Rosja znalazła kolejną turbinę z problemem i znów tnie dostawy gazu. Przyspiesza wyścig po LNG

Prezydent Ukrainy nazywa to prowadzeniem "otwartej wojny gazowej" z Europą. Gazprom ogłosił w poniedziałek, że od najbliższej środy znów zmniejszy dostawy surowca przez gazociąg Nord Stream 1. Poważne cięcia w użyciu gazu w europejskich krajach mogą być konieczne i w Brukseli politycy o nich dyskutują. Tymczasem na świecie widać przyspieszenie wyścigu po zakupy transportowanego drogą morską gazu LNG, co może jeszcze podbić ceny.
Gazowy szantaż Rosji. Na zdjęciu instalacje magazynów gazu, centralne Niemcy.
Fot. Michael Probst / AP Photo
Zobacz wideo "Co tak drogo?". Nowy cykl Gazeta.pl sprawdza, czy z drożyzną da się walczyć. Zaczynamy od schabowego

Firmy dostarczające usługi komunalne z Korei Południowej i Japonii przyspieszyły plany zakupy dostaw gazu LNG. Chcą zgromadzić jak najszybciej jak najwięcej zapasów na zimę, w obawie przed tym, że Europa też rzuci się surowiec dostarczany drogą morską. Pisze o tym portal Bloomberg, powołując się na doniesienia traderów znających sprawę.

Wyścig po gaz LNG przyspiesza

Może to prowadzić do trudności z zakupieniem takiego surowca, bo dostępnego na najbliższe miesiące gazu jest coraz mniej. Oznacza to też wzrost ryzyka wzrostu cen. Gaz LNG w dostawach spotowych (spot, czyli "na już", nie w ramach kontraktów długoterminowych, podpisanych wcześniej) i tak notowany był wysoko, a teraz może podrożeć jeszcze bardziej. Handlujący nim traderzy szacują, że azjatyckie ceny mogą dojść do najwyższego poziomu od marca, czyli od momentu gwałtownej reakcji na początek wojny Rosji w Ukrainie - donosi autor wspomnianego artykułu, Stephen Stapczynski. 

Surowiec drożeje też na naszym kontynencie. Notowania europejskiego miesięcznego kontraktu terminowego na gaz wzrosły w poniedziałek o prawie 10 proc. Drogi gaz, wykorzystywany do ogrzewania, produkcji energii i w przemyśle, to czynnik podbijający i tak najwyższą od dekad w wielu państwach inflację. 

Więcej wiadomości z gospodarki na stronie głównej Gazeta.pl>>>

Gazprom znów znalazł problem z turbiną

Wzrost zainteresowania spotowymi zakupami gazu przyspieszył po najnowszej decyzji Gazpromu. Rosyjski koncern, powołując się na wymagania regulatora, ogłosił w poniedziałek, że musi wstrzymać operacje na jednej z turbin firmy Siemens (innej niż ta ostatnio naprawiana) w związku z pracami remontowymi.

To oznacza, że od środy 27 lipca, od 6:00 rano czasu polskiego, przesył gazu przez Nord Stream 1 zmniejszy się do 33 milionów metrów sześciennych, czyli będzie stanowić połowę obecnego. Ten obecny już wcześniej spadł do 40 proc., zatem od jutra do Europy morskim gazociągiem z Rosji płynąć będzie jedynie 20 proc. tego, co mogłoby popłynąć. 

Resort gospodarki Niemiec twierdzi, że nie ma technicznego uzasadnienia takiego zmniejszenia przesyłu, a resort uważnie monitoruje sytuację. 

Według innego z autorów Bloomberga, Javiera Blasa, eksperta ds. energetyki, przy przesyle na Nord Stream 1 na poziomie 20 proc. możliwości Niemcy nie będą miały wystarczająco dużo gazu na zimę i konieczne będą duże cięcia w wykorzystaniu surowca. 

UE rozmawia o planie oszczędzania gazu

I o takich właśnie cięciach rozmawiają dziś (we wtorek 26 lipca) ministrowie ds. energii państw Unii Europejskiej. O 9:30 rusza w Brukseli nadzwyczajne spotkanie na temat planu awaryjnego. W ubiegłym tygodniu taki plan zaprezentowała Komisja Europejska. Proponuje w nim, aby kraje Unii ograniczyły zużycie gazu o 15 proc. od sierpnia do końca marca przyszłego roku. Cięcia miałyby być dobrowolne, choć z opcją uruchomienia ich obligatoryjności w razie bardzo złej sytuacji.

Pomysł nie spodobał się części państw członkowskich, w tym m.in. Polsce, Czechom, Hiszpanii i Portugalii. W planie pojawić się więc mają różne krajowe wyjątki. Według doniesień agencyjnych porozumienie ma zostać dziś zatwierdzone. 

Premier Ukrainy wprost nazywa działanie Rosji "otwartą wojną gazową" z Europą. Ta wojna może zostać uruchomiona na drugim froncie. Nord Stream 1 to największe pojedyncze połączenie gazowe między Rosją a Europą, biegnie dnem Bałtyku do Niemiec. Są też rurociągi lądowe, w tym przez Ukrainę. Według doniesień Reutersa, ukraiński operator podał, że Gazprom koncern nagle i bez zapowiedzi zwiększył ciśnienie w gazociągu prowadzącym przez ten kraj dalej na zachód. Jak wyjaśnia agencja, taki skok ciśnienia może być zagrożeniem dla instalacji, stąd należy o nich uprzedzać - Gazprom tego nie zrobił. 

Gazowy szantaż Rosji. Na zdjęciu gazociągi łączące Rosję z Europą.
Gazowy szantaż Rosji. Na zdjęciu gazociągi łączące Rosję z Europą.AP
Więcej o: