Prof. Bogumiła Kaniewska, rektorka Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu uczestniczyła w konferencji prasowej, podczas której skomentowała trwającą od kilku dni okupację domu studenckiego Jowita. Mówiła również o podjętych decyzjach i odpowiedziała na zarzuty ze strony studentów. Zdjęcia z okupacji akademika można zobaczyć w naszej galerii.
- Od trzech dni na terenie Jowity dochodzi do incydentów, które budzą poważny niepokój i pewne zniszczenia. Zniszczenie zamka w drzwiach, zajęcie dodatkowej sali i poczucie zagrożenia pracowników - mówiła rektorka. - Zdecydowaliśmy, że pomieszczenia, które zajmują okupujący, zostaną odłączone od głównego budynku, również ze względu bezpieczeństwa. Zamontowane tam kamery na polecenie straży pożarnej zostały zaklejone - tłumaczyła.
Podczas konferencji odpowiedziała na pierwszy zarzut ze strony studentów: "Uniwersytet wprowadza prywatną ochronę na teren Jowity, nazywając studentki i studentów zagrożeniem". - Nie nazwaliśmy studentów zagrożeniem. Takie słowa padły ze strony okupujących. Mówiliśmy o tym, że zagrożeni czują się pracownicy Jowity. W trzech notatkach służbowych poinformowano o niepokojących zjawiskach i niepokoju pracowników - mówiła. Potwierdziła, że zapadła decyzja o wprowadzeniu prywatnej ochrony.
Drugi zarzut brzmi: "Odebrano dostęp do podstawowego zaplecza sanitarnego, czyli prysznica". - To prawda. Dostęp do tego pomieszczenia jest możliwy przez hol główny, przez recepcję. Wczoraj doszło do incydentu, że pomimo obietnic okupujących weszli do części hotelowej. To są budynki, które od 1 stycznia wyłączamy ze względu na zagrożenie pożarowe - powiedziała rektorka. - To też kwestia mienia, za które jesteśmy odpowiedzialni. Nie znamy tożsamości osób przebywających na terenie Jowity - dodała. Podkreśliła, że studenci wciąż mają dostęp m.in. do to toalety.
Umówiliśmy się, że studenci będą mogli korzystać z prysznica. Ale złamanie zasad ustalonych z okupującymi Jowitę spowodowało, że musieliśmy przejść z pozycji miękkiej to bardziej twardej.
- wskazała.
Prof. Bogumiła Kaniewska powiedziała, że decyzje zapadły m.in. w związku z odebraniem kluczy osobie, która chciała zabrać swój sprzęt oraz za zniszczenie zamka w sali z komputerami. Następnie mówiła o interwencji policji w sprawie osoby, która miała wejść do Jowity pod wpływem alkoholu.
Rektorka UAM wyjaśniła również, że spotkała się ze studentami, aby powiadomić o podjętych decyzjach. - Nie udało się porozmawiać merytorycznie. Wydaje się, że nie ma przestrzeni, nie ma chęci do dialogu - dodała. Przyznała, że sytuacja jest "patowa".
- Prowadzę rozmowy z panem ministrem [nauki - przyp. red.] z nadzieją, że znajdzie się rozwiązanie i będę mogła obiecać, że Jowita zostanie wyremontowana i pozostanie na uniwersytecie. Bez środków zewnętrznych nie ma takiej możliwości - podkreśliła. - Siłą nie będziemy wyprowadzać protestujących. Budynek zostanie zamknięty na cztery spusty - zapowiedziała.
Podczas konferencji wypowiedziała się również rzeczniczka prasowa UAM Małgorzata Rybczyńska. - Nikt nikogo z akademika w tym roku akademickim nie wyrzucił. Oddaliśmy do użytku nowy akademik Meteor, który zrównoważył, a nawet zwiększył liczbę miejsc w porównaniu do Jowity. Wszyscy, którzy mieszkali w Jowicie, mieli szansę dostać lokum w nowych miejscach, ponieważ studenci co roku składają podania o akademik - podkreśliła.
Gazeta.pl poprosiła Studencką Inicjatywę Mieszkaniową o komentarz do słów rektorki UAM prof. Bogumiły Kaniewskiej. "Wypowiedzi władz UAM są efektem PR uniwersyteckich specjalistów, próbą zdyskredytowania studenckiego protestu" - czytamy. Studenci okupujący Jowitę wyjaśnili incydent z interwencją policji.
"W czasie okupacji obowiązuje nas wspólne ustalenie o bezwzględnym zakazie spożywania alkoholu. W nocy przyszła do nas pijana osoba w kryzysie bezdomności. Została poinformowana o zasadach, skierowana do noclegowni i wyproszona. Nie jesteśmy ani przygotowani, ani kompetentni, żeby zapewnić opiekę osobom w kryzysie bezdomności. Nie wiemy o interwencji policji, ponieważ nie wychodziliśmy w nocy z budynku" - wyjaśnia Studencka Inicjatywa Mieszkaniowa.
Nie zakłócamy spokoju pracowników DS Jowita, staramy się współpracować i nie przeszkadzać im w wykonywaniu ich obowiązków. Wszystkie sale, które okupujemy, zostały zajęte po konferencji naukowej, co było wspólną decyzją obecnych na wydarzeniu studentek i studentów. Okupacja jest formą protestu, który nie powinien być zakazywany w demokratycznym kraju. Wszyscy dbają o przestrzeń, w której wspólnie się uczymy, organizujemy wykłady i nocujemy
- podkreślają studenci.