Już niedługo będzie można naładować "elektryka" przed Lidlem i Biedronką. Chodzi o nowe przepisy

Od początku 2025 roku każdy właściciel samochodu elektrycznego będzie mógł go naładować m.in. podczas robienia zakupów w centrum handlowym czy sklepie spożywczym. Wszystko dzięki przepisom, które nakładają obowiązek budowy stacji ładowania "elektryków" na właścicieli budynków niemieszkalnych.

Mimo że samochody elektryczne jeszcze nie są w Polsce codziennością to przyszli inwestorzy budynków niemieszkalnych, czyli sklepów, galerii handlowych czy aptek muszą o nich pamiętać, chcą rozwijać swój biznes. Wszystko za sprawą przepisów, które mają wejść w życie na początku 2025 r. Mówią one o tym, że wspomniane budynki niemieszkalne posiadające więcej niż 20 miejsc parkingowych - muszą zapewnić miejsca przeznaczone do ładowania aut elektrycznych, stanowiące 20 proc. ogólnej liczby miejsc, oraz infrastrukturę umożliwiającą zainstalowanie kolejnych stanowisk w przyszłości.

- Znamy kilkadziesiąt przypadków odmowy przyznania pozwolenia na budowę w ostatnich miesiącach właśnie z powodu niespełnienia wspomnianego warunku" - mówi w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" Grigoriy Grigoriev, szef Power Dot, operator stacji ładowania pojazdów elektrycznych w Polsce.

Problemy 

Jak przyznaje Grigoriy Grigoriev problemem jest nie tylko brak wiedzy czy brak chęci do budowy stacji ładowania samochodów elektrycznych, ale także samo "podejście inwestorów do tego, czym jest publiczne miejsce do ładowania". Zgodnie z ustawą stacja może posiadać podstawowe gniazdko o mocy 3,7 kW i wielu właścicieli decyduje się właśnie na takie zasilanie. Ale warto pamiętać, że samochody elektryczne potrzebują znacznie większej mocy. Przy gniazdku 3,7 kW ładowanie samochodu zajęłoby kilkanaście godzin, co kompletnie mija się z celem, jeśli mówimy o ładowaniu auta podczas robienia zakupów. 

Szef Power Dot dodaje, że firma przeanalizowała ponad tysiąc obiektów w całej Polsce i "aż 80 proc. nie ma miejsc do ładowania aut elektrycznych. To oczywiście różnie wygląda w poszczególnych regionach. Zakładając jednak, że w 2024 r. wzrośnie popyt na stacje ładowania, by zdążyć przed 2025 r., to do spółek energetycznych spłynie lawina wniosków o nowe przyłącza, a ustawowy czas oczekiwania na przyłącze wynosi 18 miesięcy."

Nie tylko sklepy mierzą się z problemami w tym zakresie. Firmy zajmujące się instalacją ładowarek elektrycznych zwracają uwagę na znacznie wydłużony czas całej procedury. Według informacji przedstawionych przez Powet Dot we Francji pełny proces uzyskania przyłącza zajmuje około 4-8 miesięcy, w Hiszpanii są to 3-4 miesiące, a w Polsce aż 16 miesięcy.

Stanowisko sklepów

Główni zainteresowani, czyli w tym przypadku najpopularniejsze w Polsce sklepy typu Lidl czy Biedronka dodają, że sam pomysł budowy stacji jest bardzo dobry, jednak proces inwestycyjny poza tym, że wymaga bardzo wielu środków finansowych, to dodatkowo jest dosyć skomplikowany. 

- Zależy nam na tym, by nasze sklepy, jak i parkingi, odpowiadały najwyższym standardom w zakresie ekologii, także w zakresie potrzeb użytkowników aut elektrycznych. Należy pamiętać, że proces inwestycyjny w tym zakresie jest skomplikowany i wymaga dużych nakładów finansowych. Niejednokrotnie wiąże się z to z koniecznością przygotowania odrębnego przyłącza, a procedura jego pozyskania czasami trwa wiele miesięcy - tłumaczy Business Insider Przemysław Jurowicz, dyrektor ds. zarządzania nieruchomościami w sieci Biedronka.

- Pomimo wskazanych wyzwań stojących przed nami w związku z realizacją tego obowiązku, wierzymy, że poprawa standardów ekologicznych przy placówkach handlowych to odpowiedni kierunek - dodaje Jurowicz.

Swoje stanowisko w tej sprawie przedstawiła także niemiecka grupa Schwarz, do której należą Kaufland i Lidl. - W zeszłym roku nawiązaliśmy współpracę z firmami, które obecnie instalują stacje ładowania przy naszych sklepach. Dążymy do tego, aby do 2025 r. wszystkie z nich były wyposażone w ładowarki - mówi w rozmowie z BI Aleksandra Robaszkiewicz z Lidl Polska.

Zakaz sprzedaży aut spalinowych od 2035 r.?

Unia Europejska rekomenduje wycofanie z rynku aut z silnikami spalinowymi. Od jakiegoś czasu trwają prace nad wprowadzeniem zakazu sprzedaży "ropniaków", co ma na celu ograniczenie emisji spalin do naszego środowiska. Odnosząc się do tej sprawy prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM) Jakub Faryś mówi, że "aby te ambitne cele udało się osiągnąć, niezbędne jest, oprócz wysiłku branży, zbudowanie sieci ładowania i tankowania wodorem, tak aby działania te przełożyły się na sukces rynkowy pojazdów zeroemisyjnych".

Według szacunków do 2025 roku w Polsce może powstać nawet do 10 tys. nowych punktów ładowania. Dla porównania aktualnie mamy mniej więcej taką liczbę stacji benzynowych.  

Więcej o: