Skarbówka sprawdza Polaków na Facebooku. Kto szczególnie przyciąga uwagę fiskusa?

Użytkownicy mediów społecznościowych mogą stać się celem nie tylko internetowych oszustów czy naciągaczy, ale także Urzędu Skarbowego. Dzięki Facebookowi, Instagramowi czy platformom handlowym fiskus może sprawdzić, kto nie płaci podatków, prowadzi niezarejestrowaną działalność gospodarczą, a nawet wpisuje wakacyjne wydatki w koszty swojej firmy. Kto najbardziej powinien uważać?
Urząd Skarbowy (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

Urzędnicy oprócz tradycyjnych metod kontroli zaczęli patrzeć także w media społecznościowe podatników. Przekonuje o tym m.in. rzeczniczka prasowa szefa Krajowej Administracji Skarbowej. - Weryfikujemy różne informacje w mediach społecznościowych, jak Facebook czy na portalach zajmujących się handlem - zapewniała w rozmowie z dziennikarzami serwisu wyborcza.biz Justyna Pasieczyńska.

Zobacz wideo Zwrot podatku jest podejrzanie wysoki? Ekspert doradza czujność

Skarbówka sprawdza Polaków na Facebooku. Fiskus sprawdza co, jak, gdzie i z kim

W rozmowie z "Wyborczą" doradca podatkowy Przemysław Hinc podkreślił, że podatnicy nie zawsze zdają sobie sprawę z tego, że publikowanie w mediach społecznościowych postów zawierających osobiste informacje czy zdjęcia może mieć dla nich niespodziewane skutki. - Dla fiskusa jest to prawdziwa skarbnica wiedzy o aktywności osoby, którą się zacznie interesować - wyjaśnił ekspert. Zdaniem Hinca skarbówka dzięki mediom społecznościowym gromadzi informacje m.in. o tym co robi podatnik, z kim, gdzie i jak często, a także czy i w jakim celu podróżuje. Fiskus chętnie kontroluje także zdjęcia z wesel czy komunii, aby oszacować wartość prezentów i sprawdzić, czy należy je obciążyć podatkiem od darowizn.

Urząd skarbowy wykorzystuje informacje od "życzliwych" podatników

Informacje o kontrolach skarbówki w mediach społecznościowych potwierdziła m.in. rzeczniczka prasowa szefa Krajowej Administracji Skarbowej. Justyna Pasieczyńska poinformowała, że fiskusowi często pozostaje jedynie weryfikacja informacji, ponieważ sygnały o możliwym złamaniu przepisów podatkowych, które zostały udokumentowane w sieci, otrzymują od innych podatników. - Celem jest identyfikacja osób, które prowadzą niezarejestrowaną działalność gospodarczą i nie wywiązują się z obowiązków podatkowych bądź prowadzą działalność gospodarczą, ale nie odprowadzają należnych podatków - tłumaczyła rzeczniczka. Pasieczyńska wyjaśniła, że nie chodzi o osoby, które jeden raz sprzedały np. ubrania, ale o osoby, które takie ubrania kupują hurtowo, a następnie sprzedają je kolejnym osobom. 

Kontrole skarbówki. Kto powinien mieć się na baczności?

Kolejny przykład osoby, która sprowadziła na siebie kontrolę urzędu skarbowego, przedstawił dr Marcin Wojewódka, radca prawny z Wojewódka i Wspólnicy. Jak przekazał prawnik, pewien mężczyzna na Facebooku zamieszczał zdjęcia z szampanem z plaży na Malediwach. W trakcie kontroli fiskusa wyszło na jaw, że mężczyzna prowadzi firmę, a swoją wycieczkę wpisał w koszty firmowe. Przekonywał skarbówkę, że wyjazd był w celach służbowych, jednak urząd odrzucił to tłumaczenie i kazał zapłacić zaległy podatek.

Kto jeszcze może znaleźć się na celowniku fiskusa? Są to m.in.:

  • osoby takie jak fryzjerzy, kosmetyczki, tatuażyści, którzy publikują w mediach społecznościowych zdjęcia swoich prac, ale oficjalnie nie prowadzą działalności gospodarczej;
  • informatyk tworzący strony internetowe bez prowadzenia działalności gospodarczej;
  • osoby z zarejestrowaną działalnością, które sprzedając w internecie, ukrywają rozmiar swojego biznesu;
  • osoby, które wykazują straty, ale publikują w sieci zdjęcia drogich zakupów np. samochodów lub z egzotycznych wakacji.

- W sytuacji, gdy nasz świat w dużym stopniu zamknięty jest w naszym smartfonie, a jego emanacją są różne portale czy aplikacje społecznościowe, to tam właśnie może "zaczaić się" na nas fiskus. - przekonywał Marcin Wojewódka w rozmowie z serwisem wyborcza.biz. - Trzeba przy tym podkreślić, że takie działania organów nie są obecnie zabronione, więc w sumie, jeśli ktoś się wystawia na strzał, to trudno dziwić się urzędowi, że to wykorzystuje - dodał prawnik.

Więcej o: