W ostatnich dniach doszło do pożarów w Gdańsku oraz we Władysławowie. Do pożaru na terenie portu w Gdańsku doszło 14 lipca około godz. 17.00. Ogień pojawił się w jednej z tamtejszych hal - ogień zajął powierzchnię 6300 metrów kwadratowych. Natomiast 16 lipca we Władysławowie w pawilonie handlowym pożar wybuchł 16 lipca.
- Bardziej pożar w Gdańsku, niż ten we Władysławowie, jest podejrzany (...). On się bardzo szybko rozprzestrzenił, był bardzo toksyczny - zauważył w rozmowie z "Faktem" Marcin Samsel, ekspert ds. bezpieczeństwa. Zwrócił też uwagę, że Rosja stale prowadzi działania dywersyjne w Europie, a jednym z motywów ma być europejski "Zielony Ład".
- To się nie podoba Rosjanom. Mogą chcieć pokazać, że Europa dba o środowisko, a tu takie pożary. A takie miękkie cele, które nie są w infrastrukturze krytycznej, są łatwymi obiektami do zaatakowania. Łatwiej jest taki pożar wywołać. Oczywiście, jeśli chodzi o Gdańsk, to może być wiele przyczyn tego pożaru, natomiast patrząc na prędkość rozprzestrzeniania się ognia, zasięg, czas gaszenia, to był to chyba największy pożar w tym mieście od kilkunastu lat - stwierdził Samsel.
Zdaniem eksperta Rosja zabiega o destabilizację, również na terenie Polski. - Rosji zależy na sianiu zamętu społecznego - mówił ekspert. Podkreśl jednak, że działaniami dywersyjnymi są nie tylko pożary. - Inne zagrożenia to np. wypadki kolejowe, wykolejenia, wypadki budowane na dużą skalę. To są przykłady działań dywersyjnych, które mają wprowadzić pewien niepokój, zamęt, destabilizację, angażując służby. To jest gra w to, kto kogo ogra - skwitował Samsel.
We wtorek rano ratownicy zauważyli na wodzie wyraźne filtry olejowe. Plama ma około kilometra. Co najmniej do środy zamknięte będą wszystkie kąpieliska w pasie od Nowego Portu do Jelitkowa, kąpać można się po drugiej stronie od wejścia do portu - na Stogach, Górkach Zachodnich i Wyspie Sobieszewskiej. Zamknięto też wszystkie kąpieliska w Sopocie. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa rozesłało alerty do odbiorców w Gdańsku.
Strażacy wciąż walczą z pożarem w porcie. Akcja jest utrudniona ze względu na częściowo zawalony dach, temperaturę na pogorzelisku i temperaturę powietrza oraz fakt, że strażacy nie mogą wejść do środka. - Strumień wody jest podawany chyba z największego wysięgnika, jaki mamy w Europie, ponieważ wspieramy się wozem strażackim z byłego Lotosu - informowała wojewoda pomorska Beata Rutkiewicz.
Prokuratura tymczasem wszczęła śledztwo w sprawie pożaru hali magazynowej na terenie Portu Gdańsk. Postępowanie jest prowadzone w sprawie spowodowania pożaru, który zagrażał życiu i zdrowiu wielu osób lub mieniu wielkich rozmiarów. W hali składowano tworzywa sztuczne, tekstylia i oleje silnikowe.