Samolot PLL LOT wystartował w niedzielę 11 sierpnia z lotniska imienia Fryderyka Chopina w Warszawie, jednak po otrzymaniu sygnału o potencjalnym zagrożeniu maszyna została zawrócona. Zapytaliśmy LOT, z jakimi kosztami dla linii lotniczej wiąże się operacja zawrócenia samolotu na lotnisko i jak często spółka mierzy się z tego typu incydentami.
"W związku z wczorajszym zdarzeniem PLL LOT poniosły dodatkowe koszty związane z zawróceniem samolotu do Warszawy, zapewnieniem świadczeń dla pasażerów i zmianami rezerwacji. Po analizie sytuacji, dokonanej przez biuro prawne, będziemy podejmować dalsze decyzje w tym zakresie" - przekazało biuro prasowe Polskich Linii Lotniczych LOT w komunikacie dla Gazeta.pl.
Policja zatrzymała osiem osób, które są podejrzewane o wywołanie fałszywego alarmu bombowego na pokładzie samolotu podczas rejsu LO11 z Warszawy do Newark w Stanach Zjednoczonych. Bartłomiej Śniadała ze stołecznej policji powiedział Informacyjnej Agencji Radiowej, że zatrzymano mężczyzn w wieku od 23 do 60 lat. Zatrzymania dokonali policjanci z Legionowa i oddziałów prewencji.
- Trwają czynności w kierunku artykułu 224a. Kodeksu karnego - dodał Bartłomiej Śniadała. Zgodnie z treścią artykułu: "Kto, wiedząc, że zagrożenie nie istnieje, zawiadamia o zdarzeniu, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób, lub mieniu w znacznych rozmiarach, lub stwarza sytuację, mającą wywołać przekonanie o istnieniu takiego zagrożenia, czym wywołuje czynność instytucji użyteczności publicznej lub organu ochrony bezpieczeństwa, porządku publicznego lub zdrowia mającą na celu uchylenie zagrożenia, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8".