Ukraina odetnie Słowacji gaz: Z końcem roku wygasa umowa na tranzyt rosyjskiego gazu ziemnego przez terytorium Ukrainy, która to nie ma zamiaru jej przedłużać. To może być cios dla Słowacji, której głównym dostawcą do 2028 roku jest Gazprom. A przynajmniej taką narrację kreują władze kraju. Premier Słowacji Robert Fico próbował argumentować w Brukseli, że jest to zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego kraju. Komisja Europejska uznała jednak, że państwa Wspólnoty miało wystarczająco czasu, by się zabezpieczyć na taką sytuację.
Czy Słowacji grozi kryzys energetyczny?: Nie, ponieważ kraj zdążył rozbudować połączenia transgraniczne i ma dostęp do dostawców z różnych kierunków. Największa państwowa spółka SPP (Slovensky Plynarensky Priemysel) podpisała umowę nie tylko z Gazpromem, ale też m.in. z BP, Shellem czy ExonMobil. SPP twierdzi, że jest w stanie pokryć 150 proc. zapotrzebowania klientów. Instytut Europy Środkowej podaje, że same SPP dysponuje 50 proc. rezerwą gazu. Ponadto magazyny są zapełnione w 90 proc., co odpowiada około 70 proc. rocznego zapotrzebowania Słowacji.
Słowacja znów straszy kryzysem energetycznym: Sytuacja z gazem jest bliźniacza do sytuacji sprzed kilku miesięcy. Wówczas Ukraina zablokowała tranzyt ropy. Słowacy razem z Węgrami również naciskały na UE, twierdząc, że sankcje bardziej szkodzą UE, niż Rosji.
Więcej na temat narracji Słowacji ws. dostaw paliw kopalnych z Rosji do UE przeczytacie w artykule "Węgry proszą o pomoc Komisję Europejską. Kraj na skraju kryzysu paliwowego".