Urzędnicy oprócz tradycyjnych metod kontroli zaczęli patrzeć także w media społecznościowe podatników. Przekonuje o tym m.in. rzeczniczka prasowa szefa Krajowej Administracji Skarbowej. - Weryfikujemy różne informacje w mediach społecznościowych, jak Facebook czy na portalach zajmujących się handlem - zapewniała w rozmowie z dziennikarzami serwisu wyborcza.biz Justyna Pasieczyńska.
W rozmowie z "Wyborczą" doradca podatkowy Przemysław Hinc podkreślił, że podatnicy nie zawsze zdają sobie sprawę z tego, że publikowanie w mediach społecznościowych postów zawierających osobiste informacje czy zdjęcia może mieć dla nich niespodziewane skutki. - Dla fiskusa jest to prawdziwa skarbnica wiedzy o aktywności osoby, którą się zacznie interesować - wyjaśnił ekspert. Zdaniem Hinca skarbówka dzięki mediom społecznościowym gromadzi informacje m.in. o tym co robi podatnik, z kim, gdzie i jak często, a także czy i w jakim celu podróżuje. Fiskus chętnie kontroluje także zdjęcia z wesel czy komunii, aby oszacować wartość prezentów i sprawdzić, czy należy je obciążyć podatkiem od darowizn.
Informacje o kontrolach skarbówki w mediach społecznościowych potwierdziła m.in. rzeczniczka prasowa szefa Krajowej Administracji Skarbowej. Justyna Pasieczyńska poinformowała, że fiskusowi często pozostaje jedynie weryfikacja informacji, ponieważ sygnały o możliwym złamaniu przepisów podatkowych, które zostały udokumentowane w sieci, otrzymują od innych podatników. - Celem jest identyfikacja osób, które prowadzą niezarejestrowaną działalność gospodarczą i nie wywiązują się z obowiązków podatkowych bądź prowadzą działalność gospodarczą, ale nie odprowadzają należnych podatków - tłumaczyła rzeczniczka. Pasieczyńska wyjaśniła, że nie chodzi o osoby, które jeden raz sprzedały np. ubrania, ale o osoby, które takie ubrania kupują hurtowo, a następnie sprzedają je kolejnym osobom.
Kolejny przykład osoby, która sprowadziła na siebie kontrolę urzędu skarbowego, przedstawił dr Marcin Wojewódka, radca prawny z Wojewódka i Wspólnicy. Jak przekazał prawnik, pewien mężczyzna na Facebooku zamieszczał zdjęcia z szampanem z plaży na Malediwach. W trakcie kontroli fiskusa wyszło na jaw, że mężczyzna prowadzi firmę, a swoją wycieczkę wpisał w koszty firmowe. Przekonywał skarbówkę, że wyjazd był w celach służbowych, jednak urząd odrzucił to tłumaczenie i kazał zapłacić zaległy podatek.
Kto jeszcze może znaleźć się na celowniku fiskusa? Są to m.in.:
- W sytuacji, gdy nasz świat w dużym stopniu zamknięty jest w naszym smartfonie, a jego emanacją są różne portale czy aplikacje społecznościowe, to tam właśnie może "zaczaić się" na nas fiskus. - przekonywał Marcin Wojewódka w rozmowie z serwisem wyborcza.biz. - Trzeba przy tym podkreślić, że takie działania organów nie są obecnie zabronione, więc w sumie, jeśli ktoś się wystawia na strzał, to trudno dziwić się urzędowi, że to wykorzystuje - dodał prawnik.