Chiny zalały polski rynek motoryzacji. Samochody z Chin są tańsze. Polacy kupują je na potęgę

Polacy coraz chętniej kupują samochody od producentów z Chin. Tamtejsze koncerny zaczynają uciekać konkurencji.
Statek BYD cumuje w porcie Itajai w stanie Santa Catarina w Brazylii.
Fot. REUTERS/Anderson Cohelo

Polacy kupują coraz więcej "chińczyków" 

Jeszcze niedawno chińskie marki samochodowe były co najwyżej ciekawostką dla fanów motoryzacji. Tamtejsze koncerny umiejętnie jednak odkryły lukę na m.in. polskim rynku i coraz pewniej się na nim rozpychają. Dane mówią same za siebie - do Polski dotarł szał na chińską motoryzację. Tylko w maju zarejestrowano ponad 3 300 samochodów osobowych od chińskich koncertów. To czterokrotnie więcej niż przed rokiem. Z kolei biorąc pod uwagę cały ten rok (do maja), Polacy kupili już ok. 14 tys. "chińczyków", czyli aż sześć razy więcej w tym samym okresie 2024 r. 

Chińczycy wypierają tradycyjne marki

Udział marek chińskich w rejestracjach nowych aut osobowych wyniósł w maju 7,3 proc. Kamil Makula, prezes Superauto.pl, szacuje, że do końca roku może on wzrosnąć do nawet 15-20 proc. W zeszłym miesiącu chiński producent MG sprzedał nawet więcej aut niż Ford - i to aż o 120 sztuk. W maju zarejestrowano aż 5457 pojazdów tej marki w Polsce. Dalej są: Omoda - 2475, Jaccoo - 2137, BAIC - 1629 oraz BYD - 1225. Tak wygląda czołówka chińskich producentów w Polsce. Choć to marki wciąż powszechnie mało znane, wygrywają z tymi, które są na rynku od lat, jak wspominany Ford. Skąd taka tendencja? Odpowiedź jest prosta - wygrywają ceną. 

Zobacz wideo Marcin Przychodniak: Nawet wysokie cła na chińskie pojazdy nie zmniejszą ich konkurencyjności

Chińskie samochody zdecydowanie tańsze

- Chińczycy w bardzo szybkim tempie zwiększają udziały w polskim rynku. Jest to zasługa polityki cenowej idealnie odpowiadającej potrzebom polskiego nabywcy, dopracowania samochodów pod względem technologicznym i stylistycznym, a także bogatego wyposażenia - tłumaczy Kamil Makula. Wyliczono, że za nowy samochód średnio trzeba zapłacić 188 tys. zł (o 3,9 proc. więcej, niż przed rokiem). Tymczasem średnia kwota za nowe "chińczyki" to 124 tys. zł. Są więc o 64 tys. zł tańsze od konkurencji. Uwzględniając nawet np. rabaty dealerskie, i tak mówimy o ok. 55 tys. zł różnicy. - Idealnie wstrzelili się ze swoją ofertą w lukę, która powstała na polskim rynku z powodu ogromnych podwyżek cen samochodów w ostatnich latach - zauważa Aleksander Mazan, dyrektor ds. partnerstw strategicznych w Superauto.pl.

Więcej osób stać na nowy samochód z Chin

Przystępność cenowa sprawia, że nowymi autami z Chin zaczęły się interesować osoby prywatne, które do tej pory były "skazane" na samochody używane. Widać to w twardych liczbach. Pojazdy zarejestrowane na właścicieli prywatnych stanowiły w okresie styczeń-maj ponad 34 proc. wszystkich nowych osobowych. To o 2 punkty procentowe więcej niż przed rokiem. Gdy popatrzymy na samochody w porównaniu jeden do jednego, widać, że chińskie odpowiedniki są znacznie tańsze. Przykładowo za MG 3 Excite trzeba zapłacić 79 640 zł, a za CLIO Techno 86 500 zł (różnica 6 860 zł), Jaecco Offroad kosztuje 154 750 zł, a Tucson Platinum 169 490 zł (różnica 14 740 zł). Poza pojedynczymi wyjątkami "chińczyki" są po prostu tańsze.

Przeczytaj też: "Chiński gigant buduje fabrykę w Polsce. Będzie największa w Europie".

Źródło: Superauto.pl (materiały prasowe)

Więcej o: