Projekt ustawy budżetowej na 2024 r. w końcu został przyjęty przez Sejm. Teraz zajmie się nim Senat, potem - w razie konieczności rozpatrzenia poprawek - znów Sejm. Dokument ma trafić na biurko prezydenta Dudy najpóźniej 29 stycznia.
Faktem jest, że deficyt budżetowy zaplanowany na ten rok jest rekordowy - może sięgnąć maksymalnie 184 mld zł. Z drugiej strony, wyzwania związane m.in. z obronnością są bardzo duże, a przestrzeń Polski do zadłużania się na tyle spora, że nie jest to raczej wielki problem. Przynajmniej dopóki finansowanie jest dostępne, i to na przyzwoitych warunkach.
Wydatki na obronę narodową zaplanowano w budżecie '24 na kwotę aż 118,4 mld zł, czyli aż 3,1 proc. PKB. A należy zauważyć, że to nie wszystko, co Polska ma wydać w tym roku na wojsko - łączna kwota, razem z pozabudżetowym Funduszem Wsparcia Sił Zbrojnych w BGK, może sięgnąć około 159 mld zł.
Jeszcze wyższe są zaplanowane wydatki na ochronę zdrowia - wyniosą 192,2 mld zł. A i tak eksperci przekonują, że to za mało.
W budżecie są też zabezpieczone pieniądze na obiecane podwyżki - dla nauczycieli o 30-33 proc., i dla pracowników państwowej sfery budżetowej oraz żołnierzy i funkcjonariuszy (z wyłączeniem osób, które zajmują kierownicze stanowiska państwowe) o 20 proc. Zgodnie z uzasadnieniem projektu ustawy budżetowej, na ten pierwszy cel zabezpieczono w budżecie 28,3 mld zł, na drugi około 13 mld zł. Co ważne, nie ma natomiast w budżecie na razie miejsca np. na zapowiadany w kampanii wyborczej przez KO wzrost kwoty wolnej od podatku z 30 do 60 tys. zł. Ministerstwo Finansów wyceniło ten projekt na 48 mld zł (koszt, a w zasadzie utracone wpływy, rozkładałby się mniej więcej po równo na budżet państwa i kasy samorządów).
Dużo miejsca po stronie wydatków zajmuje też oczywiście program 800 plus. W budżecie zaplanowano na ten cel 63,7 mld zł, tj. o około 23,5 mld zł więcej niż przed podwyżką tego świadczenia.
Jak ostatnio co roku (i tak będzie jeszcze dłuższy czas, a może i zawsze - tu dużo zależy też od polityki) mocno wzrosła dotacja budżetowa do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Sięgnie ona 72,7 mld zł, o ponad 15 mld zł więcej niż w znowelizowanym budżecie na 2023 r. i o około 28 mld zł więcej niż przed dwoma laty). Sama waloryzacja emerytur i rent od 1 marca oznacza dla FUS koszt zapewne ponad 40 mld zł. Wzrośnie też budżetowa dotacja do KRUS, z ok. 19,9 mld zł w 2023 r. do 24,2 mld zł teraz.
W budżecie zaplanowano też oczywiście całe mnóstwo innych wydatków. Rząd chwali się m.in. odblokowaniem ponad 3 mld zł subwencji ogólnej dla samorządów i przeznaczeniem 500 mln zł na finansowanie procedury in vitro. W budżecie są też pieniądze m.in. na utrzymanie zerowej stawki VAT na żywność do końca marca, na rodzinny kapitał opiekuńczy oraz nowe "babciowe" czy na trzynastki i czternastki dla emerytów i rencistów.
Jeśli chodzi o stronę dochodową budżetu, to grubo ponad 300 mld zł (316,4 mld zł) mają sięgnąć wpływy z podatku VAT. To zresztą zastanawiająca pozycja - pisaliśmy o tym tutaj. Oznacza bowiem, że rząd liczy na aż ponad 62 mld zł więcej z VAT niż w 2023 r.
Ponad 100 mld zł rząd chce "zgarnąć" z podatku PIT - tu też jest duża różnica z budżetem z 2023 r., bo o prawie 18 mld zł. Blisko 89 mld zł rząd planuje zdobyć z akcyzy, a około 70 mld zł z podatku CIT. Już wiadomo też, że założonej wpłaty zysku NBP 6 mld zł nie będzie.
***
Zapraszamy do wysłuchania rozmów ze "Studia Biznes" Gazeta.pl w dużych serwisach streamingowych, np. tu: