Facebook przyznaje, że udostępniał nasze dane 52 firmom. Z niektórymi współpraca wciąż trwa

Facebook udostępniał dane swoich użytkowników aż 52 firmom, w tym chińskim gigantom świata IT. W dalszym ciągu współpraca będzie obowiązywała z jeszcze kilkoma partnerami.

O tym, że Facebook dzielił się naszymi danymi z wieloma podmiotami zewnętrznymi wiadomo już od dłuższego czasu. Portal i jego założyciel odczuli to dość mocno przez wybuch afery Cambridge Analytica.

Teraz możemy dowiedzieć się także, komu konkretnie Facebook jeszcze do niedawna przekazywał nasze dane. Serwis odpowiedział bowiem na pytanie amerykańskiego urzędu House Energy & Commerce Committee wydając niemal 750-stronicowy dokument.

Dowiadujemy się z niego, że portal współpracował z aż 52 firmami ze świata IT, którym udostępniał dane o konkretnych użytkownikach "społecznościówki". Umowy z nimi zostały podpisane na długo przed wybuchem afery z wyciekiem danych. W tym gronie byli też chińscy giganci, tacy jak Alibaba, Huawei, Lenovo i Oppo.

Facebook deklaruje, że zakończył już współpracę z 38 firmami. Z siedmioma innymi partnerami kończy kontrakt w tym miesiącu, a z jednym w październiku.

Gigant social media zdradził także, że niektórym firmom w dalszym ciągu musi przekazywać dane. Konkretnie trzem - Apple, którego umowa jest jeszcze ważna przez pewien czas, Amazonowi i Tobii, który potrzebuje partnerstwa, aby zapewniać technologię śledzenia oczu w aplikacji.

W dalszym ciągu trwać będą także kontrakty z trzema innymi firmami, ale w nieco bardziej ograniczonym zakresie - nie obejmują przekazywania "danych znajomych". Mowa tu o Alibabie, Mozilli i Operze, które zapewniają powiadomienia z Facebooka w przeglądarkach.

Z tego samego dokumentu dowiadujemy się też, że Facebook dał 61 twórcom zewnętrznych aplikacji pół roku na zawieszenie swoich praktyk gromadzenia danych. W tym gronie był m.in. Hinge czy Spotify. Miało to miejsce w 2014 roku po wprowadzeniu bardziej rygorystycznych zasad udostępniania danych.

---

Morawski: "Teraz rozwijamy się w tempie 5 proc., ale to jest nie do utrzymania. Choćby dlatego, że w Polsce zabraknie pracowników"