Odczyt na poziomie 3,7 proc. minimalnie różni się prognoz. Ekonomiści i analitycy oczekiwali utrzymania inflacji bazowej na poziomie 3,8 proc. Swoje szacunki opierali o dostępne już wcześniej dane z odczytu inflacji CPI, który poznaliśmy w piątek (ta główna miara inflacji wyniosła w sierpniu 4,3 proc. rok do roku).
Wtedy ekonomiści Pekao SA określili inflację bazową jako "stabilnie uporczywą", utrzymującą się na "stabilnych, ale jednak podwyższonych poziomach". Oni zresztą trafili w dziesiątkę z prognozą 3,7 proc. Omawiany wskaźnik to miara inflacji, z której wyłączone są najbardziej zmienne ceny żywności i energii. Dobrze widać w niej za to, jak kształtują się ceny usług i to one są szczególnie "uporczywe". Widać to dobrze na wykresie opublikowanym przez ekonomistów tym razem PKO BP (także mieli prognozę 3,7 proc.).
NBP podaje co miesiąc tak naprawdę cztery "rodzaje" inflacji bazowej. W sierpniu wygląda to następująco:
Jest wprawdzie nieco niżej niż w lipcu, ale wskaźnik jeszcze podskoczy. Odczyt za wrzesień wzrośnie z 3,7 do ponad 4 proc. Tak uważają eksperci banku ING. Ich zdaniem stanie się tak z powodu tzw. efektu bazowego - rok temu mieliśmy obniżkę cen leków, spodziewają się też wzrostu cen edukacji w pierwszym miesiącu nowego roku szkolnego. "Dyskusja o obniżkach stóp to temat na 2025" - i z tym terminem w zasadzie chyba nikt nie dyskutuje (jeśli już, to czy takie rozmowy w łonie RPP zaczną się już w marcu, czy może dopiero w połowie roku). Inflacja bazowa z wyłączeniem cen żywności i energii obejmuje kategorie, na które polityka monetarna banku centralnego ma relatywnie największy wpływ.