Są nowe dane o inflacji w Polsce. Będziemy je wspominać z łezką w oku

Inflacja w czerwcu wyniosła 2,6 proc. rok do roku - podał w piątek Główny Urząd Statystyczny w tzw. szybkim szacunku. To odczyt lekko wyższy niż w maju i ciut wyższy od konsensusu prognoz ekonomistów. Niestety, to też - wszystko na to wskazuje - ostatni wynik z dwójką z przodu przynajmniej na najbliższych kilkanaście miesięcy.
@Otwarcie supermarketu Carrefour w galerii Placu Unii w Warszawie
Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

2,6 proc. rok do roku - tyle wyniosła inflacja w czerwcu, według piątkowych danych GUS. To odczyt symbolicznie wyższy od konsensusu prognoz ekonomistów, który według macronext.com wynosił 2,5 proc. To także wynik lekko wyższy w maju - wówczas też inflacja wyniosła 2,5 proc.

Zobacz wideo Małgorzata Rozenek-Majdan o "wysokich" cenach w butiku. "Wzrost nie wynika z naszej chciwości"

Miesiąc do miesiąca (czyli w porównaniu z majem) w czerwcu ceny, średnio rzecz biorąc, urosły o 0,1 proc. 

Z danych GUS wynika, że ceny żywności i napojów alkoholowych były w czerwcu wyższe niż przed rokiem o 2,5 proc., a paliwa o 1,6 proc. Nośniki energii potaniały zaś o 1,6 proc. Miesiąc do miesiąca żywność i napoje bezalkoholowe podrożały o 0,7 proc. Jak zwracają uwagę ekonomiści PKO BP, to dużo jak na tę porę roku. Możliwe, że to kolejny akord przerzucania kwietniowej podwyżki VAT na żywność z 0 do 5 proc. na ceny dla konsumentów. Z kolei ekonomiści ING Banku Śląskiego widzą tu efekt tego, że w tym roku sezonowy spadek cen owoców odbył się wcześniej niż rok temu (już w maju, a rok temu w czerwcu)

Nośniki energii i paliwa potaniały w czerwcu względem maja kolejno o 0,1 i 2,8 proc. Inflacja bazowa (czyli bez cen energii i żywności) prawdopodobnie utrzymała się w okolicach 3,7-3,8 proc., czyli podobnym co w maju (3,8 proc.) Więcej szczegółów (co konkretnie i o ile podrożało lub potaniało w czerwcu) GUS poda w 15 lipca. 

Inflacja w Polsce wkrótce wyraźnie wzrośnie

Od lutego, a więc już piąty miesiąc z rzędu, inflacja w Polsce utrzymuje się w celu inflacyjnym NBP (czyli w przedziale 1,5-3,5 proc., najlepiej w okolicach 2,5 proc.). W czerwcu inflacja wprawdzie była najwyższa od czterech miesięcy, ale to wciąż jak najbardziej akceptowalny poziom. Niestety, czerwcowy odczyt był zapewne ostatnim tak miłym na ponad rok.

W lipcu inflacja podrośnie w okolice 4 proc., co będzie ściśle związane z częściowym odmrożeniem cen energii (oraz gazu i ciepła). Być może kolejny - nie bardzo duży, zapewne w okolicach 5-15 proc. - wzrost rachunków za prąd czeka nas też w styczniu 2025 r.

Jednocześnie w kolejnych miesiącach podbijać inflację też też m.in. niekorzystne efekty bazy. Część ekonomistów (np. z Santander Banku) nie wyklucza m.in. wyższej dynamiki cen żywności. Do tego dochodzą obawy przed wzmożoną presją inflacyjną ze strony wysokich wzrostów wynagrodzeń. 

Prognoza ekonomistów z PKO BP wskazuje, że na koniec 2024 r. inflacja w Polsce sięgnie 4,6 proc. Na początku 2025 r. oczekiwany jest dalszy wzrost inflacji nawet do blisko 6 proc., ale potem zjazd (szczególnie w drugiej połowie 2025 r.) w okolice 3,3 proc. na koniec przyszłego roku. Podobną trajektorię, choć na nieco wyższym poziomie, projektują ekonomiści Santander Banku (5 proc. na koniec 2024 r. i 4,1 proc. na koniec 2025 r.). Tak naprawdę średnia prognoza inflacji na za dwa lata to w świeżutkiej Ankiecie Makroekonomicznej NBP (wykonanej wśród 25 ekspertów) 3 proc., a więc nie da się wykluczyć, że nawet wtedy będziemy mieli ciut wyższą inflację niż dziś.

Więcej o: