Alarm eksperta. Ostrzega przed dramatem w budownictwie. "Mógłby zakończyć się bankructwem setek firm"

Czechy i Rumunia dostaną pieniądze z unijnego Funduszu Odbudowy, tymczasem środki z KPO w przypadku Polski i Węgier wciąż są wstrzymane - a wiadomości w tym zakresie mogą być jeszcze gorsze. "Europa Środkowa dwóch prędkości" - piszą ekonomiści ING. A ekspert branży budowlanej ostrzega przed "prawdziwym dramatem".
Budowlanka. Zdjęcie ilustracyjne.
Fot. Grzegorz Bukała / Agencja Wyborcza.pl

Na razie Polska korzysta jeszcze z funduszy ze "starego" budżetu UE, czyli tego na lata 2014-2020. Według stanu na koniec sierpnia, w tym roku do naszego kraju popłynęło 5,9 mld euro z unijnych funduszy spójności i funduszy strukturalnych. Przy czym przeważająca część tej kwoty, bo aż 5,2 mld euro, pochodzi z poprzedniej perspektywy finansowej UE, a zaledwie 0,7 mld euro z "nowego" budżetu.

Zobacz wideo Piotr Kuczyński: Po wyborach inflacja może wystrzelić do góry

Stare źródełko pieniędzy z UE wysycha, na nowe widoki niepewne

To pierwsze źródełko już jednak powoli wysycha. Ekonomiści ING zauważają, że te "stare" zapasy wygasną w tym roku (zostało jeszcze około 10 miliardów euro), być może niewielka część rozliczeń przypadnie na przyszły rok. Ogólnie jednak poprzedni budżet unijny odchodzi w niepamięć, a z nowym mamy problemy - bo mamy problemy z przepisami dotyczącymi praworządności.

"Jeśli jednak Polska nie poczyni postępów w zakresie praworządności, od początku 2024 r. nie będzie mogła wypłacać środków UE z 'nowego' budżetu" - piszą eksperci ING w raporcie. "Jeżeli w nadchodzących miesiącach ta kwestia nie zostanie rozwiązana, będzie to miało negatywny wpływ na złotego i polskie obligacje" - dodają. "Istnieje ryzyko nagłego wstrzymania napływu funduszy spójności UE" - stwierdzają. W swoim komentarzu odwołują się do ubiegłotygodniowego wywiadu unijnej komisarz ds. spójności i reform - Dopóki Polska nie spełni wszystkich warunków dopuszczających, Komisja Europejska nie będzie płaciła faktur za projekty finansowane z polityki spójności na lata 2021-2027 - powiedziała Elisa Ferreira w rozmowie z "Rzeczpospolitą". 

Branża budowlana ostrzega przed zapaścią

Na raport ING zareagował przedstawiciel branży budowlanej. "Brak funduszy UE dla Polski wpływa BARDZO NEGATYWNIE także na polskie budownictwo, w którym od 2022 roku panuje dekoniunktura - napisał Damian Kaźmierczak z Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa w komentarzu opublikowanym w serwisie X (dawny Twitter). Podkreślił, że sektor budowlany stanowi około jedną dziesiątą polskiej gospodarki i zatrudnia około 1,3 miliona pracowników. "Brak funduszy KPO to fatalna informacja dla segmentu kolejowego, energetycznego i samorządów (ale w JST inwestycje są na szczęście stymulowane środkami rządowymi)" - stwierdził. 

Damian Kaźmierczak obawia się także dramatycznych konsekwencji możliwych przesunięć czasowych w przekazywaniu naszemu krajowi środków unijnych z nowej perspektywy finansowej. 
"Ewentualne opóźnienia w transferze funduszy UE dla Polski z właściwego budżetu UE na lata 2021-2027 byłyby dla polskiej branży budowlanej PRAWDZIWYM DRAMATEM, który mógłby zakończyć się bankructwem setek firm. Dość powiedzieć, że segment publiczny, w którym inwestycje są finansowane głównie z środków UE, to ok. 50 proc. polskiego rynku budowlanego" - podkreślił. 

Więcej o: