NBP "zawiesił strzelbę na ścianie". Strach na Tuska gotowy do użycia [GOSPODARCZY TGV]

Dziwny tydzień za nami. Ministerka funduszy mówi, że spełniamy warunki do wypłaty 76 mld zł z funduszy spójności, Bruksela zaprzecza. NBP dementuje doniesienia o możliwej sprzedaży obligacji covidowych, żeby ich nie zdementować. Podobnie w przypadku planów przeniesienia lokalizacji pierwszej elektrowni jądrowej - choć tu sytuacja się chyba wyjaśniła w końcu raz na zawsze. Co jeszcze się wydarzyło i co czeka nas w nowym tygodniu? Zapraszam na Gospodarczy TGV.
1Konferencja prasowa Adam Glapinskiego w Warszawie
Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Megaponiedziałek z danymi

W poniedziałek 22 stycznia GUS zasypie nas danymi z gospodarki za grudzień. Opublikuje dane m.in. o przeciętnym zatrudnieniu i wynagrodzeniu w sektorze przedsiębiorstw (zatrudnienie mogło lekko spaść, wynagrodzenia urosły zapewne dwucyfrowo rok do roku), produkcji przemysłowej (zapewne wciąż na minusie rok do roku) czy sprzedaży detalicznej. Tu ekonomiści oczekują poprawy o około 1,5 proc. w cenach stałych. Konsumpcja ma być głównym motorem napędowym naszej gospodarki w 2024 r. W poniedziałek poznamy też m.in. dane o budownictwie mieszkaniowym za cały 2024 r. Danych jest tak dużo, że ekonomiści mBanku zaczęli pisać o tym wiersze.

Poniedziałek to również ważny dzień dla przedsiębiorców na ryczałcie. Dowiedzą się oni bowiem o wysokości stawek składki zdrowotnej w 2024 r. Będzie ona zależeć od danych o wynagrodzeniach w czwartym kwartale, które 22 stycznia pokaże GUS.

Zobacz wideo Glapiński ostrzega: Inflacja w drugiej połowie roku może wzrosnąć

W środę i czwartek 24-25 stycznia odbędzie się posiedzenie Senatu, na którym izba będzie pracowała nad projektem budżetu na 2024 r. W minionym tygodniu przyjął go Sejm. W środę 24 stycznia GUS poda też najnowsze dane o bezrobociu rejestrowanym, a S&P Global wstępne odczyty indeksu koniunktury w przemyśle PMI w strefie euro.

W czwartek 25 stycznia odbędzie się też posiedzenie Rady Prezesów Europejskiego Banku Centralnego ws. stóp procentowych. Stopy pozostaną bez zmian, tu nie ma wątpliwości. Co dalej? W minionym tygodniu szefowa EBC Christine Lagarde powiedziała w Davos, iż prawdopodobna jest obniżka stóp latem.

W czwartek poznamy też wstępne dane o PKB USA w czwartym kwartale, a w piątek o inflacji PCE w grudniu.

Mamy fundusze strukturalne z UE?

Mamy potwierdzenie z KE - Polska spełnia 3 ostatnie warunki niezbędne do pełnego uruchomienia funduszy strukturalnych - 76 mld euro na realizację programów do 2027 r.

- ogłosiła w piątek na platformie X ministerka funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. 

Polska miała zablokowane nie tylko środki z KPO, ale także z polityki spójności w budżecie 2021-27 (z prawem do przesyłania faktur do końca 2029 roku). Dotychczas problem nie był szczególnie uciążliwy, bo do końca 2023 r. można było rozliczać środki z poprzedniej perspektywy, a wydatkowanie z nowej zawsze rozkręca się z czasem. Niemniej oczywiście brak ponad 76 mld euro z "głównego" budżetu UE byłby klęską.

Problem w tym, że, jak ustaliła brukselska korespondentka RMF FM Katarzyna Szymańska-Borginon, Pełczyńska-Nałęcz pochwaliła się ciut za szybko. Komisja Europejska nie potwierdziła, że Polska ostatnie trzy warunki rzeczywiście spełniła. Istotnie, przesłaliśmy do Brukseli tzw. samoocenę wobec wymogów Karty Praw Podstawowych, ale - jak zauważył rzecznik KE Stefan de Keersmaecker - teraz dokument jest analizowany (Komisja ma na to trzy miesiące). Jak przekazał de Keersmaecker, również w przypadku warunków dla wypłat w dziedzinach transportu i ochrony zdrowia wciąż trwają rozmowy między Polską a KE.

Inflacja w Polsce w dół, w strefie euro w górę

W minionym tygodniu poznaliśmy kilka nowych danych o inflacji, ale w sumie nie ma się co nad nimi specjalnie rozwodzić. Potwierdziły one, że inflacja w Polsce w grudniu spadała. Inflacja CPI (podawana przez GUS) zjechała z 6,6 proc. w listopadzie do 6,2 proc. w grudniu - to lekka korekta w górę wobec wcześniejszego szacunku 6,1 proc. Inflacja bazowa (czyli bez cen żywności i energii) spadła z 7,3 proc. do 6,9 proc., zaś inflacja HICP (inflacja wyliczana na podstawie metodologii Eurostatu, takiej samej dla całej UE) z 6,3 proc. do 6,2 proc.  Dodajmy, że pod względem inflacji HICP jesteśmy na czwartym miejscu w UE, za Czechami, Rumunią i Słowacją. 

Warto odnotować szczególnie przypadek Czech, bo od listopada to nowy unijny "lider" inflacji - po wielu miesiącach Węgry opuściły to mało zaszczytne miejsce. Należy przy tym natomiast zwrócić uwagę, że w Czechach zrezygnowano już z tarcz antyinflacyjnych. Gdyby i nasz rząd się ze swoich rozwiązań wycofał to, w krytycznym przypadku, inflacja podskoczyłaby zapewne o około pięć punktów procentowych (według wyliczeń NBP). 

Należy natomiast dodać też, że nie wszędzie inflacja HICP spada. Średnio dla strefy euro podskoczyła z 2,4 proc. w listopadzie do 2,9 proc. w grudniu, dla całej UE z 3,1 do 3,4 proc. Spośród 27 krajów UE, inflacja spadła w 15, ale urosła w 11 (w jednym bez zmian). Wzrosty odnotowano m.in. w Niemczech, Austrii, Luksemburgu, Irlandii i Belgii. Według ekonomistów, inflacja w strefie euro powinna jednak w dłuższym horyzoncie pozostawać w trendzie spadkowym, a grudniowy wzrost to m.in. efekt niskiej bazy w Niemczech (efekt porównania do sytuacji cenowej sprzed roku, gdy akurat federalny wprowadził zniżkę dla gospodarstw domowych na gaz i ogrzewanie).

KSeF przesunięty

To bardzo ważna wiadomość dla wszystkich przedsiębiorców w Polsce (także tych jednoosobowych działalności) - nawet jeśli wielu, według badań, nie było dotychczas w ogóle świadomych nadchodzącej rewolucji. A chodzi o KSeF, czyli Krajowy System e-Faktur, który (z małymi wyjątkami) miał być obowiązkowy od 1 lipca 2024 r. Wystawianie i odbieranie faktur odbywałoby się wyłącznie przez ten system. KSeF to oczywiście kolejne narzędzie kontroli nad transakcjami firm.

W każdym razie, obowiązkowy KSeF jednak w życie od lipca nie wejdzie. Minister finansów Andrzej Domański poinformował w piątek 19 stycznia, że w systemie wykryto "krytyczne błędy" i termin wdrożenia rozwiązania zostaje odroczony przynajmniej do końca 2024 r. Domański zapowiedział audyt systemu oraz ewentualne konsekwencje dla poprzedniego kierownictwa resortu w razie wykrycia poważnych uchybień.

Złoty na huśtawce

W minionym tygodniu złoty najpierw osłabił się wobec głównych walut, a potem odzyskał niemal całość strat. W środę za dolara trzeba było płacić nawet 4,06 zł versus 3,98 zł raptem dwa dni wcześniej. Był to najwyższy poziom kursu USD/PLN od połowy listopada ub.r.

W drugiej połowie tygodnia polska waluta jednak umocniła się i w piątek zjechała znów z kursem symbolicznie poniżej 4 zł. Podobną huśtawkę zaliczył kurs złotego m.in. do euro. Za to wobec franka szwajcarskiego polska waluta się wyraźnie umocniła - kurs w okolicach 4,60 zł jest najniższy od blisko miesiąca. Zapewne tu swoje zrobiły słowa prezesa szwajcarskiego banku centralnego o tym, że frank jest według niego za mocny.

Wśród przyczyn osłabienia złotego m.in. wobec dolara na początku minionego tygodnia część analityków wymieniało to, że oto wreszcie inwestorzy zaczęli z większą obawą spoglądać na nasze podwórko polityczne. Wydaje się jednak, że to raczej chybiony trop, a "winne" było pogorszenie nadziei na rychłą obniżkę stóp w USA.

NBP "powiesił strzelbę na ścianie"

Nie ma na dziś w Narodowym Banku Polskim żadnej dyskusji dotyczącej przyspieszonej sprzedaży obligacji Skarbu Państwa

- poinformował rzecznik Narodowego Banku Polskiego. Było to nawiązanie do wcześniejszych słów członka RPP i bliskiego współpracownika prezesa Glapińskiego Ireneusza Dąbrowskiego, że "może się okazać, że NBP będzie musiał rozważyć skrócenie swojej pozycji w obligacjach covidowych i część tych papierów sprzedać na rynku żeby ściągnąć nadwyżkę pieniądza". Chodzi o papiery, które NBP skupował w ramach dostarczania na rynek płynności w czasie COVID-u. Wyprzedaż tych papierów przez NBP oznaczałaby wzrost podaży papierów na rynku wtórnym. Tym samym NBP rywalizowałby o inwestorów z rządem. Byłyby to duże problemy dla rządu, bo zapewne podbiłyby rentowność polskich obligacji, a potrzeby pożyczkowe na ten rok są rekordowo wysokie (brutto to prawie 450 mld zł).

W tym dementi obserwatorzy poczęli zwracać jednak uwagę na słowa "na dziś" - tak, jakby NBP dawał do zrozumienia, że jutro sytuacja może się zmienić. Odebrano więc te słowa raczej jako prężenie muskułów i straszak na rząd, niż uspokojenie nastrojów. 

"Przykład na to jak dementować nie dementując", "Strzelba została zawieszona na ścianie, ale na razie NBP nie będzie z niej strzelał" - komentowali kolejno Maciej Samcik z subiektywnieofinansach.pl oraz Bartek Godusławski z Business Insider Polska. 

Z polskiego banku centralnego płyną różne sygnały. Jako "nieodpowiedzialne" przedstawianie obligacje covidowych na rynek przez NBP określił już w grudniu prezes Glapiński. Członek zarządu banku Artur Soboń dał we wtorek do zrozumienia, że NBP nie ma zamiaru osłabiać systemu finansowego w Polsce. Z drugiej strony, pierwsza wiceprezeska banku centralnego Marta Kightley poinformowała agencję Bloomberg, że wprawdzie "zarząd NBP obecnie nie prowadzi dyskusji na temat aktywnej sprzedaży obligacji ze swojego portfela", ale jednak "nie chce przesądzać, czy taka dyskusja mogłaby mieć miejsce w przyszłości". Słowem - strzelba wisi.

Elektrownia jądrowa w Lubiatowie ma powstać, choć były wątpliwości. Z CPK tak łatwo nie jest

W dziwacznie - rodem z rollercoastera - zmienny nastrój minionego tygodnia (mamy już pewne środki z UE czy nie, NBP myśli o sprzedaży obligacji covidowych czy nie, złoty tanieje czy jednak drożeje) świetnie wpisuje się też mała saga wokół budowy elektrowni jądrowej w lokalizacji Lubiatowo-Kopalino. Beata Rutkiewicz, nowy wojewoda pomorski, zatrzęsła opinią publiczną gdy orzekła, że rozważana jest zmiana lokalizacji pierwszej polskiej elektrowni atomowej na Żarnowiec. Potem pojawiło się dementi, które dementi nie było, bo przekonywano w nim, że żadne decyzje nie zapadły, a nie że są w sprawie zmiany lokalizacji prowadzone rozważania. 

Karuzelę domysłów zatrzymali jednak ministrowie rządu Tuska. Zarówno szef Kancelarii Premiera Jan Grabiec, jak i ministerka klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska jasno dali do zrozumienia, że lokalizacja Lubiatowo-Kopalino jest ostateczna.

Cały czas nie jest pewny za to los innej wielkiej inwestycji, czyli CPK. Wielu ekspertów wypowiada się o tej idei bardzo ciepło i oczekuje jej kontynuacji, ale w koalicji rządzącej te poglądy nie są tak oczywiste. W minionym tygodniu rządowy pełnomocnik ds. CPK Maciej Lasek wymienił radę nadzorczą CPK, a ta odwołała zarząd spółki, w tym prezesa Mikołaja Wilda. Pełniącym obowiązki prezesa CPK został Filip Czernicki. Jednocześnie minister Lasek powiedział PAP, że rozpoczął się audyt projektu Centralnego Portu Komunikacyjnego i pierwsze wnioski z niego są spodziewane na koniec marca. Lasek mówił też, że start CPK w 2028 r. jest nierealny.

Budżet na 2024 r. przyjęty przez Sejm

W minionym tygodniu Sejm przyjął w końcu budżet na 2024 r., w tym zajmie się nim Senat. O dokumencie można oczywiście pisać wiele (np. o rekordowo wysokim deficycie 184 mld zł i o tym co się w budżecie znalazło a co nie), ale należy też pamiętać, że ta ustawa była tworzona ekspresowo, w dużej mierze na podstawie projektu rządu Morawieckiego, i na pewno będzie w trakcie roku jeszcze nowelizowana.

Po pierwsze, chodzi o korekty po stronie wydatków. To m.in. wyższe rekompensaty wynikające z zamrożenia cen energii - na razie zaplanowano to do końca czerwca, ale całkowite urynkowienie cen od lipca byłoby szokujące. W ustawie nie zapisano też finansowania m.in. dla "wakacji od ZUS" dla przedsiębiorców, bonu senioralnego oraz rent wdowich. Tymczasem rząd planuje, że te wszystkie rozwiązania pojawią się jeszcze w tym roku.

Po drugie, chodzi także o zmiany po stronie wpływów. Można sobie choćby łatwo wyobrazić, że w obliczu dwóch kampanii wyborczych w drugim kwartale (samorządowa i do Parlamentu Europejskiego) rząd przedłuży zerowy VAT na żywność przynajmniej do końca czerwca (budżet zakłada na razie niższe stawki tylko do końca marca). Ponadto Rada Polityki Pieniężnej w opinii do projektu zwróciła natomiast uwagę m.in. na nierealistycznie wysoki prognozowany wzrost dochodów z VAT (316,4 mld zł względem zapewne około 255-260 mld zł w 2023 r.) oraz fakt, że w projekcie budżetu uwzględniono 6 mld zł wpłaty zysku NBP, a takowej jednak nie będzie.

W Chinach słabe odbicie ponad 5 proc., w Niemczech recesja

W minionym tygodniu poznaliśmy też dane o PKB w Niemczech i Chinach. W obu przypadkach dane są słabe, ale w Niemczech oznacza to recesję (spadek PKB o 0,3 proc. rok do roku), w Chinach wzrost o "tylko" 5,2 proc.

Nam może się wydawać, że plus 5 procent to dużo, ale w realiach takiej gospodarki jak chińska nie jest to imponujące nadrabianie pandemicznych zaległości. Analitycy wskazują też na poważne problemy ekonomiczne Chin, w tym niebezpieczny kryzys na rynku nieruchomości oraz rozczarowujący popyt wewnętrzny

- pisała Maria Mazurek z next.gazeta.pl. Prognoza ekonomistów i plany rządu na 2024 r. są podobne. O ile w ogóle dane z Chin są wiarygodne - o tych wątpliwościach rozmawialiśmy z ekspertem choćby tutaj.

Chyba mocniej od danych o PKB wybrzmiały inne liczby z Chin - te wskazujący na pogłębiający się problem demograficzny. W 2023 r. populacja Chin skurczyła się o ponad 2 mln osób, do nieco ponad 1,4 mld. To drugi rok takiego spadku z rzędu, w 2022 roku Chinom ubyło około 850 tysięcy mieszkańców. Wskaźnik urodzeń spadł w 2023 r. do rekordowo niskiego poziomu: 6,39 urodzeń na 1000 mieszkańców (z 6,77 w 2022 roku).

10 zawiadomień do prokuratury i 680 mln zł ze spółek Skarbu Państwa do fundacji

Najwyższa Izba Kontroli poinformowała we wtorek o złożeniu 10 zawiadomień do prokuratury w sprawie podejrzenia popełnienia przestępstwa przez sześć spółek z udziałem Skarbu Państwa i cztery fundacje. Zarzuty dotyczą udaremniania kontroli darowizn oraz wydatków na sponsoring, zakup usług medialnych, prawnych i doradczych. NIK uznała to za działanie "bezprawne".

Przeprowadzenia kontroli miały kontrolerom NIK uniemożliwić: PKN Orlen i firmy zależne od tego koncernu - PGNiG, Energa, Sigma Bis oraz zależne od PZU spółki: Alior Bank oraz Link4

- pisał Eryk Kielak z next.gazeta.pl.

NIK ujawniła też, że dziewięć skontrolowanych przez nią spółek z udziałem Skarbu Państwa w latach 2017-2021 przeznaczyło na darowizny blisko 841 mln zł, a 81 proc. tej kwoty (ponad 680 mln zł) przekazały utworzonym przez siebie fundacjom. 152,5 mln zł dostała Polska Fundacja Narodowa. O tym, że fundacje związane ze spółkami Skarbu Państwa służyły propagandowym celom politycznym, pisaliśmy m.in. w tym miejscu.

***

Zapraszamy do wysłuchania rozmów ze "Studia Biznes" Gazeta.pl w dużych serwisach streamingowych, np. tu:

Więcej o: