Amerykański bank centralny - Fed (od Federal Reserve - Rezerwa Federalna) ogłosił, że nie zmienia poziomu stóp procentowych. Główna stopa pozostaje zatem w przedziale 4,25-4,50 proc. To piąta taka decyzja z rzędu. Dokładnie tego spodziewali się eksperci, sama decyzja nie jest więc zaskoczeniem. Teraz kluczowe jest to, co powie na konferencji prasowej Jerome Powell, prezes Fed (o tym piszemy dalej).
Prezydent Stanów Zjednoczonych od miesięcy naciska na Rezerwę Federalną, by ta obniżyła stopy, a tym samym koszty kredytów. Te naciski są mało wyrafinowane. Donald Trump wzywa do cięcia zupełnie wprost, wykorzystuje też inne sposoby wywierania presji. Na przykład w zeszłym tygodniu odwiedził siedzibę banku centralnego - takie wizyty zdarzają się bardzo rzadko. Trump krytykuje koszty renowacji historycznych budynków Fed.
Jerome Powell naciskom zdecydowanie się opiera. Mimo tego nie grozi mu już chyba (w każdym razie na ten moment) utrata stanowiska przed czasem. Amerykański prezydent ostatnio zmienił zdanie w kwestii zwolnienia szefa Fed - nie zamierza już tego robić przed wygaśnięciem kadencji Powella (co stanie się w maju przyszłego roku).
Co ciekawe, nie wszyscy w Federalnym Komitecie Otwartego Rynku (ang. FOMC, odpowiednik polskiej Rady Polityki Pieniężnej) byli tego samego zdania. W komunikacie po posiedzeniu Fed można przeczytać, że dwóch członków FOMC chciało obniżki stóp o 25 punktów bazowych. Byli to Michelle W. Bowman i Christopher J. Waller.
Tutaj może warto jeszcze dodać, że oboje zostali nominowani przez prezydenta Trumpa - i oboje znajdują się na krótkiej liście następców Powella. Zresztą, oboje jeszcze przed decyzją byli wymieniani w mediach ekonomicznych jako potencjalni "dysydenci". We wtorek "The Wall Street Journal" zauważał, że jeśli zagłosują inaczej niż reszta, czyli za cięciami, będzie to pierwsza sytuacja od 1993 roku, kiedy więcej niż jeden członek zarządu Fed (z siedmiu ogółem) zagłosuje inaczej niż prezes banku. I tak się właśnie stało.
Ów prezes na dzisiejszej konferencji prasowej po posiedzeniu FOMC powiedział, że pomimo niepewności gospodarka utrzymuje się na solidnej pozycji, inflacja zaś znajduje się nieco powyżej celu. Do tego bezrobocie pozostaje na niskim poziomie. Jego zdaniem wskaźniki sugerują spowolnienie wzrostu gospodarczego. Jego zdaniem obecna polityka monetarna zapewnia Fed dobrą pozycję. Tutaj warto pamiętać, że Fed - inaczej niż np. NBP - ma w swoim mandacie nie tylko pilnowanie inflacji, ale i rynku pracy.
Co najważniejsze, Jerome Powell zasugerował, że Fed nie jest jeszcze gotowy do obniżek stóp procentowych. - Dziś postanowiliśmy pozostawić naszą stopę procentową na dotychczasowym poziomie, który określiłbym jako umiarkowanie restrykcyjny - stwierdził. - Wydaje mi się, podobnie jak niemal całemu komitetowi [FOMC - red.], że gospodarka nie radzi sobie tak, jakby restrykcyjna polityka hamowała ją w sposób nieodpowiedni, a umiarkowanie restrykcyjna [polityka - red.] wydaje się właściwa - dodał.
Wcześniej w środę (dziś, czyli 30 lipca) poznaliśmy wstępne dane dotyczące wzrostu gospodarczego w Stanach Zjednoczonych w drugim kwartale tego roku. Ten wzrost (zannualizowany) wyniósł 3 proc. - spodziewano się wzrostu o 2,4 proc. W pierwszym kwartale PKB USA skurczył się o 0,5 proc. Mocny odczyt to pewien argument dla banku centralnego, że gospodarka nie potrzebuje wsparcia w postaci niższych stóp, napędzających wydawanie pieniędzy (dzięki tańszym kredytom, czyli możliwości tańszego pozyskania środków).
Stany Zjednoczone to największa gospodarka na świecie, a dolar jest (wciąż) uznawany za globalną walutę rozliczeniową, jest też popularną walutą rezerwową. Zacieśnianie bądź luzowanie polityki monetarnej przez amerykański bank centralny z jednej strony może wpływać na notowania tamtejszej waluty wobec różnych walut lokalnych. Z drugiej może wpływać np. na skłonność do inwestycji, zarówno w USA, jak i poza granicami tego kraju (w tym na giełdach).
Amerykańska waluta umocniła się wyraźnie dziś (w środę 30 lipca) po południu polskiego czasu. Stało się to po opublikowaniu danych dotyczących wzrostu PKB w USA. Dolar później jeszcze bardziej umocnił się wobec euro, w czasie konferencji Jerome'a Powella. Tuż przed 21:00 (naszego czasu) euro osłabiało się wobec dolara o ponad 1 proc. Słabł także złoty, choć w nieco mniejszym zakresie, przed 21:00 za jednego dolara na rynku trzeba było płacić 3,73 dolara - najniższy dzisiejszy kurs to 3,69 zł za dolara.
Według ekspertów amerykański bank centralny jak na razie nie decyduje się na obniżki stóp procentowych między innymi z powodu niepewności, jaką wywołują starcia celno-handlowe administracji Białego Domu i tak naprawdę reszty świata. "Na ostatnim posiedzeniu członkowie FOMC oceniali, że dane makroekonomiczne uzasadniałyby złagodzenie polityki monetarnej, ale napływające w ostatnich dniach wypowiedzi przedstawicieli Fed wskazywały na preferencję w kierunku stabilizacji stóp w lipcu w związku z ryzykami, jakie niesie wzrost ceł" - pisali przed dzisiejszą decyzją ekonomiści PKO BP.
W czasie dzisiejszej konferencji prezes Jerome Powell zaznaczył, że nie ma jeszcze żadnej decyzji w sprawie wrześniowego posiedzenia (w sierpniu posiedzenia Fed nie ma). - Nie robimy tego z wyprzedzeniem. Będziemy brać pod uwagę te informacje i wszystkie inne, które otrzymamy, podejmując decyzję - powiedział szef Rezerwy Federalnej.