Zbigniew Rau po spotkaniu z szefami dyplomacji unijnych krajów podkreślił, że Polsce zależy na tym, by kwestia sankcji była stale podnoszona, choć wolałaby, żeby te propozycje były bardziej ambitne.
Nigdy nie będziemy zadowoleni z tego, bo zawsze widzimy szersze możliwości zastosowania tych sankcji
- powiedział minister Rau.
- Bo przecież sankcje nie są celem samym w sobie, ale przede wszystkim mają doprowadzić do tego, żeby zatrzymać tę agresję, żeby Rosja zrozumiała, że nie jest w stanie w tej wojnie zwyciężyć, a zatem nie można dalej bezkarnie zabijać cywilów i kontynuować wojny, dla której nie ma żadnego usprawiedliwienia - oświadczył szef polskiego MSZ.
Zbigniew Rau relacjonując obrady, powiedział, że Polskę postawiono dziś za przykład dobrego przygotowania unijnych pakietów sankcji wobec Rosji.
Więcej informacji z kraju i ze świata na stronie głównej Gazeta.pl
- Po pierwsze jesteśmy koncepcyjnie przygotowani, więc śledzimy dość precyzyjnie to, co już udało się w poszczególnych transzach uchwalić, później patrzymy, jak należy to kontynuować, gdzie na przykład pozostają luki, które powinny być zamknięte. No i zawsze jesteśmy przygotowani na to, żeby wskazać nowe obszary sankcji - powiedział Zbigniew Rau.
Teraz, jak mówił minister, Polska podkreśla, że restrykcjami powinny być obejmowane kolejne rosyjskie firmy, które bezpośrednio pracują na potrzeby agresji na Ukrainę i są niejako produkcyjnie odpowiedzialne za tę agresję.
Najnowszy pakiet sankcji, który unijne kraje mają zaakceptować w środę, przewiduje między innymi zakaz importu rosyjskiego złota, zakaz eksportu kolejnych produktów wysokiej technologii oraz produktów z sektora chemicznego i farmaceutycznego podwójnego zastosowania - cywilnego i wojskowego. Ponadto kolejnych ponad 50 osób i firm ma być wpisanych na "czarną listę", co będzie oznaczało zamrożenie aktywów w Europie.
Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina.