Środowy start (ostatecznie przełożony na sobotę) to wydarzenie nie byle jakie. To pierwszy w historii załogowy lot w kosmos (a konkretnie na Międzynarodową Stację Kosmiczną) na pokładzie pojazdu stworzonego przez prywatne przedsiębiorstwo (SpaceX). Jednocześnie pierwszy od lat start kosmonautów z amerykańskiej ziemi.
Do tej pory Amerykanie musieli słono płacić za "podwózkę" Rosjanom, którzy od 9 lat jako jedyni podróżują (z załogą) między Ziemią i ISS. Nic dziwnego, że NASA od miesięcy stara się o jak najszybszy powrót w kosmos ze swojego podwórka. Pomóc ma w tym SpaceX i jego statek Crew Dragon, który jest już gotowy do załogowych lotów.
Niestety planowany (początkowo na 27 maja) start astronautów zbiegł się w czasie z pandemią koronawirusa. NASA postanowiła nie odpuszczać i przy zachowaniu wszystkich środków ostrożności zorganizować historyczny lot. Zaznaczała jednak, że epidemia się nie skończyła i prosiła Amerykanów o pozostanie w domach.
Wielokrotnie przestrzegano przed gromadzeniem się na Florydzie w pobliżu przylądka Canaveral, skąd polecieć mieli amerykańscy astronauci. W stanie tym naliczono 52 000 przypadków zachorować i 2300 zgonów z powodu koronawirusa. Dodatkowo ostrzegano przed złą pogodą i potencjalnym wystąpieniem tornada.
Zalecenia, ostrzeżenia i prośby nic nie dały. Jak donoszą media w USA, na miejscu startu zebrały się tłumy gapiów. Serwis Space.com podaje, że szacunkowa liczba osób, które osobiście zjawiły się oglądać start, wyniosła ok. 150 tysięcy.
Ogromną liczbę przyjezdnych w pobliżu centrum kosmicznego było widać bez liczenia. Pobliskie ulice zalały tłumy ludzi, a już po odwołaniu startu pobliskie autostrady zostały zupełnie zakorkowane. Niestety - jak można zobaczyć również na zdjęciach - mało który Amerykanin pomyślał o założeniu maseczki. Większość nie przejmowała się też zachowywaniem odpowiednich odstępów i gromadziła się w dużych grupach.
Oglądanie startów rakiet kosmicznych to na Florydzie nic nowego. Często przy okazji ważniejszych misji (jak np. test rakiety Falcon Heavy) na wschodnim wybrzeżu stanu gromadzą się tłumy gapiów. Space.com donosi, że gdyby nie pandemia, w pobliżu Canaveral zjawiłoby się nawet 500 tys. osób.
Start Crew Dragon z astronautami na pokładzie został ostatecznie odwołany z powodu niekorzystnych warunków pogodowych. Kolejne okienko i tym samym szansa na lot będzie miała miejsce w sobotę (w Polsce późnym wieczorem). Czy wtedy Amerykanie posłuchają zaleceń NASA i amerykańskich władz?