To koniec Pebble. Firma ogłasza koniec sprzedaży i serwisu. Klienci na lodzie

Robert Kędzierski
Pebble, jeden z najbardziej znanych producentów inteligentnych zegarków, ogłosił, że kończy działalność. Przejmuje ją Fitbit. Firma nie dostarczy już żadnego urządzenia. Klienci, którzy zaufali marce mogą mieć teraz problem z gwarancją i serwisem. Branża inteligentnych dodatków umiera?

Pebble, uznany producent wyróżniających się na tle konkurencji smartwatchy, kończy w kiepskim stylu. Firma, która swój sukces zawdzięcza piorunującej kampanii na serwisie crowdfundingowym Kickstarter dość nieoczekiwanie dla konsumentów ogłosiła, że to koniec.

Na blogu spółka informuje, że kończy sprzedaż zegarków, łącznie z tym, na który od miesięcy zbierała przedpłaty. Niepocieszeni konsumenci zostali zapewnieni, że otrzymają zwrot środków wpłaconych na zakup Pebble 2. To samo dotyczy osób, które przed 7 grudnia zamówiły w sklepie firmowym jakiekolwiek produktu, a jeszcze ich nie otrzymały - wyjaśnia Gizmodo.

Przejęci przez konkurencję

Bloomberg informuje, że Pebble został przejęty przez innego producenta zegarków i opasek - firmę Fitbit. Transakcja, warta zaledwie 40 mln dol., obejmuje jednak wyłącznie oprogramowanie. Niektórzy deweloperzy Pebble zmienią więc pracodawcę. Nie jest jeszcze jasne, czy marka Pebble kompletnie zniknie z rynku. 

Czytaj też: Masz smartwatch Samsunga? Możesz zainstalować na nim ciekawe aplikacje. 

Trzy niemiłe lekcje

Porażka Pebble jest w pewnym stopniu uzasadniona rynkowo. Załamał się bowiem rynek tych urządzeń. Ze znanych producentów sukces święci jedynie Samsung. Apple odnotował spadek na poziomie 72 procent, Pebble jest na minusie 54 procent, a cała branża skurczyła się o ponad połowę. 

IDC smartwatchIDC smartwatch źródło: www.idc.com

Z premierą nowego smartwatcha wstrzymał się Lenovo - należąca do niego Moto 360 może nigdy nie doczekać się następcy. 

Z porażki branży płyną więc trzy niemiłe lekcje. Po pierwsze inteligentne zegarki, wbrew temu co wieszczył Tim Cook prezentując Apple Watch, nie są naturalnym następcą smartfonów. Konsumenci wykazali zainteresowanie, "wymietli z półek" produkty, ale po kilku sezonach zdecydowali, że nie chcą kolejnych urządzeń. Po drugie warto zwrócić uwagę na to, że rynek inteligentnych zegarków zepsuli też sami producenci. Pierwsze inteligentny zegarek Samsunga zebrał druzgoczące recenzje i określany był mianem falstartu. Być może cała branża go zaliczyła - wielu konsumentów po prostu zniechęciło się do idei smartwatcha widząc niedojrzały produkt. Gdyby branża poczekała być może dziś konsumenci sięgaliby po zegarki znacznie chętniej. 

Trzecia lekcja dotyczy startupów. Początkowy sukces to jedno, a utrzymanie się na rynku drugie. Apple, Samsung czy Lenovo są gigantami na tyle silnymi, że stać ich nie tylko na inwestowanie potężnych pieniędzy w "wymyślanie" zegarków. Są to firmy mogące poświęcić sporo środków na marketing. Apple i Samsung ogłaszając koniec sprzedaży raczej nie pozbawiłyby konsumentów dostępu do serwisu - utrzymałyby go. Pebble natomiast jest na tyle małą firmą, że zakończenie działalności oznacza pozostawienie tysięcy konsumentów na lodzie.

Czy branża inteligentnych zegarków umarła? Jeszcze nie. Inteligentne zegarki są ciekawymi produktami. Do niektórych zastosowań są wręcz idealne - przydają się osobom uprawiającym sport, bo świetnie mierzą puls i pozwalają na łatwe odnotowywanie postępów w planie ćwiczeń.

To jednak za mało, by smartwatche stały się "drugimi smartfonami". Na to musimy wciąż czekać. Czy innowacje takie jak AndroidOS, nowy system przeznaczony na zegarki, będą właśnie takim przełomem? Zobaczymy.