Zamieszanie wokół Cinkciarz.pl. Sprawa pod lupą "najważniejszych organów państwa"

Trwa zamieszanie wokół internetowego kantoru wymiany walut Cinkciarz.pl. Media informują o tym, że klienci skarżą się na to, że otrzymują pieniądze z dużym opóźnieniem. Z kolei "Gazeta Wyborcza" podaje we wtorek, że Cinkciarzowi może brakować 150 mln zł. Sprawa ma być pod lupą "najwyższych organów państwa".
Cinkciarz.pl
Fot. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.pl

Na początku października informowaliśmy, że klienci kantoru internetowego Cinkciarz.pl skarżyli się, że z opóźnieniem otrzymują pieniądze, które przeznaczyli do przewalutowania. Komisja Nadzoru Finansowego wydała decyzję cofającą zezwolenie na świadczenie usług płatniczych przez Conotoxia sp. z o.o. Spółka działała przez agenta Cinkciarz.pl. Sprawie przygląda się m.in. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK).

Zobacz wideo Serbowie protestują przeciwko zmianie waluty. Bank Centralny Kosowa nakazał transakcje gotówkowe w euro

Prezes Cinkciarza zapewnia: Wszystkie transakcje zostaną zrealizowane

"Gazeta Wyborcza" podkreśla, że prezes firmy Conotoxia Marcin Pióro "nie chce mówić o kwotach, jakie zalega jego firma". Brak przelewów tłumaczy jedynie problemami technicznymi. Zaprzecza także inwestycjom w waluty, które miały być dokonywane przy pomocy środków klientów. "Środki należące do klientów nigdy nie były przeznaczane na działania inwestycyjne. Zapewniamy, że wszystkie transakcje zostaną zrealizowane, a środki trafią do klientów w oczekiwanej przez nich walucie. Przepraszamy za kilkudniowe opóźnienia" - zapewnia prezes cytowany przez "GW". Tymczasem, jak czytamy, klientom przestały działać karty wielowalutowe, a ci, którzy zlecali przelewy przewalutowania, czekają po kilkanaście dni na swoje pieniądze.

Firmie brakuje 150 mln zł? Sprawą interesują się "najwyższe organy państwa". W tle też NBP

"Gazeta Wyborcza" podaje we wtorek, że tematem Cinkciarza "interesują się najwyższe organy państwa". - Obserwujemy, co się z tym dalej dzieje. 150 mln zł jest stracone, część z tego może jeszcze jest do odzyskania, ale trudno szacować ile - powiedział jeden z urzędników. Zdaniem "GW" prawdopodobnie chodzi o to, że Cinkciarzowi takiej kwoty może brakować na bieżącą realizację zleceń klientów i stąd opóźnienia. "Nie znaczy to, że firma tych pieniędzy nie ma, ale nadal otwarte pozostaje pytanie, co się działo z pieniędzmi klientów" - czytamy.

Z kolei, jak kilka dni temu informował portal money.pl, założyciel i prezes Grupy Conotoxia, miał się zwrócić z prośbą o pożyczkę do prezesa NBP Adama Glapińskiego. Biznesmen w liście do szefa banku centralnego miał wskazywać, że kwota niezbędnego kapitału obrotowego, która pozwoliłaby na "szybki rozwój spółki" to od 100 do 500 mln zł, natomiast kredytu inwestycyjnego - od 100 do 300 mln zł. Marcin Pióro miał także prosić Adama Glapińskiego o pomoc przy uzyskaniu licencji bankowej, pomimo że właściwym organem w takich sprawach jest Komisja Nadzoru Finansowego. Co na to KNF? "Urząd KNF nie jest upoważniony do komentowania ani do oceniania działań innych instytucji państwa, w tym wypadku NBP" - skomentował dla Next.gazeta.pl Jacek Barszczewski, rzecznik Komisji. Dodał także, iż działalność Cinkciarz.pl - jako kantoru internetowego - nie jest regulowana i nie podlega nadzorowi Komisji Nadzoru Finansowego. "Tym samym uchybienia w świadczeniu usług wymiany walut nie stanowią podstawy do podjęcia działań nadzorczych przez Urząd KNF. Osoby, wobec których Cinkciarz.pl nie wykonał umowy wymiany walut, a w szczególności nie zwrócił zgodnie z tą umową powierzonych mu lub wymienionych środków, powinny podjąć w tej sprawie indywidualne kroki prawne, w tym wystąpić na drogę sądową ze stosownym powództwem, a w przypadku podejrzenia popełnienia przestępstwa - zgłosić sprawę do organów ścigania" - czytamy w oświadczeniu. 

Conotoxia i Cinkciarz pozywają banki. Firma oskarża też prezesa jednego z nich

Przypomnijmy, że spółki z grupy Cinkciarz.pl wydały na początku października serię oświadczeń dotyczących pozwów wobec czołowych banków w Polsce. Padły w nich oskarżenia m.in. wobec mBanku oraz BPS i zapowiedź pozwów wobec nich na łączną kwotę 2 mld zł. Spółka zapowiedziała też pozwy wobec BOŚ, Credit Agricole, ING, Millenium oraz Getin Bank ws. utrudniania prowadzenia działalności kantorowej na terytorium Polski. Conotoxia pisała m.in. o "bezprawnym zablokowaniu jej rachunków bankowych". 

"Fintech Cinkciarz.pl posiada informacje, że prezes jednego z największych banków działających w Polsce lobbował za odebraniem naszej spółce licencji. Wzywamy osoby posiadające dodatkowe informacje na ten temat do ich zgłoszenia za pośrednictwem bezpiecznego kanału whistleblowerskiego dla sygnalistów. Każda informacja, także od pracowników KNF, pomoże ujawnić prawdę i chronić polski system finansowy" - taki komunikat otrzymaliśmy z kolei od spółki w poniedziałek 21 października. 

W środę Conotoxia sp. z o.o. wydała oświadczenie, w którym pisze m.in., że doniesienia wyborcza.biz na temat tego, że spółce "mogło brakować 150 mln zł", są nieprawdziwe. "Zwracamy uwagę, że wspomniana hipoteza w całości opiera się na niczym niepotwierdzonych i anonimowych rozważaniach rozmówcy serwisu przedstawionego jako 'jeden z urzędników'. Jednocześnie stanowczo sprzeciwiamy się snuciu tego typu hipotez przez przedstawicieli państwowych instytucji. Destabilizuje to działalność spółki i potęguje nieuzasadnioną panikę rynkową. Co gorsza, znacząco utrudnia to także właścicielowi prowadzenie negocjacji z potencjalnymi inwestorami" - podkreślono między innymi w oświadczeniu. 

Więcej o: