Ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły w listopadzie o 2,5 proc. rok do roku. To silny spadek inflacji, bo jeszcze w październiku była ona na poziomie 2,8 proc. Główny Urząd Statystyczny zrewidował właśnie w górę pierwszy, tzw. szybki odczyt sprzed dwóch tygodni - podawał wtedy, że inflacja wyniosła 2,4 proc. Jest ostatecznie zatem nieco wyżej, ale wciąż spadek wskaźnika jest głębszy niż w pierwotnych oczekiwaniach ekonomistów. "Główne kategorie inflacji pozostają bez zmian, co sugeruje, że to raczej kosmetyczny skutek zaokrągleń" - zauważają ekonomiści mBanku.
Wtedy o szczegółach inflacji wiedzieliśmy jeszcze niewiele - znaliśmy tylko zmianę cen w trzech ogólnych kategoriach: żywności i napojów bezalkoholowych (+2,7 proc. rok do roku), nośników energii (też +2,7 proc.) oraz paliw (-1,9 proc.). Teraz wiemy już dużo więcej. Wciąż mocniej drożeją usługi (+5,3 proc.) niż towary (+1,4 proc.). Najbardziej na roczny wskaźnik inflacji wpłynął wzrost cen związanych z mieszkaniem (zwiększyły się o 2,9 proc.), żywności (2,3 proc.), napojów alkoholowych i wyrobów tytoniowych (7,1 proc.), restauracji i hoteli (5,5 proc.) oraz zdrowia (o 5,0 proc.). Przypomnijmy, kategoriami, które w koszyku inflacyjnym ważą najmocniej są żywność i napoje bezalkoholowe, użytkowanie mieszkania i nośniki energii oraz transport.
Wiemy też już, jak zmieniały się ceny w przypadku różnych kategorii towarów i usług. I tak, jeśli chodzi o żywność, mocno drożeją wołowina i cielęcina - o odpowiednio 22,2 proc. rok do roku i 17,8 proc. rok do roku. Wieprzowina za to potaniała o 4,9 proc. Jajka są o 16,7 proc. droższe, ale masło - do niedawna król "drożyzny" wyraźnie potaniało, o 4,4 proc. rok do roku. Ceny mleka niemal się nie zmieniły (+0,4 proc.), ale sery i twarogi są o 3,3 proc. droższe niż rok temu. Pieczywo podrożało o 3,0 proc., ale tańsze o 3,1 proc. są warzywa, owoce tylko lekko droższe, o 0,3 proc., ceny cukru są zaś o 12,6 proc. niższe. Wciąż silnie drożeje kawa - o 17,1 proc. i kakao - o 14,5 proc. Podrożały mocno także wyroby tytoniowe - o 18,6 proc.
Jeśli chodzi o koszty związane z mieszkaniem, to opłaty na rzecz właścicieli poszły w górę o 4,1 proc., woda o 5,2 proc., koszt kanalizacji wzrósł o 5,1 proc., wywóz śmieci podrożał o 11,6 proc., prąd o 8,1 proc., a ciepło o 3,4 proc. Gaz za to potaniał o 2,3 proc., a opał o 3,6 proc. Spadły mocno ceny samochodów osobowych - o 6,9 proc., ale paliwa już niespecjalnie, bo chociaż benzyna jeszcze staniała o 1,9 proc., to diesel już zaczął drożeć - o 0,5 proc. rok do roku.
Wśród usług wciąż widać drożejące usługi lekarskie - o 8 proc. - i stomatologiczne - o 8,8 proc. oraz fryzjerskie, kosmetyczne i pielęgnacyjne - o 6,4 proc.
Spadająca inflacja - mimo że zrewidowana lekko w górę - to solidny argument za cięciami stóp procentowych. Według szacunków ekonomistów ING, "inflacja bazowa spadła aż do 2,7 proc. r/r z 3,0 proc. r/r oraz inflacja usług wreszcie zaczęła 'odpuszczać', po długim okresie uporczywej stabilizacji". Według nich, w pierwszym kwartale przyszłego roku RPP zrobi sobie zapewne przerwę, ale w dalszej części roku obniżki są nadal możliwe.
Rada Polityki Pieniężnej ostatnio obniżyła stopy na początku grudnia - co jest dość niezwykłe, bo w ostatnim miesiącu roku takie zmiany w polityce monetarnej polskiego banku centralnego są rzadkie. RPP miała też inne argumenty: polska gospodarka szybko rośnie, ale ten wzrost nie napędza wzrostu cen, a presja płacowa na rynku pracy jest niezbyt wysoka i taka według prognoz ma pozostać w przyszłym roku, podobnie jak inflacja zresztą. Główna stopa procentowa wynosi teraz 4,0 proc.
Stopy procentowe w 2026 roku nadal będą jeszcze spadać, tego w każdym razie spodziewają się ekonomiści (niektórzy nawet obniżki do poziomu 3,0 proc.). Także prezes NBP i przewodniczący Rady na ubiegłotygodniowej konferencji prasowej nie wykluczał dalszych cięć, choć był dość ostrożny.