Awantura o akademik. Jowita będzie mieć prywatną ochronę. Studenci odpowiadają

Władze uczelni im. Adama Mickiewicza podjęły decyzje m.in. o wprowadzeniu prywatnej ochrony w okupowanym przez studentów akademiku Jowita. Rektorka UAM mówi, że pracownicy czują się zagrożeni. Gazeta.pl poprosiła studentów o komentarz do ostatnich wydarzeń.
Okupacja akademika Jowita w Poznaniu
Fot. Piotr Skórnicki / Agencja Wyborcza.pl

Prof. Bogumiła Kaniewska, rektorka Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu uczestniczyła w konferencji prasowej, podczas której skomentowała trwającą od kilku dni okupację domu studenckiego Jowita. Mówiła również o podjętych decyzjach i odpowiedziała na zarzuty ze strony studentów. Zdjęcia z okupacji akademika można zobaczyć w naszej galerii.

Zobacz wideo Bezpieczny kredyt 2% "wymiata" mieszkania z rynku. Marże deweloperów najwyższe od dekady?

Studenci okupują poznański akademik. Rektorka UAM tłumaczy podjęte decyzje

- Od trzech dni na terenie Jowity dochodzi do incydentów, które budzą poważny niepokój i pewne zniszczenia. Zniszczenie zamka w drzwiach, zajęcie dodatkowej sali i poczucie zagrożenia pracowników - mówiła rektorka. - Zdecydowaliśmy, że pomieszczenia, które zajmują okupujący, zostaną odłączone od głównego budynku, również ze względu bezpieczeństwa. Zamontowane tam kamery na polecenie straży pożarnej zostały zaklejone - tłumaczyła.

Podczas konferencji odpowiedziała na pierwszy zarzut ze strony studentów: "Uniwersytet wprowadza prywatną ochronę na teren Jowity, nazywając studentki i studentów zagrożeniem". - Nie nazwaliśmy studentów zagrożeniem. Takie słowa padły ze strony okupujących. Mówiliśmy o tym, że zagrożeni czują się pracownicy Jowity. W trzech notatkach służbowych poinformowano o niepokojących zjawiskach i niepokoju pracowników - mówiła. Potwierdziła, że zapadła decyzja o wprowadzeniu prywatnej ochrony.

Drugi zarzut brzmi: "Odebrano dostęp do podstawowego zaplecza sanitarnego, czyli prysznica". - To prawda. Dostęp do tego pomieszczenia jest możliwy przez hol główny, przez recepcję. Wczoraj doszło do incydentu, że pomimo obietnic okupujących weszli do części hotelowej. To są budynki, które od 1 stycznia wyłączamy ze względu na zagrożenie pożarowe - powiedziała rektorka. - To też kwestia mienia, za które jesteśmy odpowiedzialni. Nie znamy tożsamości osób przebywających na terenie Jowity - dodała. Podkreśliła, że studenci wciąż mają dostęp m.in. do to toalety.

Umówiliśmy się, że studenci będą mogli korzystać z prysznica. Ale złamanie zasad ustalonych z okupującymi Jowitę spowodowało, że musieliśmy przejść z pozycji miękkiej to bardziej twardej.

- wskazała.

Prof. Bogumiła Kaniewska powiedziała, że decyzje zapadły m.in. w związku z odebraniem kluczy osobie, która chciała zabrać swój sprzęt oraz za zniszczenie zamka w sali z komputerami. Następnie mówiła o interwencji policji w sprawie osoby, która miała wejść do Jowity pod wpływem alkoholu.

Rektorka UAM wyjaśniła również, że spotkała się ze studentami, aby powiadomić o podjętych decyzjach. - Nie udało się porozmawiać merytorycznie. Wydaje się, że nie ma przestrzeni, nie ma chęci do dialogu - dodała. Przyznała, że sytuacja jest "patowa".

- Prowadzę rozmowy z panem ministrem [nauki - przyp. red.] z nadzieją, że znajdzie się rozwiązanie i będę mogła obiecać, że Jowita zostanie wyremontowana i pozostanie na uniwersytecie. Bez środków zewnętrznych nie ma takiej możliwości - podkreśliła. - Siłą nie będziemy wyprowadzać protestujących. Budynek zostanie zamknięty na cztery spusty - zapowiedziała.

Podczas konferencji wypowiedziała się również rzeczniczka prasowa UAM Małgorzata Rybczyńska. - Nikt nikogo z akademika w tym roku akademickim nie wyrzucił. Oddaliśmy do użytku nowy akademik Meteor, który zrównoważył, a nawet zwiększył liczbę miejsc w porównaniu do Jowity. Wszyscy, którzy mieszkali w Jowicie, mieli szansę dostać lokum w nowych miejscach, ponieważ studenci co roku składają podania o akademik - podkreśliła.

 

Studenci komentują słowa rektorki UAM. "Próba zdyskredytowania protestu"

Gazeta.pl poprosiła Studencką Inicjatywę Mieszkaniową o komentarz do słów rektorki UAM prof. Bogumiły Kaniewskiej. "Wypowiedzi władz UAM są efektem PR uniwersyteckich specjalistów, próbą zdyskredytowania studenckiego protestu" - czytamy. Studenci okupujący Jowitę wyjaśnili incydent z interwencją policji.

"W czasie okupacji obowiązuje nas wspólne ustalenie o bezwzględnym zakazie spożywania alkoholu. W nocy przyszła do nas pijana osoba w kryzysie bezdomności. Została poinformowana o zasadach, skierowana do noclegowni i wyproszona. Nie jesteśmy ani przygotowani, ani kompetentni, żeby zapewnić opiekę osobom w kryzysie bezdomności. Nie wiemy o interwencji policji, ponieważ nie wychodziliśmy w nocy z budynku" - wyjaśnia Studencka Inicjatywa Mieszkaniowa.

Nie zakłócamy spokoju pracowników DS Jowita, staramy się współpracować i nie przeszkadzać im w wykonywaniu ich obowiązków. Wszystkie sale, które okupujemy, zostały zajęte po konferencji naukowej, co było wspólną decyzją obecnych na wydarzeniu studentek i studentów. Okupacja jest formą protestu, który nie powinien być zakazywany w demokratycznym kraju. Wszyscy dbają o przestrzeń, w której wspólnie się uczymy, organizujemy wykłady i nocujemy

- podkreślają studenci.

Więcej o: