By móc lądować na lotnisku na Maderze (jego oficjalna nazwa to Cristiano Ronaldo International Airport), piloci muszą przejść specjalne dodatkowe szkolenie. Podejście do lądowania jest tam wyjątkowo trudne z powodu z jednej strony konstrukcji pasa startowego, a z drugiej często trudnej pogody. W ostatnich dniach silny wiatr sprawił, że odwołano wiele lotów do i z wyspy, przez co utknęło na niej wielu turystów, w tym Polacy.
Jak przekazało Polskiemu Radiu biuro prasowe Ministerstwa Spraw Zagranicznych, resort jest poinformowany o sytuacji i stara się pomagać obywatelom naszego kraju. Podkreślono, że Polakom, którzy czekają na powrót z Madery, nic nie grozi, a to biura podróży mają obowiązek zapewnić nie tylko pobyt, ale i powrót z wyjazdu swoim klientom. "Niewywiązanie się z tego zobowiązania jest podstawą do roszczeń ze strony dotkniętych sytuacją turystów" - przypomniał MSZ.
Turyści z Polski znaleźli się wśród setek innych, którzy utknęli na lotnisku niedaleko Funchal, stolicy portugalskiej wyspy. Tylko dziś (w niedzielę 18 sierpnia) odwołano około 20 lotów (zarówno startów, jak i lądowań), inne były opóźniane. Aleksandra Zasępa, która jest przewodniczką po Maderze, powiedziała Polskiemu Radiu, że szczególnie trudne jest to, że pasażerowie nie wiedzą, jak długo będą musieli czekać na lot.
Po 17:00 polskiego czasu na stronie lotniska wciąż widać było wiele odwołanych lotów - zarówno startów, jak i lądowań.
Silny wiatr, który w nocy sięgał w porywach 75 kilometrów na godzinę, może utrudniać starty i lądowania na Maderze jeszcze przez nawet dwa dni. Taka pogoda jest na tej wyspie wyjątkowo poważnym problemem. Lotnisko pojawia się w rankingach "najbardziej niebezpiecznych na świecie", ale chodzi tutaj przede wszystkim o wyzwanie dla pilotów, którzy w razie potrzeby - jak widać - rezygnują z próby podejścia. Dla bezpieczeństwa właśnie. Port znajduje się na cyplu, u stóp stromych gór. Piloci nie mogą tam korzystać z systemu ILS, ułatwiającego lądowanie, szczególnie w warunkach gorszej widoczności - można tam lądować jedynie z podejściem z widocznością. Tuż przed bardzo krótkim końcowym podejściem samolotu pilot musi wykonać okrążenie i skręt o 180 a nawet 200 stopni.
Wiatr nie pomaga w jeszcze jednym: w walce z pożarami lasów. Żywioł, który wybuchł w środę, nadal szaleje na zachodzie wyspy. Na razie nie ma informacji o ofiarach czy spalonych domach. Około 200 osób musiało się ewakuować. Przez wiele godzin na Maderze nie wylądował żaden samolot poza maszyną wojskową z wyposażeniem do zwalczania ognia. Jak podaje portal portugalpulse.com, dym z pożarów zasnuł niebo nad stolicą wyspy, miastem Funchal.