W jednym z odcinków "Magazynu Śledczego Anity Gargas" emitowanego w TVP zarzucono niemieckiemu koncernowi Dr. Oetker "odświeżanie" produktów. Proces ten miał polegać na przetapianiu przeterminowanych produktów i ponownym pakowaniu w zakładzie produkcyjnym firmy w Płocku. Następnie "nowe" wyroby miały być sprzedawane do sklepów, ale już z nową datą ważności.
Na krótkim filmie możemy zobaczyć pracownika, który zmazuje nadrukowaną datę z butelki z produktem spożywczym oraz pracowników wyjmujących towar z opakowań. - Wyjmowany jest towar i wrzucany do kadzi. Kadzie jadą do topielnika, w topielniku są rozpuszczane i z powrotem pakowane z nową datą - powiedział anonimowo jeden pracowników firmy. Według ustaleń dziennikarzy takie praktyki w płockim zakładzie Dr. Oetker miały odbywać się od 2012 roku.
Z kolei pod koniec października serwis petronews.pl informował, że do płockiego oddziału niemieckiej firmy wkroczyła policja, która działała pod nadzorem prokuratury. Funkcjonariusze mieli wówczas zabezpieczyć sprzęt komputerowy, kserowali również dokumenty.
Rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej w Łodzi Krzysztof Bukowiecki przekazał w "Magazynie śledczym", że prokuratura jest na wstępnym etapie śledztwa prowadzonego w kierunku przestępstw przeciwko środowisku, przestępstw z art. 286 oraz przestępstw w zakresie wiarygodności dokumentów.
Koncern Dr. Oetker odniósł się do stawianych zarzutów w opublikowanym we wtorek oświadczeniu. "Dr. Oetker oświadcza, że obraz zakładu produkcyjnego w Płocku przedstawiony w programie 'Magazyn śledczy Anity Gargas' jest nieprawdziwy i wypaczony. Bezpieczeństwo żywności jest dla naszej firmy tak samo ważne, jak dla naszych konsumentów i klientów" - czytamy. Firma przekazała, że materiał przedstawiony w TVP odnosi się do sytuacji związanych z trzema różnymi produktami, które miały miejsce odpowiednio w latach 2011/2012, 2015 oraz 2018. Koncern zapewnia, że w żadnym przypadku nie złamał prawa ani nie naraził zdrowia konsumentów, a przedstawione w materiale przypadki nie są ze sobą w żaden sposób powiązane.
W pierwszym przypadku (z 2012 r.) chodziło o polewę deserową. Dr. Oetker wyjaśnił, że widoczne na nagraniach rozpakowywanie produktów związane było ze zmianą instrukcji przygotowania do użycia. "Partia polewy, która została wyprodukowana w 2011 r. z 24-miesięczną datą minimalnej trwałości, upływającą w 2013 r., została rozpakowana w 2012 r., a następnie poddana procesowi umożliwiającemu zapakowanie jej do nowych opakowań z aktualną instrukcją przygotowania do użycia" - czytamy. Koncern wskazał także, że nie doszło do zmieszania przepakowywanej partii polewy z polewą pochodzącą z aktualnej produkcji, a data minimalnej trwałości dla przepakowywanej partii została określona na 15 miesięcy. "Nie doszło zatem do naruszenia jakichkolwiek zasad higieny, data minimalnej trwałości nie została sfałszowana, ani zdrowie konsumentów nie zostało narażone" - stwierdził niemiecki koncern.
Następnie odniesiono się do przypadku produktu "Pounch Pink-NL" (2015 r.). Firma zaznaczyła, że przepakowanie produktu miało związek z wadami opakowań jednostkowych. Co więcej, przeprowadzone testy sensoryczne i mikrobiologiczne miały potwierdzić trwałość przepakowanej partii produktu. "Data minimalnej trwałości została wydłużona o jeden miesiąc, co było zgodne z obowiązującym prawem" - zaznaczono.
Dr. Oetker odniósł się także do trzeciego przypadku z 2018 r., który dotyczył ekstraktu waniliowego. Chodzi o wydłużenie daty minimalnej trwałości na butelkach. Jak czytamy, na podstawie przeprowadzonych badań jakości eksperci stwierdzili, że data minimalnej trwałości ekstraktu waniliowego może zostać wydłużona, gdyż zachowuje on w tym dłuższym okresie swoją wysoką jakość.
Wyprodukowana już partia ekstraktu waniliowego, która nie opuściła jeszcze magazynów Dr. Oetker, a której data minimalnej trwałości była określona według poprzednich zasad (tj. na 12 miesięcy), została ona dostosowana i opatrzona nową datą minimalnej trwałości (wynoszącą 15 miesięcy). Od tego czasu Dr. Oetker stale stosuje wydłużoną, 15-miesięczną datę minimalnej trwałości dla każdej następnej partii produktu
- wskazała firma.
Kolejna kwestia, którą postanowił wyjaśnić niemiecki koncern, to niszczenie jednorazowych instrukcji. Dr. Oetker podkreślił, że niszczenie takich instrukcji to normalna procedura. Jak czytamy, instrukcje te dotyczą jednorazowych, szczególnych przypadków i muszą być zniszczone w zakładzie, po wykonaniu zadania, aby nie doszło do ich pomylenia z instrukcjami standardowymi. "Instrukcje jednorazowe są na stałe przechowywane w systemie IT Dr. Oetker, aby umożliwiać prześledzenie w każdym czasie wszelkich działań, które odbiegają od normy" - czytamy w oświadczeniu.