Mapy Google i Tłumacz. Duże zmiany w aplikacjach giganta z USA. Jest śląski, którego nie chciał Duda

Google wprowadził ponad 100 nowych języków do Tłumacza. To największa taka aktualizacja w historii usługi. Jednocześnie jednak media dotarły do informacji, że z Google Maps znika funkcja obserwowania ulubionych miejsc.
Google, zdjęcie ilustracyjne
Fot. REUTERS/Andrew Kelly

Google dostarcza sporo kluczowych usług, których używamy na co dzień. Z dominacją internetowego giganta stara się walczyć Unia Europejska, która na początku maja wprowadziła Digital Market Act oraz Digital Service Act. W celu walki z postępującą monopolizacją w niektórych usługach UE wymusiła między innymi usunięcie odnośnika, który przenosił nas do Google Maps, gdy w wyszukiwarce klikaliśmy w kafelek z lokalizacją wyszukiwanego miejsca. Zmiana wywołała sporą burzę, jak i zresztą większość wcześniejszych. Google właśnie ogłosił kolejną, która może nie spodobać się niektórym użytkownikom.  

Zobacz wideo Technologiczni giganci wymknęli się spod kontroli, czyli piekło monopolu

Z Google Maps znika zapomniana nieco funkcja. Chodzi o ulubione miejsca

Z kodu wersji beta Map Google udało się wyczytać, że w 2025 roku zniknie z nich funkcja obserwowania ulubionych miejsc - podaje Android Authority. Oznacza to, że nie będziemy mogli śledzić wybranych miejsc w aplikacji. Opcję przedstawiono pierwszy raz w 2018 roku. Google opisywał ją jako prosty sposób na dostęp do newsów, wydarzeń ofert i innych aktualności z wybranych przez nas miejsc i biznesów. Wszystkie rzeczy miały być wyświetlane na tablicy "Dla Ciebie", żeby śledzić wybrane podmioty, wystarczyło kliknąć przy nich przycisk "plusa".

Wraz z rozwojem aplikacji funkcję wypierały "ulubione", więc programiści chowali ją coraz głębiej. Nie wiadomo nawet dokładnie, kiedy przycisk "plusa" został usunięty. Google nie odpowiedziało na pytania dziennikarzy w sprawie. 

Google dodał ponad 100 nowych języków do Tłumacza. Pomogła AI

Druga ważna zmiana, o jakiej warto wspomnieć, to aktualizacja Google Tłumacza z 27 czerwca. Firma dodała 110 nowych języków, co jest największym rozszerzeniem w historii aplikacji. Wśród nich są kantoński czy q'echi', a łącznie wszystkimi dodanymi językami mówi 614 mln ludzi na świecie, około 8 proc. populacji całego globu. Około 25 proc. wszystkich dodanych stanowią języki afrykańskie, jak fon, kikongo, luo, sa, swati, venda czy wolof, a obok nich jest śląski, donosi portal slazag.pl. Warto w tym miejscu nadmienić, że pod koniec maja pisaliśmy, iż Andrzej Duda zawetował ustawę o języku śląskim.

-  Tłumaczenie Google’a opiera się na innym mechanizmie niż Translatōr Sillinga [tłumacz języka śląskiego - red.], stworzony przez Grzegorza Kulika. Google, niejako "improwizując", generuje dużo więcej błędów gramatycznych oraz niezrozumiałych wyborów leksykalnych - ocenia Bartłumjej Wanot. Ponadto Google tłumaczy najpierw na angielski, a potem ponownie na język docelowy. Wszystko to sprawia, że jego tłumaczenia często bywają nieprawidłowe. W przypadku języka śmiesznego często wychodzi śmiesznie - mówią eksperci. 

W tym wszystkim pomógł duży model języki (potocznie nazywany sztuczną inteligencją) PaLM 2. Google twierdzi, że jego użycie było kluczowe. Model ten pomaga bowiem Tłumaczowi uczyć się blisko spokrewnionych języków. Google zapowiada, że z czasem będzie obsługiwać jeszcze więcej języków, w 2022 roku stworzyli w tym celu Inicjatywę 1000 języków.  

Więcej o: