Miliardy na budowę Baltic Pipe, a brak pewności czy gaz nim popłynie. "Powinna to zbadać specjalna komisja"

Niedługo ma zostać otwarty Baltic Pipe. Problem w tym, że wciąż nie ma podpisanych kontraktów na gaz, który ma polecieć rurociągiem - pisze Money.pl. Rządzący jak mantrę powtarzają, że bezpieczeństwo gazowe jest zabezpieczone. Anna Moskwa, ministerka klimatu pisze o zapełnionych w 100 proc. magazynach. Tylko że ich pojemność może nie wystarczy Polsce.

Zakończenie prac nad Baltic Pipe ma zakończyć się 29 września. Money.pl pisze jednak po raz kolejny o tym, że wciąż nie dopięto kontraktów na gaz, który ma popłyną rurociągiem.

Zobacz wideo Kiedy nastąpi uwolnienie rynku gazu? Głośniewska: Powinno to nastąpić od 1 stycznia 2024 r.

"Gazociąg Baltic Pipe nie prowadzi bezpośrednio do norweskich złóż, tylko jest wpięty do istniejącego gazociągu Europipe 2, czyli magistrali prowadzącej gaz z Norwegii bezpośrednio do Niemiec. W związku z tym pojawiają się pytania o to, czy uda się "wypchnąć" któregoś z dotychczasowych kupujących norweski gaz z gazociągu Europipe 2. A także, czy uda się zwiększyć wydobycie poprzez istniejące na Morzu Północnym platformy" - pisze portal. 

PGNiG kręci, a eksperci mówią o powołaniu specjalnej komisji

PGNiG, choć odpowiada na pytania dziennikarzy, to robi to wymijająco. Spółka powtarza, że od 2017 roku ma zakontraktowaną większość z planowanej przepustowości 10 mld metrów sześciennych na okres od 1 października 2022 r. do 30 września 2037 roku. Na pytania o kontrakty gazowe odpowiada jeszcze mniej konkretnie. PGNiG informuje jedynie, że jest to ich "bezwzględny priorytet". 

Więcej informacji z kraju na stronie głównej Gazeta.pl 

Problemy z dostawami gazu w Baltic Pipe według rozmówców Money.pl miały być też powodem utraty stanowiska przez Piotra Naimskiego, byłego sekretarza stanu w kancelarii premiera i pełnomocnika rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej.

Eksperci krytycznie patrzą na możliwość popłynięcia gazu Baltic Pipe zaraz po uruchomieniu gazociągu.

Z powodu ograniczenia dostaw gazu przez Nord Stream 1, nagłe liczenie na pojawienie się wolnych umów na norweski gaz to czekanie na cud

- mówi Grażyna Piotrowska-Oliwa, była prezes PGNiG ocenia to dosadniej. 

Z kolei Marek Kossowski, były prezes PGNiG twierdzi, że nie powinniśmy przejść nad tą sprawą do porządku dziennego.

Nie zaczyna się wielomiliardowej inwestycji bez zabezpieczenia kontraktów. Nie buduje się przecież autostrady, jeśli nie będą po niej jeździły samochody. Dlatego w przypadku Baltic Pipe powinno być odwrotnie, najpierw zabezpieczamy kontrakty, a w następnej kolejności bierzemy się za budowę. Zagadkowe jest więc, dlaczego ta inwestycja została w ten sposób przygotowana. Sytuacja jest na tyle poważna, że powinna to zbadać specjalna komisja

- powiedział Kossowski. 

Anna Moskwa o bezpieczeństwie energetycznym

Ministerka Klimatu i Środowiska poinformowała, że polskie magazyny gazu są zapełnione w 100 proc. Anna Moskwa mówiła o tym, przedstawiając w Senacie informację o bezpieczeństwie energetycznym Polski. Minister zaznaczyła, że państwo od lat inwestuje w dywersyfikację dostaw i jest pod tym względem szczególnym przypadkiem, jeśli chodzi o państwa UE, co potwierdza Międzynarodowa Agencja Energii. "Mamy zdywersyfikowane wejścia w zakresie infrastruktury gazu, ale też pełną dywersyfikację, jeżeli chodzi o strukturę dostaw" - zapewniła Anna Moskwa.

Ministerka Moskwa podkreśliła, że Polska poradziła już sobie z pełnym odcięciem dostaw rosyjskiego gazu, co jest doceniane przez partnerów z Unii Europejskiej. Dodała, że zachodni partnerzy przyznają też Polsce rację co do stosowania przez Rosję surowców energetycznych jako narzędzia do wywierania wpływu.

Władze od miesięcy powtarzają to samo. Problem w tym, że choć magazyny gazu w Polsce są zapełnione w ponad 99 proc. to niestety, nie oznacza to, że dysponujemy pokaźnymi zapasami surowca. Pojemność naszych magazynów to bowiem "tylko" nieco ponad 3 mld metrów sześciennych, tymczasem w rok zużywamy ok. 20 mld gazu. Nasze zapasy pokrywają więc niespełna 15 proc. zapotrzebowania.

Problem potęguje to, że zasoby gazu w Norwegii mogą się skończyć już w 2035 roku, jeśli nie pojawi się nowe złoże.  A tamtejszy rząd planuje już ograniczyć wydobycie, które jest 20 proc. większe niż wcześniej. 

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina.

Więcej o: