Mateusz Morawiecki: Może czas najwyższy, byśmy reklamowali w UE hasło "oszczędny jak Polak"

Premier Mateusz Morawiecki w swoim podcaście mówił m.in. o długu publicznym. Szef rządu pochwalił się, że nasze zadłużenie wynosi nieco ponad 50 proc. w stosunku do PKB. - Może czas najwyższy, abyśmy reklamowali w UE hasło "oszczędny jak Polak" - powiedział Morawiecki.

Premier Mateusz Morawiecki w miniony weekend wypuścił ósmy odcinek drugiego sezonu swojego podcastu. Głównym tematem były 14. emerytury, ale szybko premier przeszedł do kwestii długu publicznego. 

Zobacz wideo Firmy stawiają na innowacje, które pozwolą oszczędzać czas i pieniądze

Premier Mateusz Morawiecki o długu publicznym

Szef rządu postanowił się odnieść do zarzutów, że Polsce grozi scenariusz grecki. Kraj ten, wg danych Eurostatu, ma 193,3 proc. długu publicznego w stosunku do PKB

Nasz dług publiczny wynosi nieco ponad 50 procent do PKB. Przypomnę, że włoski czy belgijski to grubo ponad 100 procent do PKB. A więc to nasze 50 procent to niemal dwa razy mniej niż średnia unijna. To wynik, który lokuje nas w sąsiedztwie Holandii, o której się mówi, że należy do grupy państw oszczędnych. Może czas najwyższy, żebyśmy zaczęli reklamować w Unii Europejskiej hasło "oszczędny jak Polak"

- powiedział premier Mateusz Morawiecki.

Więcej informacji z kraju na stronie głównej Gazeta.pl 

Morawiecki dodał, że są to "mądre oszczędności", których nie należy mylić z "liberalnym zaciskaniem pasa". Jako przykład podał "ambitne programy społeczne" i infrastrukturalne, czy wypłaty 14. emerytury. 

Dług publiczny maleje, ale niekoniecznie należy się z tego cieszyć

Inflacja to oczywiście poważny problem dla gospodarstw domowych, ale dla finansów publicznych ma swoją dobrą stronę. Konsumpcja w Polsce ciągle trzyma się mocno, a Polacy chętnie wydają pieniądze.  Dodając do tego inflację nasz nominalny produkt krajowy brutto rósł w 2021 r. bardzo mocno (w dwucyfrowym tempie), zdecydowanie szybciej niż nasz dług publiczny.

Nie wszyscy ekonomiści uważają jednak, że niski dług publiczny powinien być sam w sobie celem. W Polsce mamy konstytucyjny jego limit, w wysokości 60 proc. PKB.

- Konstytucyjny limit należałoby znieść - nie ma on żadnego uzasadnienia ekonomicznego. Polska wprowadziła go jako pierwsza na świecie. To pozostałość naszego udowadniania na siłę jak bardzo nadajemy się do Unii Europejskiej i jak poważnie traktujemy arbitralne zasady przyjęte w Traktacie z Maastricht, a wynikające z przestarzałej już ekonomii początku lat 90. Nie ma powodu, by uważać, że zadłużenie na poziomie 80 czy 90 proc. ma gorsze skutki dla gospodarki niż takie na poziomie 50, czy 60 proc. Wiele krajów zachodnich przekracza zresztą znacząco te 60 proc. - argumentuje w rozmowie z Gazetą.pl. ekonomista Maciej Szlinder. 

Premier ponadto mówił o dużych wydatkach budżetowych i odżegnywał się od polityki "zaciskania pasa", ale nie wspomniał przy tej okazji o niedoinwestowanej budżetówce. Od lat podwyżek domagają się nauczyciele, pielęgniarki czy pracownicy ZUS. Do tego dochodzi m.in. niedofinansowana ochrona zdrowia, wobec czego trudno mówić o racjonalnych oszczędnościach i wydatkach, o których przekonuje Morawiecki. 

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina.

Więcej o: