Radosław Sikorski podkreślił m.in., że to państwa europejskie - a nie Stany Zjednoczone - ponoszą główne koszty wsparcia Ukrainy, dlatego mają prawo współdecydować o kształcie ewentualnych porozumień pokojowych. Wicepremier i szef polskiego MSZ wskazał, że to Europa w tej chwili wydaje pieniądza na pomoc Ukrainie, "podczas gdy Amerykanie na tej wojnie zarabiają". Sikorski przypomniał, że Stany Zjednoczone czerpią korzyści ze sprzedaży uzbrojenia, które trafia do Ukrainy za pośrednictwem państw europejskich.
- To my kupujemy amerykańską broń dla Ukrainy - przypomniał Sikorski, który udzielił wywiadu agencji Bloomberg przy okazji odbywającej się w Monachium dorocznej Konferencji Bezpieczeństwa. W konferencji bierze także udział premier Donald Tusk.
Słowa szefa MSZ padły po tym, jak uczestnicy Grupy Kontaktowej ds. Obrony Ukrainy, skupiającej 50 państw, zadeklarowali wsparcie w wysokości 35 miliardów dolarów na pomoc wojskową dla Ukrainy. Poinformował o tym brytyjski minister obrony John Healey po naradzie w Brukseli. Środki mają być w dużej mierze przeznaczone na wzmocnienie ukraińskiej obrony powietrznej "po serii zmasowanych rosyjskich ataków powietrznych na infrastrukturę energetyczną i cele cywilne" - podkreśla Bloomberg.
Jak tłumaczył John Healey, brytyjski minister obrony, by ratować ludzkie życie, konieczne jest dalsze wywieranie presji na Władimira Putina. - Możemy osiągnąć pokój, ale tylko wtedy, gdy będziemy działać razem - podkreślił Healey. Tegoroczną Monachijską Konferencję Bezpieczeństwa zdominują kwestie pogarszających się relacji transatlantyckich oraz dalszego wsparcia dla Ukrainy.