Najnowsze dane pokazują ciekawy trend, który może zmienić rynek książki w Polsce. Choć liczba czytelników nie rośnie, wyraźnie zmienia się sposób, w jaki sięgamy po literaturę. W tle widać różnice pokoleniowe, społeczne i rosnącą rolę bezpłatnego dostępu do książek.
Biblioteka Narodowa, jak co roku, przestawiła badania dotyczące stanu czytelnictwa w Polsce. Okazuje się, że przynajmniej jedną książkę rocznie czyta 41 procent respondentów powyżej 15. roku życia. Z kolei odsetek osób czytających siedem lub więcej książek wynosi siedem procent. Oba wyniki są takie same jak w 2024 roku.
A kto najcześciej sięga po książki? Najlepszymi wynikami może pochwalić się młodzież w wieku 15-18 lat. (56 proc.) oraz osoby mieszkające w miastach powyżej 500 tys. mieszkańców (71 proc.). Widać także różnice między płciami. Po lekturę sięga 47 proc. kobiet i 34 proc. mężczyzn. Jak podaje Polska Agencja Prasowa, kluczowe w kontekście czytelnictwa są poziom wykształcenia oraz to jaki stosunek do sięgania po lekturę panuje w poszczególnych domach.
Preferencje odbiorców są stabilne. Najczęściej wybierany jest kryminał i sensacja, wskazane przez 27 proc. czytelników. Dużą popularnością cieszą się także powieści obyczajowe, romanse i literatura faktu- po 19 proc. wskazań. Najczęściej czytanym autorem okazał się Remigiusz Mróz, który zajmuje pierwsze miejsce już od 2019 roku. Tuż za nim uplasowali się:
Ciekawy trend zaobserwowano na poziomie tego skąd czerpiemy książki. Coraz więcej osób korzysta z publicznych bibliotek - w 2025 roku taką odpowiedź wskazało 19 proc. respondentów. Spadła za to liczba osób, które kupują własne egzemplarze: z 50 na 43 proc. pytanych. Domowa biblioteczka także traci na popularności, tylko 10 proc. sięgnęło do własnych zbiorów.