Konrad Muzyka, analityk z firmy Rochan Consulting, oszacował wydatki, które ponosi Rosja w związku z wojną w Ukrainie. "Według Centralnego Banku Rosji od początku wojny jego rezerwy walutowe spadły z 643,2 mld dolarów do 604,4 mld". Takiemu zmniejszeniu rezerwy miały ulec w okresie od 18 lutego do 25 marca.
"Bank wydaje średnio 7,76 mld dolarów tygodniowo na wsparcie gospodarki i wywiązanie się z międzynarodowych zobowiązań finansowych" - ocenia ekonomista. Odnosi się też do kwestii zamrożenia rezerw. "Połowa (około 300 miliardów) jest zamrożona, więc teraz spalają to, co mają dostępne" - ocenił ekspert.
Iwona Wiśniewska, analityczka OSW, w rozmowie z Marią Mazurek przyznała, że dostępne dane jasno dowodzą, że gromadzenie rezerw, które miało miejsce przed wybuchem wojny, nie było przypadkowe. - Przez ostatnie lata rosyjskie władze niewątpliwie przygotowywały się na kolejne sankcje. Świadczy o tym na przykład gromadzenie rezerw rządowych, które w tym momencie są rekordowe - wynoszą 180 miliardów dolarów - stwierdziła.
Wyjaśniła też, że poza tym gromadzone były też rezerwy walutowo-złotowe banku centralnego. - To ponad 630 miliardów dolarów i również rekordowy poziom. Do tego dochodzi zmniejszanie znaczenia dolara amerykańskiego dla rosyjskiej gospodarki, poprzez m.in. jego udział w rezerwach. Dodatkowo Rosja ograniczała dług zagraniczny - od 2013 roku rosyjskie firmy spłaciły jedną trzecią swojego zagranicznego zadłużenia - stwierdziła rozmówczyni portalu Gazeta.pl.
Ekspertka stwierdziła też, że głównym zabezpieczeniem dla Kremla są bardzo wysokie ceny surowców energetycznych na światowych giełdach, które zapewniają rosyjskiemu budżetowi nadwyżkę. Decydując się na napaść na Ukrainę, Kreml zdawał się też na chłodno kalkulować przyszłe decyzje Zachodu. - Moskwa nie wierzyła w to, że państwa zachodnie zdecydują się na ostre restrykcje, które mogłoby uderzyć i w nie - stwierdziła.
Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina