Pininfarina PF0 - powstaje elektryczne superauto projektantów Ferrari. Ma kosztować 2 mln dolarów

Znana z projektów wielu kultowych aut firma Automobili Pininfarina zamierza dołączyć do grona producentów luksusowych i horrendalnie kosztownych aut elektrycznych. Ich najmłodsze dziecko, które nosi nazwę PF0, prędkość 100 km/h osiągnie w niecałe 2 sekundy.

Od przejęcia w 2015 roku przez indyjską Mahindra Group firmy Automobili Pininfarina, nowy właściciel starał się wprowadzić słynnych włoskich projektantów na nową ścieżkę związaną z elektromobilnością. Kulminacją tych wysiłków ma być PF0, pierwszy elektryczny superbolid, którego szkice koncepcyjne możemy oglądać już teraz.

Jak przystało na studio o niemal 90-letniej tradycji w projektowaniu aut takich marek jak  Ferrari, Alfa Romeo, Lancia czy Maserati - jest na co popatrzeć.

Pod względem specyfikacji PF0 będzie oferować piorunujące przyspieszenie od 0 do 100 km/h - poniżej dwóch sekund. Auto będzie można rozpędzić do prędkości sięgającej 400 km/h. Zasięg na jednym ładowaniu (zależnie od trybu jazdy) wyniesie w okolicach 500 km, ale za sprawą systemu ładowania CCS (combo charging system) o mocy 350 kW, napełnienie akumulatorów do 80 proc. ma zajmować jedynie około 20 minut.

No i ta cena. Według pierwszych informacji, na zakup PF0 będzie mogła pozwolić sobie jedynie garstka najbogatszych ludzi na świecie - maszyna ma kosztować 2 mln dol. Zresztą Automobili Pininfarina planująca rozpoczęcie produkcji w 2020 roku nie wypuści na światło dzienne więcej niż 150 sztuk. Będzie to zatem luksus dla wybrańców, którego próżno szukać w publicznych garażach.

Czytaj też: Polska przegrywa z Niemcami. BMW i CATL fabrykę baterii do aut elektrycznych zbudują w Turyngii

Włoscy projektanci twierdzą jednak, że swoim modelem są w stanie przysłużyć się całej branży elektrycznych aut sportowych. Jedną z innowacji ma być specjalny tunel między kierowcą i pasażerem, w którym znajdą się baterie. W koncepcji wykorzystywanej przez Teslę wszystkie ogniwa znajdują się pod podłogą co powoduje, że trudno jest uzyskać stosunkowo niski profil auta.

Morawski: "Teraz rozwijamy się w tempie 5 proc., ale to jest nie do utrzymania. Choćby dlatego, że w Polsce zabraknie pracowników"