Inflacja okazała się niższa, niż się spodziewano - w swoim tegorocznym szczycie (a taki spodziewany był w marcu) nie przebiła poziomu 5 proc. Od trzech miesięcy mamy inflacyjny płaskowyż - wskaźnik utrzymuje się na poziomie 4,9 proc. To jeden z czynników, który - według części ekonomistów - powinien skłonić Radę Polityki Pieniężnej do rozważenia cięcia stóp już nawet w lipcu.
Adam Glapiński, prezes NBP i przewodniczący Rady jak dotąd podkreślał, że odpowiednie warunki do cięć mogą się w ogóle w tym roku nie pojawić. Wczoraj, w środę 2 kwietnia, RPP zostawiła stopy procentowe bez zmian, 19. raz z rzędu, w tym główną na poziomie 5,75 proc. Co dalej?
Prezes NBP zaczął swoje wystąpienie od ogłoszeń niedotyczących zupełnie ruchu RPP. Zapowiadał konkurs, w ramach którego polskie rodziny będą mogły zobaczyć skarbiec, w którym Bank trzyma część rezerw złota. W Polsce NBP trzyma 1/3 rezerw kruszcu, pozostałą część po równo w Nowym Jorku i Londynie,.
- Cena złota rośnie z dnia na dzień, teraz znów wzrosła po decyzjach prezydenta Trumpa o cłach. Ale to nie o to chodzi - tłumaczył. - Gdybyśmy to złoto sprzedali, to byśmy zyskali około 40 mld zł. Ale nie po to kupujemy to złoto, żeby sprzedawać - zapewnił.
Chociaż jest decyzja o utrzymaniu, to łatwo odczytać z naszego komunikatu, że zmieniło się nastawienie Rady Polityki Pieniężnej. Jak mówię Rada Polityki Pieniężnej, to mam na myśli większość rady - zaczął omawianie meritum Adam Glapiński. - Zdaniem większości rady, zmieniła się znacząco czy radykalnie sytuacja - powtórzył.
Można by powiedzieć żartobliwie, że przychodzę czy przylatuję jako gołąb, na czele innych gołębi. Rada zmienia stanowisko na takie bardziej gołębie. Czyli oczekuje, że sytuacja będzie zmieniać się w kierunku obniżania stóp procentowych
- dodał. Przypomniał, że od trzech miesięcy inflacja utrzymuje się na poziomie 4,9 proc. - Przewidujemy, że ta inflacja będzie niższa i będzie maleć. Także inflacja bazowa, która dla nas od dłuższego czasu jest najważniejsza - zauważył. Inflacja bazowa, o której mówi prezes, to wskaźnik z wyłączeniem cen żywności i energii, najbardziej zmiennych. Pokazuje ona, na ile podwyższona inflacja jest uporczywa, jest też bardziej zależna od działań NBP.
Adam Glapiński przekazał też, że w związku ze zmianą sytuacji, NBP spodziewa teraz niższej inflacji niż jeszcze niedawno (miesiąc temu). Wtedy spodziewał się, że na koniec roku inflacja będzie na poziomie 4,8 proc., obecnie to już 4,2 proc. Inflacja będzie zatem cały czas podwyższona, ale już "wyraźnie niższa niż można było przypuszczać biorąc pod uwagę wcześniejsze dane GUS". Do końca roku inflacja ma znajdować się powyżej celu NBP (to 2,5 proc., z dopuszczalnymi odchyleniami w obie strony po 1 pkt proc.).
W trzecim kwartale inflacja ma spaść do poziomu 3,5 proc. - czyli znalazłaby się w górnej granicy odchyleń od celu. Potem ma jednak według prognoz NBP wzrosnąć na koniec roku, z powodu spodziewanej przez bank likwidacji resztek tarczy antyinflacyjnej. Niemniej, Adam Glapiński zauważył, że w wypowiedziach przedstawicieli rządu pojawia się zapowiedź utrzymania takiego wsparcia cenowego do końca tego roku.
Prezes NBP wskazywał, że owe rozminięcie się projekcji z rzeczywistością wynika ze zmiany koszyka inflacyjnego GUS (choć też Urząd robi to co roku o tej samej porze). Na obniżenie wskaźnika cen wpływa też mniejszy wzrost wynagrodzeń - płace rosną wolniej, więc Polacy mają mniej środków na wydawanie (i napędzanie wzrostów cen). Wspomniał też o rozczarowujących danych o sprzedaży detalicznej.
Adam Glapiński wymienił też trzy główne czynniki proinflacyjne - czyli sprzyjające inflacji:
1. Ożywienie gospodarcze, "którego sobie zresztą życzymy wszyscy"
2. Wciąż szybki wzrost płac
3. Luźna polityka fiskalna rządu (czyli większe wydatki - red.) - prezes zwrócił tutaj uwagę na wydatki na obronność.
Jest niesłychanie ważne, co będzie działo się w Niemczech. Zwolnienie tempa naszego wzrostu gospodarczego wynika przede wszystkim ze stagnacji w gospodarce niemieckiej, już trzeci rok
- zauważył prezes NBP.
Ostatnim obszarem niepewności według niego jest sytuacja geopolityczna, w tym w Ukrainie, wojna celna Donalda Trumpa. - Różne mogą być tego skutki, trudno powiedzieć, jakie będą, nie wszystkie fakty są znane, ale niższej inflacji z tego to nie będzie - zwrócił uwagę.
W najbliższym czasie może pojawić się przestrzeń do dostosowania polityki pieniężnej - do obniżenia stóp procentowych
- podsumował tę część wypowiedzi Adam Glapiński. - Nie oznacza to deklaracji, że nastąpi cykl obniżek czy że będzie jednorazowe dostosowanie - podkreślił.
- Jeżeli teraz uzyskamy pewność, bardzo szybko, bo już następny zestaw danych może nam to powiedzieć, że czynniki proinflacyjne się wypaliły, a narasta siła dezinflacyjnych, że inflacja idzie w dół, to takie dostosowanie jest możliwe. Taki wniosek na pewno się pojawi - powiedział. - Ten moment się zbliża, już bardziej gołębi nie mogę być. Mówię to, bo Rada mnie o to poprosiła, żeby był wyraźny przekaz gołębi - ciągnął dalej.
To może nastąpić zarówno w maju, jak i w każdym następnym miesiącu
- tak odpowiedział Adam Glapiński na pytanie dziennikarza o to, kiedy możliwa jest pierwsza obniżka stóp procentowych. - Jeśli chodzi o skalę, to wynikać będzie z danych. Mój osobisty pogląd byłby taki, że to nie powinien być cykl [obniżek - red.]. Uważam, że powinno nastąpić jednorazowe dostosowanie - powiedział. Nie wykluczył też, że sam złoży wniosek o cięcie stóp, jeśli napływające dane oraz sytuacja zewnętrzna będą takich ruch uzasadniać. Jego zdaniem niewykluczone, że w przyszłym roku główna stopa procentowa może spaść do 3,5 proc. A w tym?
Chciałbym, żeby było możliwe dwa razy po 0,5 [cięcie o 0,5 punktu procentowego - red.], potem chwila oddechu, i jeszcze jakieś decyzje w tym roku. Też nam zależy na tym, żeby gospodarce ulżyć. I ulżyć polskiemu rządowi w obsłudze zadłużenia
- odpowiedział na kolejne pytanie, o możliwą skalę obniżek stóp procentowych.
Konferencję prezesa Adama Glapińskiego można sobie obejrzeć na kanale YouTube NBP, klikając w link poniżej: