Glapiński: "Jesteśmy bliżej końca podwyżek". Prezes NBP podał nawet możliwy termin obniżek

- Inflacja rośnie, to rosną też stopy. Nie wiem, kiedy skończy się ten cykl, ale jesteśmy bliżej końca, bo jesteśmy na dosyć wysokim poziomie - powiedział podczas czwartkowej konferencji prasowej prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński. Dzień wcześniej Rada Polityki Pieniężnej pod jego przewodnictwem po raz dziewiąty z rzędu podniosła stopy procentowe. Główna stopa NBP to teraz 6 proc.

W środę 8 czerwca Rada Polityki Pieniężnej podniosła stopy procentowe - tym razem o 75 punktów bazowych do 6 proc. To najwyższy poziom od 2008 r.

W czwartek 9 czerwca - jak co miesiąc - decyzję RPP oraz bieżącą sytuację gospodarczą Polski omawia na konferencji prasowej prezes NBP i przewodniczący RPP Adam Glapiński. 

Inflacja rośnie, to rosną też stopy. Nie wiem, kiedy skończy się ten cykl, ale jesteśmy bliżej końca, bo jesteśmy na dosyć wysokim poziomie. Mogę też z góry zapowiedzieć, że - przy założeniu, że nie nastąpią niespodziewane wydarzenia - w ostatnim kwartale 2023 r. być może będzie możliwość obniżania stóp procentowych

- powiedział Glapiński podczas konferencji prasowej. Przekonywał, że stopy w Polsce nie są "jakieś szczególnie wysokie jak spojrzymy na ostatnich dwadzieścia lat". Główna stopa NBP jest najwyższa od 14 lat, a po kolejnej spodziewanej podwyżce w lipcu dojdzie do poziomu najwyższego od ok. 17-20 lat (w zależności od skali podwyżki). 

Glapiński mówił o podwyżkach stóp jako o "bardzo gorzkim lekarstwie" nie tylko dla kredytobiorców, ale też państwa (rosnące koszty zadłużenia), ale skutkiem tego będzie trwałe obniżenie inflacji, co "będzie korzystne dla wszystkich". 

 

Stopy procentowe znowu w górę. Jest decyzja RPP. To już dziewiąta podwyżka z rzęduStopy procentowe znowu w górę. Jest decyzja RPP. To już dziewiąta podwyżka z rzędu

  • Więcej o stopach procentowych przeczytaj na stronie głównej Gazeta.pl
Zobacz wideo Turek: Wakacje kredytowe są rozwiązaniem dla osób, które mają teraz problem ze spłatą rat

Glapiński: Spodziewamy się, że w lecie inflacja się ustabilizuje

Prezes NBP podczas konferencji prasowej zwrócił również uwagę na poziom inflacji. W maju - według szybkiego szacunku GUS - wyniosła ona aż 13,9 proc. Już w środę 15 czerwca GUS poda bardziej szczegółowe dane dotyczące cen w maju. Niewykluczone, że delikatnie zrewiduje wówczas także odczyt wskaźnika, jak zdarzało mu się w poprzednich miesiącach. 

Spodziewamy się, że w lecie inflacja się ustabilizuje, a później zacznie wolno spadać. Spodziewamy się, że - przy utrzymaniu tarcz antyinflacyjnych rządu - pod koniec przyszłego roku sytuacja już będzie opanowana

- powiedział Glapiński. Dodawał jednak, że "opanowana sytuacja" nie oznacza inflacji w celu NBP (tj. 2,5 proc. plus minus 1 pp.), a około 6 proc. "Zabezpieczał" się jednak, że w warunkach wojennych jest bardzo dużo niepewności.

Prezes NBP dodawał, że "inflacja w Polsce jest taka sama jak na całym świecie". Jako główne przyczyny inflacji w Polsce wskazywał m.in. bardzo silne wzrosty cen surowców energetycznych czy rolnych oraz zaburzenia w globalnych łańcuchach produkcji. Jako winnych takiego stanu rzeczy Glapiński wskazywał wojnę w Ukrainie, politykę "zero-covid" w Chinach czy politykę energetyczną UE. 

Szef NBP chwalił także wzrost polskiego gospodarki. Wskazywał, że nasz PKB jest już wyższy o 8 proc. niż przed pandemią. Dodawał, że w Polsce "praktycznie nie ma bezrobocia", a wynagrodzenia rosną w szybkim tempie. Wskazał także, że ta sytuacja - wraz ze wzrostem wydatków uchodźców - przyczynia się do dynamicznego wzrostu popytu w gospodarce. To zaś sprzyja przenoszeniu rosnących kosztów na ceny (przez co rośnie inflacja). 

Glapiński wskazywał, że celem podwyżek stóp przez RPP nie jest obniżka inflacji w tej chwili, bo tego nie da się zrobić. 

Jesteśmy nastawieni na to, aby inflacja nie trwała dłużej niż wynika z szoków zewnętrznych. Działamy w horyzoncie dwóch lat. Dążymy też do ograniczenia tzw. oczekiwań inflacyjnych, aby ograniczyć ryzyko spirali cenowo-płacowej. Dążymy do tego, żeby przekonać przedsiębiorców i konsumentów, że nie pozwolimy, aby inflacja się w Polsce rozwinęła

- mówił szef NBP.

Prezes NBP Adam Glapiński podczas 15. posiedzenia Sejmu IX kadencji. Warszawa,23 lipca 2020Komentarze po podniesieniu stopy procentowej. "Dramat"

  • Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina

Glapiński: jestem właściwym prezesem na trudne czasy

To jest prawdziwa wojna. Polska jest w niej zanurzona po uszy - gospodarczo, finansowo, informatycznie, politycznie. Wojna kosztuje i jest trudna dla gospodarki, ale damy radę

- mówił Glapiński. Dodawał przy tym, że "może powiedzieć bez nadmiernej skromności, że jest właściwym prezesem na tak trudny czas".

Podobną opinię mam o rządzie, to jest właściwy rząd i kierownictwo NBP na takie czasy, na wyzwania i naciski. Żadnej pochopnej decyzji, żadnej słabości, żadnego nastawienia na poklask

- przekonywał szef NBP.

Glapiński: Unia Europejska nie jest gwarantem spokoju i bezpieczeństwa

Przez Polskę przepłynęło niespełna cztery miliony uchodźców. Musieliśmy ich przyjąć, przebadać, wyżywić, wydać dokumenty, przetransportować. To dowód na wysoką sprawność polskiego państwa. Dziesięć lat temu byłby chaos

- przekonywał szef NBP. Z drugiej strony dodawał, że "UE nie jest żadnym gwarantem spokoju i bezpieczeństwa".

Nie dostaliśmy ani eurocenta na uchodźców. To wszystko jest naszymi własnymi siłami, z naszych podatków

- twierdził Glapiński.

Glapiński uchyla się od odpowiedzi o wakacje kredytowe

Ciekawe podczas czwartkowej konferencji prasowej Glapińskiego było nie tylko to, co mówił, ale też czego nie powiedział. 

Chodzi o zasady tzw. wakacji kredytowych, które zostały właśnie przegłosowane w Sejmie. Zgodnie z nimi zdecydowana większość kredytobiorców będzie mogła nie zapłacić aż ośmiu rat kredytów mieszkaniowych w ciągu najbliższych 18 miesięcy (druga połowa 2022 r. i cały 2023 r.). Te raty zostaną przesunięte na koniec okresu spłaty kredytu, czyli nawet za np. 5, 15 czy 25 lat.

Rozwiązanie to de facto kasuje w dużej mierze efekt podwyżek stóp przez RPP. Jeszcze niedawno Glapiński wyraźnie powtarzał, że de facto m.in. o to w podwyżkach chodzi, żeby kredytobiorcy mieli wyższe raty (i mniej pieniędzy wydawali na inne cele, zmniejszając presję inflacyjną). 

Rząd robi, co uznaje za stosowne z punktu widzenia społecznego. To nie jest z nami konsultowane. Zakładam, że wie co robi

- bąknął tylko Glapiński w odpowiedzi na pytanie o wakacje kredytowe. To o tyle ciekawe, że gdy trzeba chwalić rząd albo krytykować działania opozycji, Unii Europejskiej czy swoich poprzedników w fotelu prezesa NBP, szef banku centralnego ma zwykle zdecydowanie więcej do powiedzenia. 

W dużo innym tonie napisana była opinia NBP do projektu ustawy. W niej bank centralny napisał m.in., że powszechne wakacje kredytowe mogą powodować, że "wystąpi zjawisko tzw. pokusy nadużycia, tworząc nieprawidłowy system bodźców zachęcający do podejmowania przez kredytobiorców nadmiernego ryzyka w przyszłości" czy że "koszty dla sektora bankowego będą w nieuzasadniony sposób wyższe".

Bank centralny wskazywał też, że z udogodnień będą mogli skorzystać również kredytobiorcy „o bardzo dobrej sytuacji finansowej, dla których wzrost stóp nie jest problemem". Poddawał wobec tego pod rozwagę "ukierowanie pomocy tylko do kredytobiorców spełanijących określne warunki, skutkujące niemożnością lub dużym utrudnieniem w regularnej spłacie rat kredytowych". 

Więcej o: