Sprzedaż detaliczna w kwietniu wyhamowała. Wzrosła o 4,1 proc. rok do roku. Miesiąc wcześniej wzrost wyniósł 6,1 proc. Mówimy tutaj o sprzedaży w cenach stałych, czyli o tyle więcej towarów i produktów Polacy kupili w sklepach porównaniu z kwietniem ubiegłego roku.
Dane Głównego Urzędu Statystycznego są znacznie słabsze od oczekiwanych. Analitycy i ekonomiści spodziewali się, że sprzedaż wzrośnie o 5,1 proc. Liczyli się zatem z hamowaniem, ale nie aż takim. A hamowanie jest wyraźne, bo miesiąc wcześniej odnotowaliśmy wzrost sprzedaży o 6,1 proc. rok do roku. W porównaniu z marcem sprzedaż spadła o 1,8 proc.
"Sprzedaż była lepsza niż rok temu w motoryzacji (+33,8 proc.) i na stacjach benzynowych (+11,9 proc.). Konsumenci nadal wstrzymują się z zakupami dóbr trwałych – sprzedaż mebli i sprzętu RTV i AGD spadła o 3,3 proc. Konsumpcję napędza szybki wzrost wynagrodzeń" - podsumowują eksperci Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE) w krótkim wpisie na X.
W uzupełnieniu do tej wypowiedzi dodajmy, że spadła także sprzedaż żywności, napojów i wyrobów tytoniowych - o 6,8 proc. rok do roku (wciąż mówimy tu o cenach stałych, czyli nie uwzględniamy inflacji - o tyle mniej ilościowo żywności Polacy kupili). Tutaj sam GUS wyjaśnia, że w przypadku tej kategorii do spadku przyczyniły się wcześniejsze niż przed rokiem Święta Wielkanocne. W kategorii "tekstylia, odzież, obuwie" mamy spadek aż o 15,8 proc.
Z drugiej strony, ekonomiści Pekao są raczej pozytywni, piszą o odbiciu sprzedaży dóbr trwałych i podtrzymują swój scenariusz na ten rok, zakładający "ożywienie konsumpcji, ale bez boomu". Podobnie sądzą eksperci PKO BP. "Silny wzrost realnych wynagrodzeń przełoży się w najbliższym czasie na dalsze wzmocnienie sprzedaży i szeroko rozumianej konsumpcji" - napisali na X.
To kolejne w tym tygodniu dane, które składają się na dość niejednoznaczny obraz polskiej gospodarki. Dziś jeszcze poznaliśmy wskaźnik produkcji budowlano-montażowej, która wprawdzie spadła o 2 proc. w kwietniu (w ujęciu rok do roku), jednak jest to spadek mniejszy od spodziewanego (-3,7 proc.) i znacznie mniejszy od tego z poprzedniego odczytu (-13,3 proc.).
Wcześniej zaś, we wtorek 22 maja, GUS poinformował o bardzo dobrych danych z przemysłu (produkcja wzrosła o 7,9 proc.), ale też niższym od prognoz (choć i tak wysokim) wzroście przeciętnego wynagrodzenia (w kwietniu było 8271,99 zł brutto).