Gaz stanieje dzięki działaniom rządu? Była szefowa PGNiG: Nie ma podstaw do dużej obniżki cen

- Być może w krótkim terminie będzie lekko taniej, ale nie ma podstaw do tego, żeby taka zmiana spowodowała dużą obniżkę cen - tak Grażyna Piotrowska-Oliwa dawna prezeska PGNiG ocenia plany rządu mające na celu obniżenie cen gazu.

Polacy, którzy ogrzewają się gazem, a także przedsiębiorcy, dla których surowiec jest kluczowy, czekają, czy ceny wkrótce spadną. Grażyna Piotrowska-Oliwa była prezeska Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa, stwierdziła, że na obniżanie cen w znaczącym zakresie nie ma raczej szans. Podkreśliła też, że istotnym czynnikiem, który ma wpływ na rosnące ceny, jest okres roku. Tradycyjnie bowiem ceny surowców energetycznych są wyższe właśnie przed zimą.

Zobacz wideo "Nie będziemy czekać na pociąg przez 3 godziny. Nikt sobie na to nie może pozwolić"

Ekspertka nie ma złudzeń. Cena gazu szybko nie spadnie

- Wchodzimy w okres regularnie i zawsze najwyższych cen, to jest zima, to jest największe zapotrzebowanie na gaz - stwierdziła na antenie TVN24. 

Ekspertka stwierdziła też, że wzrosty cen surowców nie są wynikiem spekulacji. - Nie nazwałabym tego spekulacją, to są niestety normalne warunki rynkowe. Jeżeli na jednym rynku brakuje surowca, a tak jest w tej chwili w przypadku Europy, Stany Zjednoczone są samowystarczalne, Stany Zjednoczone mogą eksportować LNG, który dopływa do Europy. Europa nie ma wystarczającej liczby terminali, wystarczającej ilości pojemności, żeby w bardzo szybkim tempie zastąpić gaz rosyjski - powiedziała. 

Podkreśliła też, że znaczna część gazu zużywanego w 2021 roku przez Unię Europejską pochodziła właśnie z Rosji. Wysokie ceny są wynikiem tego, że bardzo trudno zastąpić surowiec w tak krótkim czasie. - To jest bardzo trudne do zastąpienia w szybkim czasie - powiedziała. 

Piotr NaimskiIle będzie kosztował gaz z Baltic Pipe? Naimski: Ceny będą europejskie

Czy ceny gazu spadną? Rząd chce wprowadzić nowe regulacje

Wysokie ceny gazu i energii elektrycznej sprawiły, że rząd przygotował szereg ustaw mających na celu uregulowanie sytuacji. Oprócz licznych dodatków, na które mogą liczyć na przykład osoby ogrzewające się za pomocą prądu, rząd planuje też zmienić sposób sprzedaży surowców energetycznych. Chodzi o likwidację tzw. obliga giełdowego. To mechanizm, który sprawia, że wytwórcy energii muszą sprzedawać ją na giełdzie energii, po giełdowej cenie. Dziś - z uwagi na sytuację na rynku - jest ona bardzo wysoka. 

Czy działania rządu doprowadzą do spadku cen? - Ceny energii elektrycznej wyznaczane są w ten sposób, że popyt musi być równy podaży. Aby to zrobić, sprawdza się, kto jest w stanie dostarczyć energię po jakiej cenie. Na początku są najtańsze odnawialne źródła energii, potem np. węgiel brunatny, kamienny czy w niektórych krajach energetyka jądrowa, a system "domyka" najczęściej elektrownia gazowa. Ceny energii są takie wysokie w Europie właśnie dlatego, że energetyka gazowa domykająca system wyznacza ceny dla wszystkich - także tych, którzy produkują energię z wiatraków, fotowoltaiki, węgla itd., mimo że ich koszty wytworzenia są niższe i w żaden sposób niezwiązane z ceną gazu - ocenił Dawid Czopek z Polaris FIZ. 

I do tej kwestii odniosła się Oliwa-Piotrowska. - Myślę, że wszyscy eksperci rynku energetycznego są w stanie się założyć, że nie nastąpi obniżka ceny o dwie trzecie. Być może w krótkim terminie będzie lekko taniej, ale nie ma podstaw do tego, żeby taka zmiana spowodowała dużą obniżkę cen - stwierdziła.

Premier Czech Petr FialaCzeski rząd ustalił górną granicę cen gazu i prądu. Zmiany od listopada

Więcej o: