W ostatnim "Studiu Biznes" gościem Łukasza Kijka był prof. Paweł Wojciechowski, ekonomista, członek Rady Gospodarczej Polska 2050. Opowiadał o rentowności obligacji Skarbu Państwa, ale także o zagrożeniu, jakie niesie inflacja.
Ekonomista uważa, że inflacja może dojść do 20 proc., ale podkreślił, że "przede wszystkim może się utrzymać". Taką sytuację określił uporczywą i dodał, że zagraża nam też potencjalna stagflacja. Wyjaśnił, na czym polega stagflacja, a następnie został spytany, jak długo możemy z nią zostać?
Kilka lat może się utrzymać dwucyfrowa inflacja, chyba że rząd zastosuje zamiast popyt - podaż, regulacje cenowe
- stwierdził prof. Wojciechowski, wskazując na rozwiązania rodem z Białorusi.
Więcej informacji z kraju na stronie głównej Gazeta.pl
Ekonomista zauważył jednak, że efektem ubocznym tego wszystkiego jest coraz więcej pieniędzy również dla rządzących, którzy mogą "centralizować i kupować firmy".
Więc jak gdyby [państwo - red.] nakręca tę ilość pieniądza i przyjmuje coraz więcej, wypiera biznes prywatny i przyjmuje coraz więcej gospodarki. To też jest jakiś pomysł na funkcjonowanie, ale to jest generalnie na utrzymanie władzy
- wytłumaczył prof. Wojciechowski.
Według GUS Inflacja we wrześniu wyniosła 17,2 proc. To kolejny niechlubny rekord XXI wieku. Ostatni raz wskaźnik był wyższy w lutym 1997 r.
W największym stopniu, co nie dziwi, zdrożało użytkowanie mieszkania lub domu i nośniki energii - o 29,9 proc. O 19,3 proc. zdrożała z kolei żywność i napoje bezalkoholowe. O 16,4 proc. podrożał transport.
Sporo, bo o 13 proc., droższe jest też wyposażenie mieszkania i prowadzenie gospodarstwa domowego. O 12,5 proc. podrożała edukacja, o niemal 12 proc. "inne towary i usługi".
Napoje alkoholowe i wyroby tytoniowe podrożały o 9 proc., odzież i obuwie o 7 proc., zdrowie o 7,8 proc. Droższa jest też łączność, rekreacja i kultura oraz restauracje i hotele. Te ostatnie odnotowały jeden z najwyższych wzrostów - o 17,8 proc.