Austria. Drugi upadek kanclerza Sebastiana Kurza. Afera Ibiza, 61 kroków i wścibscy śledczy

Austriacka policja przeszukała urząd kanclerza, ministerstwo finansów i siedzibę rządzącej partii. Dwa dni później kanclerz zapewnił, że będzie rządzić dalej, po czym podał się do dymisji. Co się stało w Austrii?
Zobacz wideo "Czy to wszystko przez Unię? Słyszę, że to ich polityka klimatyczna tak podnosi ceny prądu"
  • Zobacz zdjęcia z protestu przeciwko Sebastianowi Kurzowi, które odbyły się 7 października 2021 r. przed siedzibą Austriackiej Partii Ludowej w Wiedniu. Kliknij "Otwórz galerię" pod zdjęciem głównym

Sebastian Kurz tym razem nie pobił swojego rekordu sprzed dwóch lat, kiedy to wotum nieufności wobec kierowanego przez niego gabinetu przejściowego (po tak zwanej aferze Ibiza), położyło po 525 dniach kres jego rządom. Stał się wtedy najkrócej urzędującym kanclerzem federalnym II. Republiki.

W poniedziałek 11 października minął 643. dzień od powrotu Kurza na kanclerski fotel po kolejnych wygranych wyborach, a jednocześnie ostatni dzień na czele tego rządu. Teraz przenosi się do parlamentu. Kurz stoi na czele Austriackiej Partii Ludowej (ÖVP), którą kieruje od ponad czterech lat, teraz będzie też szefem jej klubu poselskiego. Stając się znowu posłem, zyskuje immunitet, którego nie miał jako kanclerz.

Nowym kanclerzem stał się dotychczasowy minister spraw europejskich i międzynarodowych Alexander Schallenberg, zaufany człowiek Kurza. W pierwszym oświadczeniu po zaprzysiężeniu zapewnił, że będzie blisko współpracował z byłym kanclerzem.

Natomiast nowym szefem austriackiej dyplomacji został dotychczasowy ambasador w Paryżu Michael Linhart.

Kanclerz Sebastian Kurz, najmłodszy szef rządu na świecie, z poważnymi zarzutami

Gdy Sebastian Kurz w 2017 roku został kanclerzem Austrii po raz pierwszy, miał 31 lat. Był najmłodszym szefem rządu na świecie i miał przed sobą perspektywę długiej kariery politycznej. Półtora roku później musiał wprawdzie ustąpić, ale nie ze swojej winy. Wrócił po przedterminowych wyborach, które zdecydowanie wygrał.

W środę 6 października, kiedy policja wkroczyła do siedziby ÖVP, urzędu kanclerskiego i ministerstwa finansów, wszystko się jednak zmieniło. Centralna Prokuratura do spraw Zwalczania Przestępczości Gospodarczej i Korupcji (WKStA) postawiła samemu kanclerzowi i dziewięciu innym osobom zarzuty sprzeniewierzenia, łapownictwa i przekupstwa.

W pierwszej reakcji na policyjną akcję Kurz zapewnił o swojej niewinności i odmówił rezygnacji ze stanowiska szefa rządu. Wtedy jednak jego koalicyjny partner, lider Zielonych Werner Kogler uznał go za "niezdolnego do sprawowania urzędu" i zagroził odejściem z koalicji.

Herbert Geyer, były dziennikarz gospodarczy austriackich tygodników "Wochenpresse" i "WirtschaftsWoche" oraz dziennika "WirtschaftsBlatt", mówi DW, że jednak nacisk przyszedł też z własnych szeregów: - Do sobotniej decyzji o dymisji najprawdopodobniej skłonili kanclerza dopiero premierzy rządzonych przez ÖVP krajów związkowych. Ci sami, którzy wcześniej publicznie stanęli za nim murem, gdy zapowiedział, że zostaje.

Zdaniem austriackiego dziennikarza partii Koglera zależało jednak na kontynuacji koalicji: - Problem Zielonych polega na tym, że jak dotąd, przez ponad półtora roku musieli wspierać to, co było dla nich nieprzyjemne. Teraz wreszcie pierwsze interesujące ich sprawy trafiają do parlamentu. Jest, chociażby projekt "1-2-3 Ticket", bardzo taniego biletu, z którym będzie można korzystać z transportu publicznego w całej Austrii. Wszystko to byłoby zagrożone, gdyby teraz upadł rząd.

Sebastian KurzKanclerz Austrii ma być zamieszany w korupcję. "Czerwona linia została przekroczona"

Nagranie spotkania na Ibizie pogrąża Heinza-Christiana Strachego i przerywa rządy Kurza

Okres pierwszych rządów Sebastiana Kurza zakończyła afera, która w przeciwieństwie do tej najnowszej nie dotyczyła jednak samego kanclerza, lecz jego ówczesnego zastępcy, a zarazem szefa Wolnościowej Partii Austrii (FPÖ). Heinz-Christian Strache dał się mianowicie nabrać rzekomej siostrzenicy działającego na rynku gazu i ropy naftowej rosyjskiego przedsiębiorcy Igora Makarowa. Kobieta, która się mu przedstawiła jako Aljona Makarowa, mówiła o zamiarach zainwestowania kilkuset milionów euro w Austrii i możliwych datkach na rzecz FPÖ. Zainteresowany taką ofertą Strache sugerował przejęcie największej austriackiej gazety "Neue Kronen Zeitung", jednego z kanałów publicznej telewizji ORF, czy kilku innych firm i oferował swoje wsparcie.

To wszystko i wiele więcej znalazło się na wielogodzinnych nagraniach z ukrytej kamery, z których część pojawiła się w przestrzeni publicznej. Kilkudniowe spotkanie miało miejsce w willi na Ibizie i stąd właśnie wzięła się nazwa "afera Ibiza" na określenie wydarzeń, które zakończyły polityczną karierę Strachego i przerwały rządy Kurza.

Śledczy, badając aferę Ibiza, przejrzeli inne czaty. I podążyli ich śladem

Śledczy badający aferę Ibiza skonfiskowali smartfony, twarde dyski i inne nośniki danych osób, do których wiodły pozyskane podczas dochodzenia informacje. I właśnie na nich znaleźli czaty, czyli zapisy wiadomości wymienianych za pośrednictwem komunikatorów internetowych, które wzbudziły ich zainteresowanie. Wysyłali je do siebie przyszły kanclerz i jego przyjaciele, pełniący znaczące funkcje w państwie lub mediach już w czasach, kiedy był on ministrem spraw zagranicznych. - Oni dobrze się znają z czasów, gdy działali w partyjnej młodzieżówce - wskazuje Geyer.

Jednym z nich jest Thomas Schmidt, który od 2013 roku był sekretarzem generalnym, a od 2015 roku szefem gabinetu w ministerstwie finansów. Według nakazu przeszukania, którego fragmenty opublikował wiedeński dziennik "Der Standard", Schmidt miał dobre kontakty do wydawcy gazety "Österreich" Wolfganga Fellnera i jego brata Helmutha, również związanego z mediami. A ponadto dysponował pieniędzmi federalnego ministerstwa finansów. "Jestem jednym z Twoich pretorianów, który nie robi problemów, tylko je rozwiązuje", cytuje dokument jedną z wiadomości wysłanych przez Schmidta Kurzowi.

Kto wygra wybory w Czechach?W Czechach nawet chleb jest od Babiša. Król spożywczaka z szansą na reelekcję

61 kroków Kurza, które doprowadzą do przejęcia władzy w kraju i w partii, czyli Projekt Ballhausplatz

Historia, która zainteresowała śledczych od afery Ibiza, zaczyna się według dziennika "Der Standard" w 2016 roku. ÖVP dołowała wtedy w sondażach, dni jej szefa, Reinholda Mitterlehnera były policzone. Ówczesny minister spraw zagranicznych Sebastian Kurz miał zaplanować wraz z przyjaciółmi 61 kroków, które mają doprowadzić do przejęcia władzy w partii i państwie. Jednym z nich było zlecenie przygotowania sondaży opinii publicznej, z których miało wynikać, że "z SK [Sebastianem Kurzem] wszystko będzie lepiej", napisali śledczy w nakazie. Przedsięwzięcie zostało nazwane "Projekt Ballhausplat".

Ballhausplatz - plac Domu do Gry w Piłkę - to wiedeńska Downing Street, adres urzędu kanclerskiego. To mówi wszystko.

Czy śledczy naruszyli tajemnicę korespondencji?

Jeśli to wszystko prawda, to zaangażowani we wsparcie Sebastiana Kurza w jego drodze na partyjne i rządowe szczyty, będą musieli się liczyć z poważnymi konsekwencjami, które kodeks karny wyraża w latach więzienia. Czy grozi to także Kurzowi? - Nie znamy, jak na razie, bezpośrednich dowodów na to, że on był zleceniodawcą, choć wydaje się to być słusznym założeniem - mówi Herbert Geyer.

Były korespondent austriackiej gazety "Die Presse" i niemieckiego dziennika "F.A.Z." Karl-Peter Schwarz w rozmowie z DW zwraca z kolei uwagę, że otwartym pozostaje pytanie, czy śledczy z afery Ibiza nie naruszyli prawa, a dokładniej tajemnicy korespondencji, odczytując w smartfonach czaty niezwiązane z prowadzonym przez nich dochodzeniem.

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle

 
Więcej o: