InPost idzie do sądu z Allegro. "Naliczyliśmy 100 mln zł kary"

Operator paczkomatów pozwał do sądu arbitrażowego swojego biznesowego partnera - Allegro. Jak dalej będzie wyglądać relacja dużych graczy branży handlu w sieci? - My jesteśmy gotowi na każdy scenariusz. Dzisiejszy świat e-commerce'u zmienia się bardzo dynamicznie - mówi Rafał Brzoska. Allegro z zarzutami InPostu się nie zgadza.
Prezes InPost Rafał Brzoska
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Poszło o to, że platforma zakupowa kilka miesięcy temu zaczęła swoim klientom sugerować jako domyślną dostawę do swoich automatów paczkowych. Donosili o tym w sieci klienci, ba, doszło nawet do słownych publicznych przepychanek między rzecznikami prasowymi firmy w mediach społecznościowych. InPost uznał to za złamanie warunków umowy, Allegro się z taką oceną nie zgadza. Sprawą zainteresował się UOKiK - donosił portal polityka.pl. Według InPostu uniezależnianie się od partnera spowodowane jest chęcią ograniczenia kosztów dostaw przez Allegro. 

InPost w konflikcie z Allegro

Konflikt i różne medialne doniesienia w temacie komentował w czasie spotkania z dziennikarzami twórca i prezes InPostu. - Bardzo staramy się wyciszać, tonować i nie podgrzewać atmosfery, wbrew temu, jakie działania podjęli parę miesięcy temu nasi koledzy z Allegro. Z drugiej strony, jako zarząd mamy obowiązek dbać o interes akcjonariuszy - zaczął Rafał Brzoska. 

Naliczyliśmy 100 milionów kary, Allegro tej kary nie zapłaciło, więc zgodnie ze ścieżką umowną poszliśmy do sądu arbitrażowego, który zapewnia dość szybką ścieżkę rozstrzygnięcia 

- ujawnił prezes. - Niezależni arbitrzy będą oceniać, kto naruszył postanowienia umowy, a kto nie. Chodzi o działania nie tylko niezgodne z duchem umowy, ale także wbrew klientom, wbrew konsumentom końcowym, którzy bardzo szybko zauważyli, że ich preferencje wyboru zostały zmanipulowane na etapie zawierania transakcji. Od użytkowników się o tym dowiedzieliśmy - dodał. 

Zobacz wideo Tusk zaskoczył na konferencji. Nagle zaproponował prezesowi InPostu pracę nad deregulacją

Zapytany przez naszą redakcję (braliśmy udział w spotkaniu), o to, jak wygląda teraz współpraca z Allegro i czy firmy pozostaną partnerami, odpowiedział, że wciąż obowiązuje - jeszcze przez dwa lata - umowa między nimi. - Uważamy, że Allegro nadal łamie postanowienia umowy. Niezależnie od tego, że wezwaliśmy partnera do zaprzestania i zapłaty kary umownej, nadal uderza to w klientów końcowych. Z drugiej strony mamy normalny dialog biznesowy, planujemy pik świąteczny i ten dialog jest po stronie operacyjnej utrzymywany - zauważył. - Nie komentujemy, jak potoczą się losy dalszej współpracy i jak ona będzie wyglądała, my robimy swoje i to skutecznie, patrząc na cyfry - dodał. 

Co dalej ze współpracą gigantów polskiego rynku? 

Dopytywany przez dziennikarzy, czy InPost przedłuży umowę z Allegro ponad 2027 rok i czy w ogóle wyobraża sobie sytuację bez długoterminowej umowy z tą firmą, odparł, że "to druga strona musi mieć chęci, by współpracować na zasadach partnerskich". - My jesteśmy gotowi na każdy scenariusz. Dzisiejszy świat e-commerce'u zmienia się bardzo dynamicznie - stwierdził, przywołując m.in. rewolucję AI (sztucznej inteligencji).

Rafał Brzoska przypomniał też, że jego firma już ponad 50 proc. przychodów generuje poza Polską. - Nasza ekspansja zagraniczna idzie na turbodoładowaniu, ekspansja naszego partnera raczej w drugą stronę - powiedział, dodając, że "nie jemu oceniać strategię innych firm". - My robimy swoje, jesteśmy nieustająco otwarci na rozmowy z każdym, kto jest rozsądny, kto rzeczywiście widzi i honoruje partnerskie podejście do współpracy - zapewnił. 

Allegro uważa, że roszczenia InPostu nie mają podstaw. "Dostaliśmy od InPostu wezwanie, ale po wstępnej analizie uznaliśmy te roszczenia za całkowicie bezpodstawne i niemające oparcia w obowiązującej obie strony umowie. Sprawa jest na bardzo wczesnym etapie, więc nie chcemy jej szerzej komentować" - przekazał PAP Biznes w komentarzu Marcin Gruszka, szef komunikacji Grupy Allegro.

InPost podał wyniki, inwestorów nie zachwyciły

InPost opublikował we wtorek rano wyniki finansowe za drugi kwartał. Wolumen przesyłek zwiększył się o 23 proc. rok do roku (do 324 milionów), przychody o 35 proc., do 3,5 mld zł, a skorygowana EBITDA o 13 proc., do 1 mld zł. Zysk netto spadł jednak o 60 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem, do 133,3 mln zł. Co więcej, był drastycznie niższy od spodziewanego - zgodnie z ankietą PAP Biznes miał wynieść 303 mln zł. Wydatki inwestycyjne grupy tylko w tym drugim kwartale wyniosły 471 mln zł, co oznacza wzrost rok do roku o 37,7 proc. Po raz pierwszy w historii ponad połowa przychodów Grupy InPost pochodziła spoza Polski. Drugim największym rynkiem firmy stała się Wielka Brytania, InPost działa też we Francji, Włoszech, Hiszpanii, Portugalii, Belgii, Luksemburgu i Holandii. Na wszystkich rynkach ma łącznie ponad 53 tys. paczkomatów i 35 tys. punktów PUDO (ang. Pick-Up, Drop-Off - miejsca odbioru i nadania przesyłek). 

InPost od lat jest notowany na giełdzie w Amsterdamie (z GPW zniknął w 2017 roku). W reakcji na wyniki kwartalne notowania spółki spadały najpierw o 6 proc., a ostatecznie sesję zakończyły na ponad 12,5-procentowym minusie. Jak zauważa serwis Investing.com, wyniki InPostu "spełniły oczekiwania, ale wykazały spowolnienie wzrostu zysków, przy jednoczesnym zachowaniu prognoz na cały rok". W ciągu ostatniego roku akcje InPostu spadły o blisko 40 proc. 

Zaledwie wczoraj (1 września) InPost ogłosił inwestycję i wieloletnią umowę handlową z firmą Bloq.it, dostawcą maszyn bateryjnych. "Strategiczna inwestycja w Bloq.it to prawdziwy game changer dla naszej europejskiej ekspansji" - podkreślał Rafał Brzoska. 

Więcej o: