Rosja znalazła kolejną turbinę z problemem i znów tnie dostawy gazu. Przyspiesza wyścig po LNG

Prezydent Ukrainy nazywa to prowadzeniem "otwartej wojny gazowej" z Europą. Gazprom ogłosił w poniedziałek, że od najbliższej środy znów zmniejszy dostawy surowca przez gazociąg Nord Stream 1. Poważne cięcia w użyciu gazu w europejskich krajach mogą być konieczne i w Brukseli politycy o nich dyskutują. Tymczasem na świecie widać przyspieszenie wyścigu po zakupy transportowanego drogą morską gazu LNG, co może jeszcze podbić ceny.
Zobacz wideo "Co tak drogo?". Nowy cykl Gazeta.pl sprawdza, czy z drożyzną da się walczyć. Zaczynamy od schabowego

Firmy dostarczające usługi komunalne z Korei Południowej i Japonii przyspieszyły plany zakupy dostaw gazu LNG. Chcą zgromadzić jak najszybciej jak najwięcej zapasów na zimę, w obawie przed tym, że Europa też rzuci się surowiec dostarczany drogą morską. Pisze o tym portal Bloomberg, powołując się na doniesienia traderów znających sprawę.

Wyścig po gaz LNG przyspiesza

Może to prowadzić do trudności z zakupieniem takiego surowca, bo dostępnego na najbliższe miesiące gazu jest coraz mniej. Oznacza to też wzrost ryzyka wzrostu cen. Gaz LNG w dostawach spotowych (spot, czyli "na już", nie w ramach kontraktów długoterminowych, podpisanych wcześniej) i tak notowany był wysoko, a teraz może podrożeć jeszcze bardziej. Handlujący nim traderzy szacują, że azjatyckie ceny mogą dojść do najwyższego poziomu od marca, czyli od momentu gwałtownej reakcji na początek wojny Rosji w Ukrainie - donosi autor wspomnianego artykułu, Stephen Stapczynski. 

Surowiec drożeje też na naszym kontynencie. Notowania europejskiego miesięcznego kontraktu terminowego na gaz wzrosły w poniedziałek o prawie 10 proc. Drogi gaz, wykorzystywany do ogrzewania, produkcji energii i w przemyśle, to czynnik podbijający i tak najwyższą od dekad w wielu państwach inflację. 

Więcej wiadomości z gospodarki na stronie głównej Gazeta.pl>>>

Gazprom znów znalazł problem z turbiną

Wzrost zainteresowania spotowymi zakupami gazu przyspieszył po najnowszej decyzji Gazpromu. Rosyjski koncern, powołując się na wymagania regulatora, ogłosił w poniedziałek, że musi wstrzymać operacje na jednej z turbin firmy Siemens (innej niż ta ostatnio naprawiana) w związku z pracami remontowymi.

To oznacza, że od środy 27 lipca, od 6:00 rano czasu polskiego, przesył gazu przez Nord Stream 1 zmniejszy się do 33 milionów metrów sześciennych, czyli będzie stanowić połowę obecnego. Ten obecny już wcześniej spadł do 40 proc., zatem od jutra do Europy morskim gazociągiem z Rosji płynąć będzie jedynie 20 proc. tego, co mogłoby popłynąć. 

Resort gospodarki Niemiec twierdzi, że nie ma technicznego uzasadnienia takiego zmniejszenia przesyłu, a resort uważnie monitoruje sytuację. 

KominekProblemy z gazem. Spanikowani Niemcy ruszyli po drewno opałowe

Według innego z autorów Bloomberga, Javiera Blasa, eksperta ds. energetyki, przy przesyle na Nord Stream 1 na poziomie 20 proc. możliwości Niemcy nie będą miały wystarczająco dużo gazu na zimę i konieczne będą duże cięcia w wykorzystaniu surowca. 

UE rozmawia o planie oszczędzania gazu

I o takich właśnie cięciach rozmawiają dziś (we wtorek 26 lipca) ministrowie ds. energii państw Unii Europejskiej. O 9:30 rusza w Brukseli nadzwyczajne spotkanie na temat planu awaryjnego. W ubiegłym tygodniu taki plan zaprezentowała Komisja Europejska. Proponuje w nim, aby kraje Unii ograniczyły zużycie gazu o 15 proc. od sierpnia do końca marca przyszłego roku. Cięcia miałyby być dobrowolne, choć z opcją uruchomienia ich obligatoryjności w razie bardzo złej sytuacji.

Gaz (zdjęcie ilustracyjne)Nieoficjalnie: UE porozumiała się ws. ograniczenia zużycia gazu

Pomysł nie spodobał się części państw członkowskich, w tym m.in. Polsce, Czechom, Hiszpanii i Portugalii. W planie pojawić się więc mają różne krajowe wyjątki. Według doniesień agencyjnych porozumienie ma zostać dziś zatwierdzone. 

Premier Ukrainy wprost nazywa działanie Rosji "otwartą wojną gazową" z Europą. Ta wojna może zostać uruchomiona na drugim froncie. Nord Stream 1 to największe pojedyncze połączenie gazowe między Rosją a Europą, biegnie dnem Bałtyku do Niemiec. Są też rurociągi lądowe, w tym przez Ukrainę. Według doniesień Reutersa, ukraiński operator podał, że Gazprom koncern nagle i bez zapowiedzi zwiększył ciśnienie w gazociągu prowadzącym przez ten kraj dalej na zachód. Jak wyjaśnia agencja, taki skok ciśnienia może być zagrożeniem dla instalacji, stąd należy o nich uprzedzać - Gazprom tego nie zrobił. 

Gazowy szantaż Rosji. Na zdjęciu gazociągi łączące Rosję z Europą.Gazowy szantaż Rosji. Na zdjęciu gazociągi łączące Rosję z Europą. AP

Więcej o: