Bitwa na prąd i gaz w Stalowej Woli. Państwowe spółki wypowiadają firmom umowy. Inne chcą pięć razy więcej

Od 2021 roku trwa wojna pomiędzy niektórymi firmami działającymi w specjalnej strefie ekonomicznej w Stalowej Woli a państwowym dostawcą prądu i gazu. Spółka zerwała umowy, a do akcji wkroczył tzw. sprzedawca zapasowy. Chce pięć razy więcej. Część firm twierdzi, że ich straty idą w miliony.

Kilka tygodni temu media informowały o tym, że Tauron wypowiedział kilkudziesięciu tysiącom klientów umowy na dostawę gazu. Jacek Sasin, który kieruje Ministerstwem Aktywów Państwowych,  grzmiał wówczas, że tego typu decyzja nie może być ogłaszana w taki sposób i że klienci powinni czuć się bezpiecznie.

Tymczasem wypowiadanie umów przez państwowych dostawców energii elektrycznej czy gazu wcale nie jest takie rzadkie. W niektórych przypadkach prowadzi do gigantycznego wzrostu cen. Tak jest między innymi w specjalnej strefie ekonomicznej, która działa w Stalowej Woli. Od 2021 roku trwa tam prawdziwa bitwa o to, by rachunki przedsiębiorców nie wzrosły. Państwowi dostawcy żądają bowiem stawek wyższych nawet o kilkaset milionów zł. Sprawę opisuje Business Insider. 

Zobacz wideo Dominika Lasota i Michał Kołodziejczak gośćmi Zielonego Poranka Gazeta.pl (28.10)

Państwowy dostawca wypowiedział im umowy. Nowy chce pięć razy więcej. Też państwowy

Kilka firm pod koniec ubiegłego roku dostało pisma od firmy Enesta, niewielkiego dostawcy prądu i gazu działający w ramach grupy PGE, wypowiedzenie umów. Standardową procedurą w tego typu przypadkach jest przejęcie dostaw przez tzw. dostawcę zapasowego. Została nim firma, która również należy do grupy PGE Obrót. Nowy dostawca zażądał jednak znacznie większych pieniędzy

Przedsiębiorcy, którzy przed sądem próbują dziś udowodnić, że Enesta nie miała prawa wypowiadać umów, twierdzą, że ich straty sięgają kilku, a w niektórych wypadkach kilkuset milionów złotych. Zdaniem części firm wypowiedzenie umów może świadczyć o tym, że sprzedawca prądu i gazu nie zabezpieczył w należyty sposób dostaw. 

- Nazwijmy rzecz po imieniu. Spółka sprzedała nam coś, czego nie miała. Zawierając z nami umowę na dostawy gazu, nie zabezpieczyła od razu zakupów i teraz wygląda to tak, jak wygląda - mówi w rozmowie z BI Andrzej Jędruch, dyrektor ds. finansowych huty stali jakościowych Cognor w Stalowej Woli. Wyjaśnia też okoliczności, w jakich część firm poznała nowe stawki. -  Z końcem ubiegłego roku firma nawet nie pofatygowała się, by przekazać nam dokumenty, tylko wysłała faksy, które przyszły do nas później niż zaczęły być naliczane nowe, rezerwowe stawki - pięciokrotnie wyższe od tych w umowie - tłumaczy. 

Jacek SasinSasin zabronił Tauronowi wypowiadania umów. Ekspert: Minister nie może

PGE: Enesta miało prawo zerwać umowy

Konrad Mróz, rzecznik PGE w oświadczeniu przesłanym portalowi zapewnia, że wypowiedzenie umów przez spółkę Enesta było uprawnione. "Zaszły podstawy prawne dające jej prawo do żądania zmiany warunków cenowych zawartych umów lub ich rozwiązania z tymi kilkoma podmiotami" - tłumaczy.

Wyjaśnia też, że spółka podjęła działania celem uniknięcia upadłości, ponieważ "rozmowy z klientami w celu wypracowania porozumienia nie przynosiły rezultatów". 

Niemcy, port kontenerowy w Hamburgu.Niemcy sprzedadzą Chinom część portu w Hamburgu. Jest kompromis

Więcej informacji gospodarczych na stronie głównej Gazeta.pl

Sasin grzmiał na prezesa Tauronu. Mówił o "błędzie komunikacyjnym"

W połowie października Tauron poinformował, że wypowiada umowy na dostawy gazu dla kilkudziesięciu osób. Jacek Sasin, minister Aktywów Państwowych, zareagował oburzeniem. "Nie ma mojej zgody" - napisał w mediach społecznościowych. Wezwał też podległą mu spółkę do "natychmiastowego wycofania się z nieakceptowalnej decyzji dotyczącej wypowiadania umów na gaz".

Kilka dni później wypowiadał się już w innym tonie. - Trudno od niego wymagać, by sprzedawał gaz wielokrotnie taniej, niż go kupuje, bez rekompensaty ze strony Skarbu Państwa, ale to nie powinno się odbywać w ten sposób - mówił o prezesie Tauronu. Odpowiedział też na pytanie o ewentualną dymisję szefa spółki. - Nie przesadzajmy, nie jest to nic takiego, co by wymagało tak drastycznych ruchów - powiedział. 

Poprosiliśmy przedstawicieli Strefy Ekonomicznej o komentarz. Tekst będzie zaktualizowany

Więcej o: