Źródłem przecieku o zasięgu elektrycznego ciągnika siodłowego Tesli okazał się jeden z szefów firmy spedycyjnej Ryder System z Florydy. Jego zdaniem Tesla skupia się obecnie na ciężarówce pozbawionej kabiny do spania, zdolnej do pokonania całej trasy w ciągu jednego dnia. Zasięg 200 - 300 mil (300 do 500 km) ma być możliwy do przejechania z ładunkiem o typowej dla tego typu pojazdu masie.
Jak tłumaczą dziennikarze serwisu The Verge, w tym wypadku wydaje się oczywiste, że człowiek z Ryder musiał widzieć już sam prototyp ciężarówki albo plany konstrukcyjne. Na czerwcowym spotkaniu z udziałowcami Tesli Elon Musk wspominał, że firma zbiera odzew w sprawie swojego projektu ze strony przewoźników. Taki scenariusz wydaje się zatem całkiem prawdopodobny.
Podczas kiedy wspomniany wyżej zasięg może robić wrażenie w przypadku samochodów osobowych lub aut typu SUV, dla ciężkiego transportu towarowego nie jest żadną konkurencją. Tradycyjne ciągniki siodłowe z silnikami diesla są w stanie pokonać na jednym baku dystans dwu-, a nawet trzykrotnie dłuższy. Nie znaczy to bynajmniej, że projekt jest skazany na porażkę.
Czytaj też: Tesla "pali" gotówkę, ale akcje firmy drożeją. Bo inwestorzy kochają Muska i jego wizję świata
Przy okazji warto pamiętać o wcześniejszych zapewnieniach Elona Muska dotyczących trybu autonomicznego, którego pewne elementy znajdą się również we wspomnianym elektrycznym ciągniku siodłowym. Pierwsze otwarte jazdy testowe prototypów odbędą się w Nevadzie oraz Kalifornii.
Przedstawiciele Tesli odmawiają wszelkich komentarzy odnośnie ujawnionych informacji o zasięgu. Na ich potwierdzenie przyjdzie nam zatem poczekać do końca września, na kiedy zaplanowano oficjalną prezentację elektrycznej ciężarówki.