Niemcy zmieniają kurs. "Naprawdę wielka bazooka". Historyczne porozumienie ws. długu

Maria Mazurek
Jeszcze nie jest u władzy, a już rusza rynkami. Przyszły (najpewniej) kanclerz Niemiec wraz z przyszłymi koalicjantami porozumiał się w sprawie epokowej zmiany. Niemcy będą się zadłużać i wydawać. To odpowiedź m.in. na działania Trumpa i prawdziwy gamechanger. Także dla nas.
Historyczne porozumienie ws. długu Niemiec.
Fot. REUTERS/Liesa Johannssen / https://x.com/Dan_Kostecki/status/1897550860831342990

To, co się dzieje teraz wokół tematu obronności, to naprawdę potężna zmiana dla całej Europy, w tym Polski. Ruchy wymuszone, przynajmniej częściowo, podejściem prezydenta USA do naszego kontynentu, będą mocno wpływać nie tylko na politykę, ale i gospodarkę państw UE przez lata. Dziś, w czwartek 6 marca, w Brukseli unijni liderzy będą rozmawiać m.in. o dozbrajaniu Europy i wydatkach na ten cel (plan Ursuli von der Leyen), a Niemcy dokonują właśnie rzeczy niezwykłej

Co się stało w Niemczech? 

Środa była dniem "naprawdę historycznym" - jak napisał jeden z ekonomistów na X. Tego dnia rentowności niemieckich 10-letnich obligacji skarbowych (czyli koszt zadłużania się na rynku) odnotowały najmocniejszy jednodniowy wzrost od 1997 roku. Dokładnie o 0,25 punktu procentowego, do 2,73 proc. Taka reakcja inwestorów oznacza, że spodziewają się mocniejszego wzrostu gospodarczego i dalszego zadłużania się Niemiec. Dlaczego?

Zobacz wideo Lider CDU widzi w Tusku partnera i jest propolski

Bo przyszły niemiecki rząd ogłosił, że chce zwiększać inwestycje w infrastrukturę i wydatki na obronność między innymi za pieniądze pożyczone na rynku. W innych słowach: Niemcy chcą się zadłużać! Niby nic w tym niezwykłego, w końcu wiele państw to robi, ale w Niemczech długo było tematem tabu. Obowiązuje tam tzw. hamulec zadłużenia, który pozwala na do 0,35 proc. PKB długu netto na poziomie federalnym oraz zero w budżetach landowych. Jest on zapisany w niemieckiej konstytucji. I przyszła koalicja rządząca chce go zmienić. Kandydat na kanclerza Friedrich Merz razem z liderami partii CDU/CSU i SPD ogłosił:

  • plan złożenia wniosku o zmianę konstytucji tak, by wydatki na obronę przekraczające 1 proc. PKB wyłączyć z hamulca zadłużenia
  • fundusz infrastrukturalny o wartości 500 mld euro przez 10 lat, działający poza budżetem
  • luzowanie fiskalnych obostrzeń dla landów, co ma zwiększyć inwestycje publiczne. 

Dlaczego niemiecki ruch ws. długu jest tak ważny? 

Inwestycje to kluczowa - nie tylko dla Niemców - sprawa. Z jednej strony mocno ich w ostatnich latach brakowało.

Za rządów Angeli Merkel wprowadzono politykę tzw. czarnego zera, starano się zlikwidować zjawisko deficytu publicznego, państwo nie wykładało środków na inwestycje, w konsekwencji niemiecka gospodarka ogólnie jest niedoinwestowana, w tym branża motoryzacyjna

- mówiła niedawno w rozmowie ze mną Aleksandra Kozaczyńska, analityczka Ośrodka Studiów Wschodnich. Nowa koalicja chciałaby ten kierunek odwrócić. 

To może okazać się ratunkiem dla największej w UE gospodarki, która od lat tkwi w stagnacji. Według analityków Goldman Sachs plany nowej koalicji, jeśli zostaną szybko wdrożone, mogą zwiększyć wzrost gospodarczy Niemiec do nawet 2 proc. - tymczasem obecna prognoza rządu to zaledwie 0,3 proc. wzrostu! To ogromna zmiana, a do tego możliwa, bo Niemcy mają moce produkcyjne, muszą tylko dołożyć do inwestycyjnego pieca.

Niemiecki pakiet fiskalny jest gigantyczny - część infrastrukturalna to średnio 1,2 proc. PKB, część militarna to - przypuszczamy - kolejne 1 proc. PKB. Łącznie więc mówimy nawet o 20 proc. PKB dodatkowych wydatków inwestycyjnych i konsumpcyjnych sektora publicznego

- szacują ekonomiści Pekao SA. 

Naprawdę wielka bazooka

- napisał Holger Schmieding, ekonomista banku Berenberg Holger Schmieding, który spodziewa się, że zmiany planowane przez nową koalicją zostaną uchwalone. Ekonomiści Deutsche Bank stwierdzili z kolei, że jest to "jedna z najważniejszych zmian paradygmatu w powojennej historii Niemiec". Ich zdaniem zarówno "tempo, w jakim to następuje, jak i skala potencjalnej ekspansji fiskalnej przypominają zjednoczenie Niemiec"

A Merz musi się teraz pospieszyć. Wszystko musi być uchwalone jeszcze w obecnej kadencji parlamentu. To dlatego, że CDU/CSU razem z SPD i przychylnymi pomysłom Zielonymi ma w niej większość potrzebną do zmiany konstytucji. W nowym Bundestagu silną opozycję będzie stanowić AFD, które pomysłu nie poprze. 

Co na tym zyska Polska? 

To będzie z korzyścią i dla nas, bo może napędzić zamówienia dla naszych firm - a akurat eksportowy silnik polskiego PKB nie ma się najlepiej. Zwiększenie eksportu dorzuciłoby do wzrostu PKB, który mógłby wystrzelić do ponad 4 proc. (są już tacy ekonomiści w Polsce, którzy się tego spodziewają). Niemcy nie ograniczają się do swojego kraju - wezwały już wcześniej UE, by zreformowała zasady fiskalne. Chodzi o to, by kraje unijne mogły zwiększać wydatki na obronę bez naruszania zasad budżetowych Brukseli. To akurat przydałoby się mocno Polsce. Wszystko to powinno wzmocnić polską gospodarkę. 

"Tak, to jest gamechanger" - stwierdził na X Daniel Kostecki, analityk walutowy. Na planszy pod poniższym wpisem z X napisane jest po angielsku: "Niemiecki MEGA dzień. Czasami można poczuć globalne gospodarcze płyty tektoniczne poruszające się pod stopami. To jedna z tych chwil". I jeszcze uwaga: skrót MEGA bywa używany jako nawiązanie do hasła Trumpa jeszcze z pierwszej kampanii wyborczej MAGA "Make America Great Again" - "Uczyńmy Amerykę znów wielką". W tym kontekście MEGA można rozszyfrowywać jako "Make Europe Great Again". 

Reakcje rynkowe były natychmiastowe. Poza wspomnianym już rynkiem długu, w środę mieliśmy mocny ruch na euro, umacniający go wobec dolara (a jako pokłosie umocnienie złotego wobec amerykańskiej waluty). Do tego rosły wyraźnie notowania na rynkach akcji. Niemiecki główny indeks DAX poszedł w górę o 3,5 proc., inne europejskie indeksy też rosły. 

A to nawet nie jest wszystko, co wspierać może europejski (w tym polski) przemysł i PKB. Przecież szefowa KE ogłosiła właśnie program ReArm - dozbrajania Europy. Ursula von der Leyen na konferencji prasowej we wtorek podała kwotę 800 mld euro, z czego 150 mln to pożyczki z budżetu UE i 650 mld euro wydatków z budżetu krajowego.  

Jest to chyba największa mobilizacja od lat 2020/2022. EU działa najskuteczniej, gdy jest przyparta do muru.PS. Polska bezpośrednio skorzysta przede wszystkim na wyłączeniu wydatków wojskowych liczonych na cele oceny ścieżki konsolidacji fiskalnej (Maastricht)

- tak skomentowali to na szybko ekonomiści mBanku. 

A mówimy tu tylko o korzyściach gospodarczych. Tymczasem to, co w zakresie obronności dzieje się obecnie w UE, może tworzyć nowych liderów (do czego zapewne aspiruje Merz), uniezależniać Europę od USA (co w obecnej sytuacji politycznej staje się w niektórych zakresach koniecznością) i wspierać Ukrainę w walce z rosyjskim agresorem. Oczywiście, plany są, ale ich wdrożenie nie będzie natychmiastowe. To raczej perspektywa najbliższych lat niż miesięcy. Ważne jest, że Europa wreszcie działa, choć nie w ramach uprzednio przygotowanych działań, a - jak napisali cytowani powyżej ekonomiści - przyparta do muru.

Czytaj też: Niemcy. Jest porozumienie. Setki miliardów na armię i infrastrukturę. Wsparcie długiem na ekstremalną skalę

Źródła niektórych cytatów: "Financial Times", CNN

Maria Mazurek
Więcej o: