W niedzielę Donald Trump rozmawiał telefonicznie z szefową Komisji Europejskiej. Po rozmowie napisał w mediach społecznościowych, że Ursula von der Leyen poprosiła go o przesunięcie terminu wprowadzenia wysokich ceł. - To był dla mnie zaszczyt, że mogłem to zrobić - oświadczył Trump. - Powiedziała, że szybko się spotkamy i zobaczymy, czy uda nam się coś wypracować - powiedział później dziennikarzom. Ursula Von der Leyen napisała na platformie X, że Unia Europejska jest gotowa do szybkiego i zdecydowanego postępu rozmów.
W piątek Donald Trump informował, że od 1 czerwca import z Unii Europejskiej do USA będzie objęty 50-procentowymi cłami. Prezydent USA sugerował wówczas, że jego decyzja jest ostateczna. "Nie dążę do porozumienia. Ustaliłem warunki umowy na poziomie 50 procent" - mówił.
Do początku lipca miały się toczyć negocjacje na linii Bruksela-Waszyngton. Amerykański prezydent już w kwietniu groził nałożeniem wysokich ceł na towary z Europy, ale potem zawiesił je na 90 dni. W rezultacie i Unia wstrzymała się z działaniami odwetowymi. "By osiągnąć dobre porozumienie potrzebujemy czasu do 9 lipca" - napisała szefowa Komisji. Nawiązała do dnia, w którym mija 90-dniowe zawieszenie broni. Ursula von der Leyen zapewniła, że Europa jest gotowa do szybkiego i zdecydowanego kontynuowania rozmów. Dodała, że Unię i Stany Zjednoczone łączą najbardziej znaczące i bliskie relacje handlowe na świecie. Stanowisko Komisji, poparte przez unijne kraje, od początku było jasne - nie zaogniać sporu z USA, stawiać na negocjacje.
Bruksela kilkakrotnie już sygnalizowała, że w zamian za dobre porozumienie handlowe oferuje zwiększone zakupy gazu skroplonego z USA, czy amerykańskiej soi, a także wzajemne zniesienie ceł na auta i towary przemysłowe.
Tymczasem wielu sprzedawców detalicznych, w tym największe amerykańskie firmy, wydało ostrzeżenia, że nie będą, jak zasugerował Trump, "ponosić" dodatkowych kosztów spowodowanych cłami. Oznacza to, że wszystko, od artykułów spożywczych i odzieży po zabawki i samochody, może kosztować Amerykanów więcej. Walmart jest jednym z najnowszych dużych sprzedawców detalicznych, który oświadczył, że wkrótce będzie sprzedawał droższe towary, ponieważ cła Donalda Trumpa są "zbyt wysokie". Inni sprzedawcy detaliczni sugerują, że wkrótce mogą podnieść ceny, to między innymi Ford i sieć elektroniczna Best Buy. Za scenariusz ten firmy bezpośrednio obwiniają Biały Dom.
Lista przedsiębiorstw, które w rezultacie ogłosiły zmiany cen, jest przytłaczająca - zgodnie podkreślają najważniejsze amerykańskie media. Wśród opłat celnych nałożonych przez Donalda Trumpa znajduje się 10-procentowe cło bazowe na większość towarów importowanych i 30-procentowe cło na większość produktów chińskich. Niektóre z nich, takie jak stal i aluminium, podlegają wyższym stawkom, a zapowiadane są kolejny podwyżki.
Czytaj też: Nowy cios w Rosję i ratunek dla polskich firm. Zapadła kluczowa decyzja
Źródła: IAR