Za oknem ukrop, a z danych o gospodarce powiało chłodem. Recesja konsumencka w Polsce

Sprzedaż detaliczna w maju br. spadła o 6,8 proc. rok do roku (w cenach stałych) - informuje Główny Urząd Statystyczny. Takie zjawisko ma swoją nazwę. To recesja konsumencka. Jest gorzej, niż przewidywali eksperci.
Zakupy.
Fot. Marcin Stępień / Agencja Wyborcza.pl

Sprzedaż detaliczna w Polsce w maju br. spadła o 6,8 (w ujęciu rok do roku). To najnowszy komunikat, który w czwartek opublikował Główny Urząd Statystyczny. To odczyt w cenach stałych. Dla gospodarki to zła informacja. Polacy na zakupy w sklepach spożywczych czy budowlanych, stacjach paliw wydali znacznie mniej niż przed rokiem. A takie zjawisko ma swoją nazwę - to recesja konsumencka. Jest o tyle groźna, że odnotowano ją już kolejny raz.

Są też dane dotyczące sprzedaży miesiąc do miesiąca. I tak w maju wydatki Polaków były o 1 proc. mniejsze. W kwietniu, w porównaniu z marcem br., w kwietniu sprzedaż detaliczna (w cenach stałych) urosła z kolei symbolicznie - o 0,1 proc. Sprzedaż detaliczna w cenach bieżących wzrosła w ubiegłym miesiącu o 1,8 proc. rdr.

Jak te dane przyjęli eksperci? Po pierwsze wskazują, że oczekiwania analityków były lepsze. "Sprzedaż detaliczna zaskoczyła in minus (ale bez przesady). Wskaźnik roczny uległ nieznacznej poprawie względem poprzedniego miesiąca, ale to tylko efekt bazy. Budowlanka pozostaje z kolei relatywnie mocna. Poruszamy się w dynamikach bliskich zera (replikacja ścieżki z 2022)" - stwierdzają eksperci mBanku. 

Eksperci Polskiego Instytutu Ekonomicznego wskazują na to, że spadki dotykają wielu kategorii. "GUS wskazuje, że spada wolumeny wszystkich kategorii handlu Wciąż mocno spada sprzedaż paliw (-11,8 proc.), sprzętu RTV i AGD (-14,8 proc.)".

Zobacz wideo Studio Biznes odc. 161 [zawiera autopromocję]

"Coraz więcej ludzi jest skłonnych do ograniczania wydatków"

Ekonomiści takim stanem rzeczy zaskoczeni nie są. W rozmowie z Grzegorzem Sroczyńskim dr Marcin Kędzierski z Polskiej Sieci Ekonomii, przyznał, że Polacy mierzą się z coraz bardziej dotkliwym wzrostem różnego rodzaju opłat. "Rosną koszty kredytu, pensje nie doganiają inflacji, najbardziej tracą emeryci, sfera budżetowa - tam płace w ogóle nie nadążają za inflacją. Ludzie podtrzymywali konsumpcję z oszczędności, a teraz zaczęli się mocno ograniczać" - stwierdził. 

Eksperci z Polskiego Instytutu Ekonomicznego wskazują z kolei na spadek realnych wynagrodzeń oraz większą skłonność ludzi do oszczędzania. "Badanie koniunktury konsumenckiej wskazują, że coraz więcej ludzi jest skłonnych do ograniczania wydatków na ważne zakupy" - czytamy w analizie PIE. 

Inflacja wciąż przeraża

Inne dane opublikowane w ostatnim czasie przez GUS również mogą nieco niepokoić. Inflacja w maju wyniosła 13 proc. rok do roku - podał w czwartek Główny Urząd Statystyczny, tym samym potwierdzając tzw. szybki szacunek z końca maja. Inflacja wciąż jest jednak znacznie wyższa, niż powinna. Co podrożało "na potęgę"? Cukier (63,4 proc.), warzywa i mleko (ok. 24 proc.), oraz energia cieplna - 40,6 proc. Są i dobre informacje - tanieją paliwa.

Więcej o: