"Podatek od kota" (w przeciwieństwie do podatku od psa, który figuruje w artykule 18a Ustawy o podatkach i opłatach lokalnych) nie jest zapisany w przepisach, ale taka opłata wynika z orzeczenia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie (sygnatura akt III SA/Wa 615/09).
Dotyczyło ono konkretnie konia, ale wskazano w nim, że zwierzę przy nabyciu traktuje się jak przedmiot. Napisano dokładnie, że "obrót zwierzętami jest poddany regulacji w oparciu o przepisy podatku od czynności cywilnoprawnych (PCC)". Oznacza to, że w niektórych przypadkach rzeczywiście należy wnieść opłatę, którą media ochrzciły już "podatkiem od kota".
Rzeczona opłata uzależniona jest od wysokości kwoty, którą zapłacimy za kota. Jeżeli zdecydujemy się na zakup tego zwierzęcia za więcej niż 1000 złotych, to musimy zapłacić podatek w wysokości 2 procent wartości kupowanego zwierzęcia. Im wyższa kwota zakupu, tym większa opłata do Urzędu Skarbowego.
W dużej mierze dotyczy to kotów rasowych, których ceny osiągają takie zawrotne sumy. "Podatek od kota" to jednak opłata jednorazowa. Należy ją uiścić w ciągu 14 dni. Służy do tego deklaracja podatkowa PCC-3.
Co ważne, niektórzy właściciele, nawet pomimo przekroczenia wspomnianej kwoty, mogą być zwolnieni z podatku. Opłaty nie trzeba wnosić, gdy pupil został przekazany w darowiźnie (a jego wartość nie przekracza 5308 zł), kot był adoptowany lub przygarnięty z ulicy, lub właściciel hodowli wystawił fakturę VAT.Poza tymi wyjątkami opłacenie "podatku od kota" jest obowiązkiem.
Brak takiej opłaty może skutkować karą w wysokości od 1/10 pensji minimalnej - czyli 360 zł do nawet jej 20-krotności, czyli 72 tysięcy złotych.