Są takie produkty w naszym koszyku cenowym (zawiera nieco ponad 30 pozycji), które od wielu miesięcy uparcie drożeją. Wśród nich na przykład sok pomarańczowy, który wprawdzie w naszym zestawieniu za sierpień jest tańszy niż miesiąc wcześniej - litr kosztuje znów mniej niż 10 zł, do 9,31 zł (oznacza to spadek o 4,9 proc. miesiąc do miesiąca), ale nadal jest o 27,9 proc. droższy niż w sierpniu zeszłego roku.
- Globalna produkcja soku pomarańczowego od lat zmaga się z wyzwaniami klimatycznymi. Realnym zagrożeniem pozostaje choroba zielenienia cytrusów (citrus greening). W ostatnich kilkunastu latach doprowadziła ona do znaczącego ograniczenia roli USA na globalnym rynku soku pomarańczowego, a coraz silniej wpływa także na produkcję w Brazylii - tłumaczył nam niedawno Mariusz Dziwulski, ekspert PKO BP. Tegoroczny sezon na pomarańcze w Brazylii ma być wyraźnie lepszy, zatem notowania soku pomarańczowego na giełdach towarowych spadały. Wyraźnego przełożenia na obniżki w sklepach na razie jednak nie widzimy.
W tym momencie dobrze może przypomnieć, jak powstaje nasz raport. Ceny wybranych przez nas - portale Gazeta.pl i Handelextra.pl - podstawowych produktów "śniadaniowych" śledzi firma badawcza CMR. To są miliony prawdziwych paragonów za prawdziwe zakupy. Sprawdzamy jednak mniejsze sklepy, do 300 m2 powierzchni, położone zwykle blisko domów, takie, w których robimy codzienne zakupy. Ceny i ich zmiany, które pokazujemy, są faktyczne, nie deklarowane. Nasz raport z paragonów nie jest jednak badaniem tak obszernym, jak comiesięczne raporty GUS - znacznie szersze i bardziej szczegółowe, dotyczące całego rynku w Polsce.
Wróćmy jeszcze do cen z naszego koszyka. Sok pomarańczowy znalazł się w czołówce drożejących produktów, ale liderem tym razem jest kawa. Jej ceny (w naszym zestawieniu to kawa mielona) wzrosły o 36,6 proc. w ujęciu rok do roku.
Ceny kawy na światowych giełdach niemal się podwoiły w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy
- mówi Artur Waraksa, ekspert ekonomiczny zespołu AGRO ING Banku Śląskiego. - Składają się na to dwa główne aspekty. Pierwszy z nich to warunki pogodowe. U największego światowego producenta, Brazylii (40 proc. globalnej produkcji arabiki), obawy budzą susze na terenie kluczowych dla uprawy tego surowca. Wciąż jednak może się to zmienić, prognozy pogody dają nadzieję na deszcze i poprawę warunków. Także u innych producentów pogoda wpływa prowzrostowo na ceny (Wietnam, Indonezja, Kolumbia). Drugi aspekt to nałożone na brazylijską kawę cła importowe w USA. Sięgają one 50 proc. i skutkują dużą niepewnością przekładającą się na wzrosty cen kontraktów giełdowych i stawek na rynku konsumenckim w Stanach Zjednoczonych - wyjaśnia.
Bardzo mocno (wciąż) - o 30 proc. - podrożała też czekolada. To efekt wzrostów cen kakao na światowych rynkach. Za tabliczkę mlecznej czekolady (z naszego zestawienia o wadze 100 gramów) trzeba płacić średnio już 7,33 zł.
Jak mówi nam Maciej Herman, Dyrektor Zarządzający firmy Wedel, która też na początku roku podniosła ceny swoich produktów, trudno mówić o pełnej stabilizacji cen kakao na giełdach towarowych, a ich obecny poziom wciąż jest ponad trzykrotnie wyższy od historycznych standardów. - Perspektywy cenowe pozostają obarczone dużą niepewnością. Scenariusz spadków wydaje się mało prawdopodobny, przede wszystkim ze względu na czynniki strukturalne: zmiany klimatyczne ograniczające podaż, a także politykę Ghany i Wybrzeża Kości Słoniowej - największych producentów kakao - mówi.
Jeżeli obecny poziom cen kakao się utrzyma, kolejne podwyżki nie powinny być już tak dotkliwe, jak te wprowadzone na początku roku
- dodaje Maciej Herman (całą rozmowę z nim opublikujemy w naszym serwisie w najbliższą niedzielę rano).
- Kakao w ostatnich miesiącach wyceniane jest poniżej szczytu z przełomu 2024 i 2025 r. W stosunku do danych sprzed roku, bieżące ceny są o parę procent niższe. Wciąż cena jest znacznie wyższa niż przeciętne stawki giełdowe sprzed 2024 r. Przyczyny są podobne jak w przypadku kawy - niekorzystne warunki pogodowe i tym samym problemy z podażą wskutek niższych zbiorów. Dotyczy to jednak innego obszaru, głównymi dostawcami surowca na rynek są kraje na zachodzie Afryki - Wybrzeże Kości Słoniowej i Ghana, odpowiadające za ponad połowę produkcji. Paradoksalnie tamtejsze oficjalne ceny skupu są niskie, co często prowadzi do nielegalnego wywozu kakao w granice krajów, gdzie je zebrano - tłumaczy Artur Waraksa.
Drożeją jednak nie tylko produkty uzależnione od importu surowców rolnych, ale i typowo "polskie". Jabłka w sierpniu były aż o 33 proc. droższe niż przed rokiem - za kilogram na paragonach z mniejszych sklepów trzeba było płacić średnio 5,97 zł. To skutek najpierw przymrozków, które uderzyły w sady wiosną, a potem suszy.
Mocno w górę poszły także ceny jajek - o 27,8 proc. rok do roku. Za opakowanie 10 sztuk trzeba płacić średnio 11,04 zł. Ostatni raz jednocyfrowy poziom cen jajek (to znaczy niższy niż 10 zł) obserwowaliśmy w naszym raporcie w listopadzie zeszłego roku. Jajka wciąż drożeją, mimo że latem zwykle ich ceny powinny spadać - producenci chcą je szybciej sprzedawać, z racji upałów. Wzrosty pojawiają się na przełomie sierpnia i września.
Dlaczego w tym roku jest inaczej? - Tegoroczna sytuacja jest skomplikowana. Z jednej strony mamy ograniczoną podaż jaj, ponieważ choroby drobiu zdziesiątkowały stada niosek i jak do tej pory nie udało się tego potencjału odbudować, a z drugiej strony poziom cenowy jest bardzo wysoki, co będzie ograniczało dynamikę wzrostu. W efekcie ceny jaj pójdą w górę, ale w umiarkowanym zakresie - mówi Katarzyna Gawrońska, prezeska Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz, cytowana w komunikacie KIPDIP. W poprzednim sezonie z powodu ptasiej grypy polscy hodowcy stracili niemal 15 milionów towarowych kur niosek.
W dwucyfrowym tempie wzrosły jeszcze ceny bananów (o 24,4 proc., do 6,57 zł za kilogram), wafelków (o 16,3 proc.), pomidorów (o 10,9 proc.) i masła (o 10,4 proc. - kostka kosztuje średnio 8,63 zł). A co potaniało? Niezmiennie najmocniej spadają ceny cukru - o 15,2 proc. Wędlina paczkowana jest o 6,3 proc. tańsza, a herbata o 6 proc.