Problem z zatrudnieniem pracowników zgłasza blisko połowa działających w Polsce przedsiębiorstw - 49,8 proc. To aż o 12 punktów procentowych więcej niż w zeszłym roku (wtedy wskazywało na niego 36 proc. firm) - wynika z badania "Barometru Rynku Pracy" Gi Group Holding. Gorzej pod tym względem jest w przypadku wszystkich rodzajów stanowisk, choć największy kłopot mają poszukujący kadr wyższego szczebla. Trudności z zatrudnieniem nie ma 42,7 proc. firm - to o ponad 10 punktów procentowych mniej niż w zeszłym roku i najmniej od 2017 roku.
13,3 proc. ankietowanych firm miało problem z rekrutacją pracowników na wszystkich szczeblach, 16,5 proc. wykwalifikowanej kadry wyższego szczebla, 13,1 proc. wykwalifikowanej kadry średniego szczebla, a 10,6 proc. pracowników niższego szczebla. Kłopoty z obsadzeniem wakatów najbardziej widać w branży handlowej i transportowo-logistycznej - na wszystkich szczeblach, a w przypadku wyższego poziomu szczególnie mocno odczuwa to sektor publiczny.
Wykwalifikowaną kadrę średniego szczebla najtrudniej pozyskać jest przedsiębiorstwom przemysłowym, a pracowników niższego szczebla firmom usługowym - to znamienne o tyle, że tutaj chodzi o kluczową przecież dla tych dwóch branż siłę roboczą.
No i teraz: skąd biorą się te problemy? Gi Group Holding w raporcie wymienia:
Uwagę przyciąga czwarta z powyższych przyczyn, czyli brak kandydatów. Jeśli spojrzeć na branże, szczególnie dotyka to pracodawców z sektora publicznego (43 proc.). "Warto też zwrócić uwagę, że głównym problemem nie jest brak kandydatów – tę barierę wskazało 30 proc. badanych – lecz dostępność osób o odpowiednich kwalifikacjach, gotowych do podjęcia zatrudnienia na oferowanych warunkach" - zaznaczają jednak autorzy raportu.
Pracodawcy publiczni zdecydowanie najczęściej (62 proc.) wskazują też, że przyczyną trudności w zapełnieniu wakatów jest rozbieżność między tym, ile chcą zarabiać potencjalni kandydaci, a tym, ile są im skłonni zapłacić szukający pracowników. To też główny problem dla przedsiębiorstw działających w handlu i usługach (odpowiednio 45 i 40 proc.). Przemysł zwraca uwagę, że wyzwaniem bywa zmianowy tryb pracy (36 proc.), a transport i logistyka na rezygnowanie kandydatów w czasie rekrutacji (44 proc.) oraz ich brak kompetencji (41 proc.).
Jak firmy sobie z tym radzą? Według Gi Group częściej niż wcześniej szukają wsparcia w agencjach zatrudnienia. Ten sposób wyprzedził wcześniej najpopularniejsze oferowanie nadgodzin, by pokryć braki siły roboczej. Coraz częściej firmy decydują się też na dokształcenie albo zmianę kwalifikacji już zatrudnionych.
Tło trudnej sytuacji dają najnowsze dane Głównego Urzędu Statystycznego dotyczące rynku pracy według Badania Aktywności Ekonomicznej Ludności (BAEL). Nie są to dane najlepsze. Stopa bezrobocia według BAEL wyniosła w pierwszym kwartale tego roku 3,4 proc. To z jednej strony bardzo mało, ale jednocześnie najwięcej od czterech lat. Rok temu w tym samym czasie była na poziomie 3,1 proc.
Jak zauważyli ekonomiści PKO BP, to, że na początku roku bezrobocie rośnie, to nic niezwykłego, nietypowa jest za to skala tego wzrostu. Przewyższa ona wieloletnią średnią - wyniosła 0,6 pkt proc. (kwartał do kwartału), tymczasem "w latach 2012-2024 stopa bezrobocia w pierwszym kwartale rosła o średnio 0,3 pp względem czwartego kwartału poprzedniego roku" - podkreśla PKO BP. Na marginesie wyjaśnienie: w BAEL osoba bezrobotna to taka, która aktywnie szuka pracy i jest gotowa ją podjąć, stąd stopa bezrobocia liczona według tej metody jest niższa od podawanej co miesiąc przez Ministerstwo Pracy i GUS.
To nie wszystko. Obniżył się jednocześnie wskaźnik aktywności zawodowej - do 58,2 proc. z 58,5 proc. w czwartym kwartale zeszłego roku, a stopa zatrudnienia spadła do 56,2 proc. z 56,8 proc. Populacja osób pracujących to 11,06 mln, o 1,1 proc. mniej niż w ostatnim kwartale 2024 r. i o 0,8 proc. mniej niż rok temu. To pokazuje kolejne potężne wyzwanie dla rynku pracy - poważną zmianę demograficzną i kurczenie się i starzenie populacji naszego kraju.
Czytaj też: Jesteśmy w ogonie Europy. Dane są bezlitosne. Roboty uratują polski rynek pracy?