W wyniki inwazji Rosji na Ukrainę Unia Europejska nakładała sankcje na rosyjską gospodarkę. Polska, jako członek Wspólnoty, także się do nich przyłącza. W kwietniu polski rząd przedstawił jeszcze swoją niezależną listę sankcyjną, która objęła 35 firm i 15 osób, w tym m.in. GO Sport, Kaspersky czy akcjonariusza Grupy Azoty.
MSWiA swoją decyzję o umieszczeniu GO Sport na liście tłumaczyło tym, że firmą zarządza singapurska spółka Sportmaster Operations, której "rzeczywistymi beneficjentami są osoby pochodzenia rosyjskiego, w tym oligarcha Nikolay Fartushnyak, Vladimir Fartushnyak oraz Alexander Mikhalskiy" i z racji swojej pozycji rynkowej Sportmaster "jest znaczącym płatnikiem podatków wspierających rosyjski budżet".
25 kwietnia GO Sport został objęty sankcjami gospodarczymi, co w konsekwencji zmusiło 29 lipca warszawski sąd upadłościowy do podjęcia decyzji o niewypłacalności GO Sportu.
"Upadłość GO Sport jako podmiotu kontrolowanego przez Rosjan jest konsekwencją wpisania tej spółki na listę podmiotów objętych sankcjami w związku z agresją Rosji na Ukrainę. Z chwilą objęcia spółki sankcjami z dnia na dzień doszło do zamrożenia wszelkich jej aktywów, w tym całkowitego zamknięcia sklepów. To spowodowało utratę płynności, a w konsekwencji zarząd złożył wniosek upadłościowy" - poinformowała spółka Zimmerman Filipiak Restrukturyzacja S.A. („ZFR"), wytypowana na syndyka GO Sportu.
Upadłość podmiotu wpisanego na listę sankcyjną jest dużym wyzwaniem prawnym i logistycznym zarówno dla syndyka, jak i samego sądu. Bartosz Sierakowski, doradca restrukturyzacyjny i wiceprezes zarządu ZFR, poddał nawet w wątpliwość, czy sąd w ogóle może ogłosić upadłość, skoro wszelki majątek spółki uległ zamrożeniu, czyli zakazane jest korzystanie z niego przez kogokolwiek. W jego ocenie przeszkód do ogłoszenia upadłości i sprzedaży majątku GO Sport jednak nie ma, ale wymaga to "nietypowego postępowania".
Więcej informacji z Polski i ze świata przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.
- Szkopuł tkwi w tym, że będzie to postępowanie bardzo nietypowe, ponieważ z jednej strony trzeba pogodzić międzynarodowy cel publiczny, czyli niedopuszczenie do wydania chociażby złotówki Rosjanom, a z drugiej strony cel upadłościowy, czyli zaspokojenie wierzycieli GO Sport na najwyższym możliwym poziomie. Przy tym dodać trzeba, że mowa tu tylko o takich wierzycielach, którzy nie są powiązani z Rosją. Ci ostatni na zaspokojenie swoich wierzytelności liczyć nie mogą - tłumaczy Sierakowski.
Nietypowość całego postępowania upadłościowego w dużej mierze będzie polegać na tym, że głównej roli w toku postępowania nie będzie pełnił tradycyjny duet każdej upadłości, czyli "syndyk i sędzia-komisarz", lecz Szef Krajowej Administracji Skarbowej. To on będzie musiał wydać zgodę dotyczącą m.in. sprzedaży majątku czy na jego oszacowanie, co będzie dużym wzywaniem logistycznym.
- Majątek Go Sportu jest nadal zamrożony i znajduje się w poszczególnych punktach w galeriach handlowych rozproszonych na obszarze całej Polski, skąd - bez ryzyka naruszenia sankcji - nie można go zabierać. Syndyk więc będzie potrzebował zgody Szefa KAS na relokację całego towaru oraz na zawarcie nowych umów najmu, przewozu itp., tak by proces inwentaryzacji i zabezpieczenia przeprowadzić zgodnie z prawem - wyjaśnia doradca restrukturyzacyjny i wiceprezes zarządu ZFR.