We wtorek 10 marca Karol Nawrocki spotkał się z premierem Donaldem Tuskiem, ministrem obrony narodowej Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, prezesem NBP Adamem Glapińskim oraz ministrem finansów Andrzejem Domańskim, by przedyskutować propozycję finansowania wydatków zbrojeniowych w ramach polskiego programu SAFE 0 proc. W projekcie - w największym skrócie - chodzić ma o "mądre gospodarowanie rezerwami Narodowego Banku Polskiego" (w ich skład wchodzą np. waluty obce czy złotem). Po spotkaniu Kancelaria Prezydenta udostępniła projekt ustawy o Polskim Funduszu Inwestycji Obronnych.
Skutek prezydenckiej propozycji - zakładającej na przykład powołanie rady w której przedstawiciel prezydenta miałby głos równoważny z przedstawicielem premiera - byłby oczywisty: wzmocnienie pozycji prezydenta w podejmowaniu decyzji, jeżeli chodzi o zakupy i inwestycje obronne
- powiedziała nam Katarzyna Szwarc, była pełnomocniczka rządu ds. Strategii Rozwoju Rynku Kapitałowego w Ministerstwie Finansów, członkini Polskiej Sieci Ekonomii.
Szczegóły finansowe rozwiązania zaproponowanego przez prezydenta Adam Glapiński ma podać w środę 11 marca. Z grubsza chodzi jednak o zrealizowanie zysku z dużych zakupów złota NBP, które od 2020 roku podrożało o przeszło 300 proc.
- Z ekonomicznego punktu widzenia, propozycja prezydencka jest jak najbardziej możliwa: polegać ma na przekierowaniu do budżetu zysku NBP ze sprzedaży rezerw złota. Nie jest to kreatywna księgowość - powiedziała Katarzyna Szwarc. - Sam wzrost wartości aktywa, w tym przypadku złota w rezerwach banku centralnego, nie kreuje jednak zysku. Jego realizacja następuje dopiero w momencie sprzedaży. Gdyby NBP chciał je od razu odkupić może się okazać, że będzie musiał to zrobić po wyższej cenie - dodaje ekspertka.
W podobny sposób wypowiada się Kamil Sobolewski, główny ekonomista Pracodawców RP. "Propozycja rządu jest lepsza. Wypłata PLN z NBP nie dodaje rezerw walutowych. Nie jest ona pusta, bo zdrożało złoto. Ale jeśli złoto zostanie i stanieje, to stanie się pusta. Doradcy Karola Nawrockiego to rozumieją. Liczę na troskę o kraj u prezydenta. Opozycja krzykiem nie zaszkodzi, a PKN wetem tak" - napisał na X.
"Jestem za SAFE w wydaniu rządowym i przeciw SAFE0%. Pieniądz z NBP jest potencjalnie pusty, jeśli złoto stanieje. Naraża wiarygodność kraju, a rezerwy walutowe powstające dzięki rządowemu SAFE ją powiększają. Na stole leżą 2 propozycje. Rządowa jest lepsza. Doradcy PKN (prezydenta Karola Nawrockiego) to wiedzą" - napisał Sobolewski w kolejnym wpisie na X.
Donald Tusk zauważył jednak na konferencji, że jeszcze niedawno NBP informował go o stracie, a teraz prezydent chce finansować zbrojenia z zysków NBP. Kluczowe w tej kwestii jest jednak to, kiedy pieniądze będzie można zagospodarować.
Z informacji przekazach podczas konferencji prasowej, wynika, że NBP przekazywałby wygenerowane w najbliższych latach zyski do specjalnie na ten cel utworzonego funduszu PFIO
- mówi nam Katarzyna Szwarc.
To wybrzmiało podczas wystąpienia Zbigniewa Boguckiego, szefa Kancelarii Prezydenta, na konferencji prasowej po spotkaniu polityków: - Dzisiaj jesteśmy w stanie właściwie bezkosztowo - i stąd ten "Polski SAFE 0 proc." - przy mądrym gospodarowaniu rezerwami Narodowego Banku Polskiego - bez ich uszczuplania - wygenerować w najbliższych 4-5 latach kwotę właśnie około 200 mld zł, po to, żeby przekierować je do Polskiego Funduszu Inwestycji Obronnych. Po to, żeby te pieniądze trafiły do polskiej armii w najszerszym tego słowa znaczeniu, ale także, żeby nie trafiły nigdzie indziej.
Kwestię długości okresu, w czasie którego będzie można zagospodarować potencjalne zyski na zakupy zbrojeniowe podniósł też sam premier. Tusk powiedział dziennikarzom, że dowódcy wojskowi, z którymi rozmawiał, są zdania, iż liczy się każdy miesiąc i każdy tydzień, a nawet każda godzina. Wyjaśnił, że 180 mld zł z SAFE (tego z Unii Europejskiej, jak chce rząd), które trafią w 90 proc. do polskich firm, będzie dostępne natychmiast, w przeciwieństwie do pieniędzy z projektu prezydenckiego. Ponadto pod uwagę trzeba wziąć, czy prognozy NBP ws. zysku się rzeczywiście ziszczą.
Aby było to zgodne z przepisami prawa, musiałoby się to odbywać za pośrednictwem budżetu państwa. Nie ma jednak gwarancji, że NBP faktycznie będzie w stanie te zyski wygenerować. To kwestia wielu niezależnych od niego czynników
- mówi ekspertka.
Wtóruje jej na X minister finansów Andrzej Domański: "Żadnych pieniędzy w SAFE 0 nie ma. Zero złotych. Nie ma również żadnych gwarancji zysku z NBP. Jest za to pomysł zadłużenia BGK, powołania specjalnych Rad i Komitetów. Genialne. Prawdziwy SAFE na 44mld euro wciąż czeka na podpis Prezydenta". Więcej na temat propozycji polskiego prezydenta i szefa banku centralnego przeczytasz w poniższym artykule: