W lutym Prokuratura Regionalna w Warszawie skierowała do sądu wniosek o tymczasowy areszt wobec Leszka Czarneckiego. Był to drugi wniosek o zastosowanie wobec biznesmena środka zapobiegawczego w śledztwie dotyczącym afery GetBack. Tak samo jak pierwszy wniosek, również ten drugi został odrzucony przez sąd. Rzecznik prasowy tejże prokuratury Maciej Saduś nie był zadowolony z takiej decyzji. W rozmowie z Polską Agencją Prasową przekazał, że jest "głęboko zaniepokojony sposobem procedowania sądu". Podkreślał, że Sąd Okręgowy w Warszawie w lipcu 2022 utrzymał w mocy zabezpieczenie majątkowe, wskazując, że materiał dowodowy nie ma "charakteru abstrakcyjnego i wskazuje na prawdopodobieństwo", że przedsiębiorca rzeczywiście brał udział w aferze GetBack. Leszek Czarnecki jest podejrzany o oszustwa na szkodę 1140 klientów Idea Bank SA na kwotę 227 mln zł oraz wyrządzenie bankowi szkody w wysokości 9 milionów złotych.
Adwokat Roman Giertych napisał, że z "najwyższym zdumieniem" przeczytał takie wypowiedzi rzecznik. Sformułował w stronę Macieja Sadusia trzy zarzuty. Po pierwsze tłumaczył, że prokuratura powtarza zarzuty, które zostały już pięć razy odrzucone przez sąd. "Pięć razy sądy stwierdzały brak uprawdopodobnienia zarzutów, a ich powtarzanie publicznie jest jawnym naruszeniem dóbr osobistych mego Mocodawcy. To sądy w Polsce są od oceny wiarygodności zarzutów i dowodów, a nie rzecznik prokuratury"- tłumaczył.
Marcin Saduś informował w oficjalnym komunikacie, że tymczasowe aresztowanie Czarneckiego jest niezbędne, aby przedstawić zarzuty podejrzanemu, który od niemal dwóch lat unika dobrowolnego stawienia się w prokuraturze. Czarnecki przebywa obecnie za granicą i wysyłał zaświadczenia lekarskie zagranicznych lekarzy różnych specjalizacji, że - z uwagi na stan zdrowia - nie może odbywać podróży lotniczych. Saduś donosił jednak, że w tym czasie tak naprawdę latał m.in. z Europy do USA. Roman Giertych odniósł się do tych zarzutów. "Powtarzanie (zresztą fałszywych) informacji o podróżach jest tylko zabiegiem nacelowanym na wywołanie efektu w opinii publicznej" - mówił.
W swoim stanowisku wyjaśniał także, że brak tzw. przesłanki ogólnej, czyli tego co uprawdopodobniłoby popełnienie przestępstwa, powoduje, że kwestie podróży osoby, której prokuratura chce coś zarzucić, nie mają dla oceny wniosku aresztowego żadnego znaczenia. "Skoro nie ma przestępstwa, to ani podróże, ani stan zdrowia, ani stawiennictwo czy jego brak na wezwanie nie mają żadnego znaczenia. W języku prawnym mówimy, że są irrelewantne. Bo skoro nie ma uprawdopodobnionego przestępstwa to nie można zastosować żadnych - środków zapobiegawczych, w tym oczywiście aresztu" - wyjaśniał. Podkreślił, że prokurator powtarza tę argumentację dotyczącą podróży dr. Leszka Czarneckiego, jakby nie zauważając, że sąd oddalił wniosek prokuratury ze względu na brak uprawdopodobnienia przestępstwa.
Po trzecie Roman Giertych uważa, że prokurator atakuje sędziego, który wydał orzeczenie, zarzucając mu przewlekłość i złożenie nieuzasadnionego wniosku o wyłączenie. "Atak jest bezpośrednią zemstą prokuratury za wydanie niekorzystnego dla niej orzeczenia. Stanowi element zupełnie niedopuszczalnego mieszania ról procesowych. To sąd ocenia prokuraturę i jej wnioski, a nie odwrotnie. Takie komunikaty atakujące sędziów mają charakter mrożący i stanowią w gruncie rzeczy atak na niezależność sędziowską" - czytamy w stanowisku adwokata. Jednocześnie zaapelował do mediów o niepowtarzanie bezrefleksyjnie wypowiedzi rzecznika prokuratury.