Strona Parlera znów pojawiła się w sieci. Serwis chce odżyć i odzyskać użytkowników

Perler próbuje podnieść się po tym, jak dostęp do usługi odciął Amazon. Serwis społecznościowy odzyskał swoją witrynę internetową, jednak platforma wciąż nie działa. Zapowiada jednak rychły powrót.
Zobacz wideo Nie ufasz Facebookowi? Oto trzy najlepsze alternatywy dla WhatsAppa i Messengera [TOPtech]

Amerykański serwis społecznościowy Parler, choć powstał w 2018 roku, duży napływ użytkowników zyskał dopiero po przegranych przez Donalda Trumpa wyborach prezydenckich w 2020 roku. Perler stał się wtedy oazą dla zagorzałych zwolenników ustępującego prezydenta oraz prawicowych ekstremistów, którzy często (podobnie, jak i sam Trump) byli blokowani przez duże platformy społecznościowe.

Aktywnością nowych użytkowników Parler nie cieszył się jednak długo. Niedługo po ataku na Kapitol (który miał miejsce 6 stycznia 2021) Google i Apple zgodnie usunęły aplikację Parlera ze swoich sklepów z apkami dla smartfonów, a Amazon wypowiedział umowę na dostarczanie usług hostingowych. Wobec braku jakiejkolwiek moderacji Parler stał się bowiem miejscem, gdzie publicznie nawoływano do przemocy skierowanej m.in. w znajdujących się w Kapitolu polityków.

Parler chce wrócić do sieci

Parler początkowo zapowiadał, że podniesie się po usunięciu z sieci w zaledwie kilka dni. Teraz serwis najwyraźniej próbuje odżyć. Strona internetowa, pod którą zarejestrowana jest prawicowa społecznościówka ponownie działa, choć sama platforma społecznościowa na razie nie.

Poza napisem "problemy techniczne" pojawił się tam jedynie komunikat szefa serwisu Johna Matze, który zapowiadający rychły powrót Perlera. We wpisie zwraca się on "zarówno do miłośników, jak i hejterów platformy" mówiąc o tym, że serwis ceni sobie wartości takie, jak prywatność i wolność słowa.

Parler chce wznowić działalnośćParler chce wznowić działalność fot. zrzut ze strony www.parler.com

Zapewnia też, że Parler "wróci niebawem" i nie zamierza zmieniać swojego podejścia. To znaczy, że wciąż chce pozostać oazą dla niczym nieskrępowanych wypowiedzi. Można zatem podejrzewać, że serwis nie będzie moderować zamieszczanych tam treści - np. postów nawołujących do przemocy.

Po ostatnich wydarzeniach wiele przedsiębiorstw odmawiało współpracy Parlerowi, jednak temu ostatecznie najpewniej udało się dogadać z którąś z firm hostingowych. Jak dowiedziało się CNN, Parler zarejestrował swoją domenie w rejestratorze firmy Epik. Tej samej, z którą związane są biznesowo niektóre prawicowe serwisy, m.in. Gab. Sam Epik deklaruje jednak, że nie dostarcza usług hostingowych dla Parlera i nie jest jasne, kto to robi.

Warto wspomnieć, że na temat Parlera wypowiedział się ostatnio również Tim Cook (prezes Apple). Cook tłumaczy, że decyzja o usunięciu aplikacji z App Store była spowodowana łamaniem regulaminu sklepu przez Parlera. Apple przeanalizowało bowiem sprawę i doszukało się m.in. podżegania do przemocy przez użytkowników społecznościówki.