PKB Polski w drugim kwartale wzrósł o 3,2 proc. rok do roku - podał GUS. Urząd tym samym potwierdził swoje niedawne szacunki. To, na co wszyscy czekali, to jednak szczegóły tego wzrostu. Wygląda na to, że Polska gospodarka wprawdzie działa przede wszystkim na jednym silniku, ale i pozostałe odbiły. Niespodziewane dane napływają z segmentu inwestycji.
Konsumpcja prywatna wzrosła o 4,7 proc. rok do roku - i to jest od dłuższego czasu już główny silnik ciągnący polską gospodarkę w górę. Ale zwiększyły się też inwestycje, o 2,7 proc. rok do roku, podczas gdy ekonomiści spodziewali się blisko jednoprocentowego spadku.
- W przeciwieństwie do odczytów dla Niemiec czy pozostałych państw naszego regionu tempo wzrostu nie rozczarowało. To zasługa krzepnącej konsumpcji będącej obecnie praktycznie jedynym motorem napędowym gospodarki. Dynamika spożycia indywidualnego wzrosła z 4,6 do 4,7 proc. r/r. Odbicie koniunktury spoczywa na barkach gospodarstw domowych przy słabości inwestycji i eksportu netto - komentuje mimo to Bartosz Sawicki z Cinkciarz.pl.
Inwestycyjny silnik wzrósł mimo oczekiwań ruchu w przeciwną stronę. Na przykład ekonomiści Pekao SA spodziewali się spadku inwestycji o 2 proc., także PKO BP obstawiał tutaj wskaźnik "pod kreską". To i tak za mało, by ten motor dawał istotny impuls wzrostowy polskiemu PKB. Jak wylicza Polski Instytut Ekonomiczny, konsumpcja gospodarstw domowych dała 2,7 pkt do wzrostu, konsumpcja publiczna 2 pkt, a inwestycje tylko 0,4 pkt. Ciążą zapasy (minus 1,1 pkt) i eksport (minus 0,8 pkt). Ich zdaniem, w całym tym roku wzrost PKB będzie oparty na silniku konsumpcji - "to efekt rekordowo wysokich podwyżek wynagrodzeń".
Wspomniani powyżej eksperci Pekao SA w szybkim komentarzu do danych na serwisie X wyjaśniają w sprawie inwestycji tak: "Spodziewaliśmy się ich spadku, wnioskując ze słabej produkcji budowlano montażowej. Ale z drugiej strony mocno spadły zapasy, co sugeruje, że przy kolejnej rewizji plus na inwestycjach zamieni się w minus (+ korekta zapasów w górę)". Ich zdaniem w całym tym roku PKB urośnie o około 3 proc., "z większą szansą na zaskoczenie po wyższej niż po niższej stronie".