- Udzielenie odpowiedzi na pytanie, czy potrzebujemy CPK, ma aktualnie wymiar polityczny, a nie merytoryczny. Merytorycznie jest kilka rzeczy, co do których został zbudowany konsensus. Na pewno "Chopin" jest już za mały, nawet przeciwnicy CPK przyznają, że trzeba będzie coś zrobić. Bo szczególnie w sezonie widać, że to lotnisko jest już na krawędzi wydolności, żeby nie powiedzieć, że poza nią. Debata o budowie lotniska przesiadkowego jest już opóźniona o kilka lat. Zaś decyzja o ewentualnej rozbudowie "Chopina" oznacza de facto zamknięcie go na jakiś czas - powiedział Sebastian Mikosz, były prezes LOT, dziś doradca prezydenta Lewiatana ds. transportu.
- To jest bardzo polityczny temat. Pomijając ten wątek polityczny, na pewno potrzebujemy dużych inwestycji transportowych i moim zdaniem potrzebujemy dużego lotniska przesiadkowego w Polsce. To nie jest tak, że jak wybudujemy CPK, to nagle umrze lotnisko w Krakowie. Natomiast ten efekt skali, który powoduje duże lotnisko w sensie biznesowym i takiego przyciągania do metropolii warszawskiej i w ogóle do Polski, to jest coś, czego nie uda się zbudować czarterami, czy niskokosztowymi liniami lotniczymi - dodał Krzysztof Krawiec (Wiseeuropa, Politechnika Śląska).
Rodzi się pytanie, czy powstanie CPK "nie wytnie" lotnisk regionalnych w Polsce? Sebastian Mikosz ocenił to dosadnie.
- To jest jeden z podstawowych błędów merytorycznych, jaki jest popełniany w tej debacie - CPK nie osłabi, ale wzmocni lotniska regionalne. (...) My mówimy o lotnisku przesiadkowym, hubie, żeby pasażer, najlepiej poniżej godziny, przesiadł się razem z bagażem z jednego samolotu do drugiego. Jeśli chodzi o wątek cargo, to towary cargo też się przenosi między samolotami, które dolatują do danego hubu i odlatują. Zatem my nie mówimy o lotnisku do "obsługi pasażerów", ale mówimy o lotnisku przesiadkowym - ocenił Mikosz. Dodał on także, że debata o CPK jest szczególnie trudna ze względów politycznych, bo port "został spozycjonowany nie za czymś, a przeciwko czemuś". - Czyli chodzi o to, żebyśmy "wstali z kolan" itd., a tymczasem nie ma powodu, żeby najwięcej Polaków przesiadało się we Frankfurcie, czy Monachium, tudzież w Wiedniu - dodał ekspert.
W trakcie rozmowy pojawił się także wątek wysiedleń mieszkańców z terenów, gdzie ma powstać CPK. - Argumentem przeciw CPK jest brak dialogu. Ten projekt został zrobiony nie jako długofalowy, który został "wydyskutowany" ponadpolitycznie. Jeśli byśmy przyjęli, że to lotnisko i zostanie utrzymane i ma powstać w ciągu 10 lat, to mówimy o dwóch kadencjach prezydenckich i dwóch kadencjach parlamentarnych. W związku z tym, taki projekt infrastrukturalny nie może powstawać przeciwko komuś - ocenił Mikosz.
Kilka dni temu Marcin Horała, pełnomocnik rządu ds. budowy CPK poinformował, że jest "nowy inwestor strategiczny dla Centralnego Portu Komunikacyjnego". Inwestorem zostało konsorcjum dwóch firm Vinci Airports i IFM Global Infrastructure Fund. Do jego zadań należy wniesienie mniejszościowej części kapitału niezbędnego do budowy lotniska, a także wsparcie CPK swoim doświadczeniem i know-how na realizacji, a po jej zakończeniu w operowaniu portem lotniczym.
- Jest to co najmniej nie okej, że w momencie kiedy wiadomo, że będzie nowy rząd i ten projekt jest kontrowersyjny i wywołuje duże emocje, a tu robi się coś na zasadzie: wy nie chcecie, to ja wam dorzucę jeszcze taką decyzję tydzień po wyborach. Uważam, że teraz najlepsze, co można by zrobić, to zatrzymać projekt, zaudytować i zrobić jakiś "okrągły stół" wokół tej inwestycji i osiągnąć jakiś kompromis. Taki projekt nie może powstać wbrew decyzjom politycznym - powiedział Mikosz.
- Ten inwestor na pewno nie wszedł do tego projektu bez analiz. Bo tak się nie robi. Głównym zarzutem wobec CPK jest brak przejrzystości, ale tak naprawdę nie wiemy, ile to powinno kosztować, bo nikt tego od dawna nie budował. To, że część inwestycji zostanie sfinansowana przez inwestora - to dobrze. Natomiast to czy został wybrany ten inwestor, czy inny, to już jest kwestia negocjacji handlowych, których szczegółów nie znam - dodał Krawiec.
Czy CPK to megalomania? - Teraz tak - odpowiedział Mikosz. - Narracyjnie projekt ma taki trochę pompatyczny charakter, natomiast na poziomie wielkości obsługi, to się może bronić - ocenił z kolei Krawiec. Całe "Studio Biznes" zobaczysz TUTAJ.
Marcin Horała tuż po ogłoszeniu nowego inwestora CPK był m.in. pytany o to, co dalej z CPK, i co stanie się, jeśli nowy rząd "skasuje" ten projekt.
- Gdyby opozycja skasowała projekt CPK, to koszty będą gigantyczne, trudne do oszacowania. To kilka zmarnowanych miliardów na prace projektowe, planistyczne i pierwsze prace przygotowawcze oraz budowlane, wynikające ze zerwanych umów. Trzeba by oddać około pół miliarda złotych unijnego dofinansowania. Nie otrzymamy pieniędzy z KPO, bo część projektów ma dofinansowanie z niego - powiedział Horała na konferencji prasowej.
Horała przekonywał, że straty wynikające ze "skasowania CPK" trzeba by szacować w bilionach złotych. Bo straty nie byłyby tylko wynikiem już wydanych pieniędzy, czy kar umownych, ale także z tego, iż Polska nie zarabiałby np. na cłach. - Największe polskie lotnisko będzie czterdziestym portem lotniczym w Europie, a większość towarów transportowanych drogą lotnicza będzie podlegać cłu poza Polską i środki te będą wpływały do budżetu niemieckiego. Koszty długofalowe można by szacować w bilionach - ocenił. Więcej na ten temat czytaj TUTAJ.
Partie opozycyjne poruszały temat CPK w trakcie kampanii wyborczej i nie były to pozytywne komentarze. Donald Tusk podkreślał, że po wyborach trzeba będzie zweryfikować ten projekt. W podobnym tonie wypowiadała się Lewica. Głębsze przyjrzenie się temu projektowi zapowiadał również Szymon Hołownia, a Władysław Kosiniak-Kamysz deklarował, że "dość finansowania megalomańskich projektów". Czytaj więcej na ten temat TUTAJ.